Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tusze do rzęs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tusze do rzęs. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 lipca 2017

Tusz do rzęs My Secret 3 w 1




Kiedy robiłam większe zakupy w drogerii Natura zaproponowano mi ten tusz za 5 zł. Skusiłam się. Zaczyna gęstnieć więc czas na recenzję. Wypadł bardzo pozytywnie jak na tusz za 12 zł. Własnie tyle kosztuje w cenie regularnej. 




Szczoteczka jest silikonowa, grubsza u nasady i zwęża się na końcówce. To bardzo wygodne, szczególnie gdy macie tak jak ja bardzo króciutkie włoski w wewnętrznych kącikach. Silikonowe maskary bardzo często okazują się kłujące w powieki. Tą również kilka razy dziobnęłam się w oko.
Sprzyjają temu długie igiełki w szczoteczce. Trzeba uważać.

Czerń bardzo zadowalająca. Na moich rzęsach wypada bardzo intensywnie ale jestem blondynką i każdy kontrastuje, nawet brązowy ;)



Efekt jest bardzo dobry. Wyciąga rzęsy, lekko unosi, nawet te krótkie. Równomiernie się rozprowadza, rozczesuje i nie robi grudek. 
Nie jest to wodoodporny tusz ale nie rozmazuje się gdy poleci łza, lub gdy złapie nas deszcz. Siedzi grzecznie na miejscu nawet podczas bardzo wilgotnych warunków. Nie odbija się ma górnej powiece. 

Używam go około 3 miesięcy i jeszcze nie zaczął się kruszyć. 


Lubię maskary, które łatwo rozpuszczają się olejami lub za pomocą płynu micelarnego bo nie lubię męczyć się z demakijażem. My Secret 3 w 1 łatwo się zmywa i nie rozmazuje się w ciągu dnia. 

Warty uwagi. 

wtorek, 18 kwietnia 2017

Maskara L'oreal Volume Million Lashes. Mój hit ♥


Dawno nie pisałam o tuszach do rzęs dlatego, że przez kilka miesięcy służy mi doskonale maskara marki L'oreal. Klasyczna wersja Million Lashes bardzo dobrze współpracuje z moimi rzęsami. Tusz jest drogi. Dla mnie 50 zł na taki produkt to zdecydowanie za dużo. Na krem do twarzy nie byłoby mi szkoda a na maskarę już tak, która i tak po 3 miesiącach zgęstnieje, zacznie się osypywać i będzie trzeba wymienić na nową. Jestem zwolenniczką tanich maskar. Wiele produktów z taniej półki cenowej świetnie się u mnie sprawdza, więc nie widzę sensu przepłacać. Million Lashes kupuję na promocjach w Naturze i Rossmannie i wtedy cena jest niższa prawie o połowę. W cenie regularnej bym go nie kupiła. Za 50 zł wolałabym kupić dwie maskary marki Inglot lub cztery marki Wibo ;)



Tusz daje efekt rozdzielonych i pogrubionych rzęs. Pierwsza warstwa daje mi zadowalający poziom pogrubienia. Im więcej warstw tym rzęsy będą bardziej dramatyczne i wieczorowe. Każda kolejna warstwa nakłada się doskonale, tusz nie skleja, gwarantuje efekt lekkich rzęs. Nie ma grudek! Tego nie cierpię. Tusz po otwarciu ma dla mnie odpowiednią konsystencję. Nie jest zbyt rzadki, ani zbyt gęsty. Już od pierwszego otwarcia byłam z niego bardzo zadowolona.



Wystarcza na około 3 do 6 miesięcy. Wolno gęstnieje, jego przydatność jest wyjątkowo długa. Nawet po 6 miesiącach szczoteczka nie wychodzi z niego sucha. Kosmetyk jest perfumowany, pachnie bardzo ładnie, ale może to przeszkadzać osobom z wrażliwymi oczami. Mnie nie uczulał ani nie szczypał w oczy a zdarzyło mi się nim dziabnąć nie raz ;)






Tusz jest trwały, nie rozmazuje się i nie kruszy w ciągu dnia. Nie rusza go z miejsca śnieżna i deszczowa pogoda. Ze zmyciem też nie ma większych problemów. Płyn micelarny Be Beauty i olejek drzewo herbaciane z Biochemii Urody rozpuszcza go bez pocierania.

Rewelacyjny rozdzielacz i pogrubiacz ;) ♥ Polecam wypróbować bo robi wachlarz pięknych rzęs ♥♥




niedziela, 8 maja 2016

Maskara Lovely ♒ Lash Extension ♒




Na moim blogu znajdziecie wiele recenzji maskar z Lovely i Wibo. Są to marki tanie, polskie i łatwo dla mnie dostępne. Testowałam wiele i większość się u mnie sprawdziła dlatego bardzo często do nich wracam. Tusz do rzęs wymieniam średnio co 2- 3 miesiące.
Lubiłam z Lovely Pump Up, Maximizer i False Lashes. Najnowszy mój zakup to Lash Extension, który okazał się dla mnie bublem.





Szczoteczka jest silikonowa, wypełniona krótkimi igiełkami ustawionymi w rzędzie. Trzeba ją dobrze ustawić do rzęs aby zrobić jakikolwiek efekt. Zdecydowanie za rzadkie ma to "silikonowe włosie" i przez to koszmarnie skleja rzęsy w pajęcze nóżki.
Tuż po otwarciu, szczoteczka była bardzo mocno oblepiona rzadką maskarą. Wycieranie nadmiaru tuszu w chusteczkę było koniecznością. Zakrzywione szczoteczki z reguły ułatwiają malowanie i dają efekt podkręconych rzęs, niestety, Lash Extension rzęs nie podkręca.







Efekt jest bardzo mizerny i zaliczam tę maskarę to najgorszych z jakimi miałam do czynienia do tej pory. Dostrzegam w nim tylko jedną zaletę, jest bardzo czarny!
Od samego początku niewygodnie mi się korzysta z tej szczoteczki. Po paru godzinach fatalnie się kruszy. Osypane drobinki bardzo trudno ściąga się z twarzy, rozmazują się w tempie expresowym.

Mówię nie maskarom, które nie wydłużają i się kruszą.



wtorek, 10 listopada 2015

Eveline Glam Effect tusz wydłużający i podkręcający rzęsy



Dziś o tuszu z Eveline, który jest dla mnie tak samo słaby jak Max Factor 2000 Calorie. Nawet szczoteczki mają podobne! Lubię tradycyjne kształty ale myślę, że tutaj głównie formuła tuszu mi nie odpowiada.


  • świeży bardzo skleja, musiałam rozczesywać rzęsy czystą szczoteczką
  • kiedy już zgęstnieje robi grudy
  • czasami się osypuje pod oczami 






Maskara robi efekt na co dzień. Rzęsy wyglądają ładnie, ale trzeba się tą szczoteczką trochę napracować aby je wydłużyć i nie zostawić grudek. Gdy podeschła, po 2 miesiącach byłam zadowolona z efektu podkręcenia, naprawdę dawno żaden tusz tak dobrze nie unosił mi rzęs.




Niestety za to osypywanie i grudki więcej się u mnie nie pojawi. Wypróbuję inne tusze tej marki!


piątek, 28 sierpnia 2015

Tusz do rzęs ⚛ Maybelline Rocket Volum ⚛

Wybór maskar w drogeriach jest przeogromny, ale przeważnie kupuję tusze ze sprawdzonych marek: Maybelline, Wibo, Eveline. 
Miałam długą przerwę od tuszy Maybelline, nie testowałam nowości i postanowiłam skusić się na tusz Rocket Volume Express. Szczoteczka mnie przekonała, wiele takich kształtów doskonale rozdzielało mi rzęsy. 
Czy zostanę z nim na dłużej? Raczej nie. Ma jedną wadę! Odbija mi się na poduszeczce pod brwią :(





Ze szczoteczki jestem bardzo zadowolona. Rozdziela rzęsy, nie skleja je w pajęcze nóżki i nie robi grudek. Wydłuża! Niepozorne "igiełki"dużo potrafią :) Sama główka jest krótka, okala ją szereg dłuższych i krótszych silikonowych włosków. 
Tusz jest intensywnie czarny, na początku trochę rzadki, po miesiącu nabiera idealnej dla mnie konsystencji. Wolno gęstenieje więc śmiało posłuży dłużej niż 3 miesiące. 







Dla fanek długich i wyczesanych rzęs, z długich i gęstych zrobi firany! Gdyby nie odbijał mi się pod brwiami, byłby tuszem idealnym. Dużo zależy od budowy oka, moje są głęboko osadzone, dlatego końcówki rzęs muskają poduszeczki pod brwiami i zotają tam czarne kropki po tuszu :\

Które tusze Maybelline polecacie?


wtorek, 21 kwietnia 2015

Nowość. Wydłużający tusz do rzęs Avon Winged Out.

Parę lat temu lubiłam tusze z Avon. Były to czasy kiedy jeszcze nie blogowałam. Rozsmakowałam się w testowaniu bo produktów w drogeriach mamy tyle, że aż można dostać zawrotu głowy ;)
Mam ulubione tusze, jednym z nich jest Colosal od Maybelline. Lubię również maskary L'oreal. Wiosną postanowiłam przetestować Winged Out z Avon. 





 Natura obdarzyła mnie rzęsami dość gęstymi ale krótkimi. Potrzebuję szczoteczki, która wyciągnie je od nasady i dotrze do króciutkich rzęs w kącikach.







Szczoteczka jest silikonowa, ma nietypowy kształt. Igiełki są cienkie, plastyczne i dość ostre, czasami kłują mnie w powieki (standard przy silikonowych szczoteczkach).
Świeży jest bardzo rzadki, sklejał mi rzęsy dlatego najpierw używałam innego zgęstniałego tuszu aby rozczesać rzęsy a potem nakładałam ten z Avon. Obecnie solo daje całkiem przyzwoity efekt. Im bardziej gęstnieje tym lepiej rozczesuje i lepiej też wydłuża. Sądzę, że spokojnie mi wytrzyma dłużej niż 3 miesiące dlatego, że bardzo wolno gęstnieje.


Efekt w 100 % mnie zadowala jeśli się przyłożę do tuszowania. Rewelacyjnie wydłuża rzęsy nawet na dolnej powiece. Łatwo się zmywa za pomocą płynu micelarnego (obecnie L'oreal Soft). Nie podrażnia mi oczu i nie kruszy się. Jedna warstwa jest zupełnie wystarczająca.






Dostępność: online, konsultantki Avon.   Cena: 14,99.    



piątek, 13 lutego 2015

Maskara Wibo ♒ Extreme Lashes ♒


Tusze do rzęs z Wibo cieszą się sporym powodzeniem ze względu na niską cenę, łatwą dostępność i szeroki wybór. Wiele z nich sprawdziło się też u mnie. Uważam, że maskary marki Wibo są podobnej jakości do Rimmel czy Maybelline. 

Extreme Lashes używam około 2 miesięcy, trochę już zgęstniał. 




Szczoteczka ma gęste włosie, nabiera zbyt dużo tuszu, a na końcówce zawsze zostaje glutek. Niteczki między włoskami wyglądają przerażająco, jednak nie ciągną się po rzęsach ;)


Taki kształt z reguły sprawdza się u mnie dobrze.




Cena: 9 zł 

Dostępność: drogerie Rossmann




Jest to tusz, którym trzeba popracować. Wiele razy przeczesuję rzęsy, aby uzyskać dobry efekt, uważam, że tusz nakłada się bardzo małymi warstwami mimo, że szczoteczka jest mocno oblepiona.


  • nie zostawia grudek
  • nie kruszy się 
  • nie odbija się na górnej i dolnej powiece
  • przetrwał próbę śnieżycy i nie miałam w pracy "efektu pandy"
  • bardzo łatwo się zmywa 
  • jest wydajny, używam 2 miesiące a zupełnie go nie ubyło, nadal wychodzi z niego mocno oblepiona szczoteczka 



Przyzwoicie rozdziela rzęsy, pogrubia je bez efektu "pajęczych nóżek".

Nie jest to tusz idealny, ale jestem z niego zadowolona. Na pewno sprawdzi się u "rzęsistych" dziewczyn. Pogrubia kapitalnie ale nie chce wydłużać, może jeszcze musi podeschnąć...


Macie sprawdzone maskary z Wibo? :)





sobota, 21 czerwca 2014

Oczy w niebieskiej oprawie za pomocą tuszu Wibo Celebrity


Kolorowe tusze są moim zdaniem fajne na lato. Wakacyjne kolorowe kreski na powiekach i tusze na rzęsach wyglądają świeżo i lekko. Już rok temu miałam
ochotę na taki mały niebieski "odjazd" ale zle trafiłam. Skuszona promocją wrzuciłam do koszyka niebieski 2000 Calorie Max Factor i okazał się dla mnie bublem, recenzja KLIK.

W tym roku testuję Wibo i przyznam, że kolor jak i formuła bardziej spełnia moje oczekiwania. 




Jestem bardzo zadowolona z tego kobaltowego odcienia, podobny w swojej ofercie ma Inglot. Miałam na niego ogromną ochotę ale najpierw skorzystałam z tańszej opcji Wibo, jeśli uda mi się go wykończyć jeszcze tego lata to kolejny niebieski kupię własnie z Inglota. 

Z tuszu korzystam około 6 tygodni, zdążył przez ten czas "dojść do siebie" i nie skleja rzęs jak to robił świeżutko po otwarciu. 
Obecnie nie mogę na niego narzekać, rozdziela fajnie, nie tworzy ciężkich pajęczych nóżek i nie robi grudek. Nie gęstnieje, nadal jest bardzo rzadki tylko mniej nabiera się go na szczoteczkę. 



efekt na zdjęciu po jednej warstwie tuszu




Szczoteczka jest raczej tradycyjna, taką można spotkać w większości maskar.




Nie jest to tusz wodoodporny więc raczej spłynie podczas kąpieli w morzu. Używam go chętnie podczas ciepłych dni do brązowych i fioletowych cieni, tusz się nie kruszy nie odbija na na górnej i dolnej powiece. Błyskawicznie się zmywa płynem micelarnym.






Jeśli macie ochotę na letnią zabawę w kolorki na rzęsach to Wibo i Inglot ma w swojej ofercie fajny wybór.


wtorek, 10 czerwca 2014

Pump Up podkręcająca maskara Lovely


Tusz trochę sobie poleżał, miałam ich trochę w zapasie więc w ogóle go nie odkręcałam i nawet nie kusiło mnie by obejrzeć szczoteczkę. 3 tygodnie temu zaczęłam go używać i jestem bardzo zadowolona, rozumiem już to całe zamieszanie wokół Pump Up od Lovely. 
W internecie jest bardzo dużo recenzji tego malca, na samym wizażu jest już ponad 600 opinii.




Opakowanie jest bardzo przyciągające, trudno nie zwrócić na niego uwagi patrząc na tusze w szafie Lovely.

Dostępność drogerie Rossmann 
Cena około 10 zł



Spostrzeżenia
W moim przypadku nie da się ładnie wyciągnąć rzęs na szybko, potrzeba trochę precyzji i uwagi a przede wszystkim wolnych pociągnięć szczoteczką aby nie posklejać rzęs gdy maskara jest świeża. Świeżo po otwarciu przez pierwsze 2 tygodnie jest trochę za mokra, łatwo o efekt pajęczych nóżek. Moje rzęsy są krótkie, oblepione za dużą ilością tuszu będą wyglądały niechlujnie i ciężko. Po 3 tygodniach używania mogę powiedzieć, że tusz już "dochodzi do siebie" jest mniej go na szczoteczce i dużo lepiej rozdziela niż na samym początku.



Szczoteczka jest silikonowa, ma krótkie i gęste igiełki, kształt jest lekko wygięty dzięki temu ładnie unosi rzęsy.




po całym dniu noszenia, przed demakijażem 




Jestem zadowolona i uważam, że za taką niską cenę warto wypróbować.
Nie skleja, nie kruszy się po paru godzinach. Nigdy mi się nie rozmazał, nawet podczas upalnych dni. Nie ma większych problemów ze zmywaniem, radzi z nim sobie płyn micelarny Be Beauty i L'oreal. Efekt pogrubienia można uzyskać po dwóch warstwach, jedna warstwa wydłuża, rozczesuje i podkręca rzęsy.


Jakie tusze z niskiej półki u Was się sprawdzają? :)


czwartek, 20 marca 2014

Pierre Rene Lash Precision

Parę lat temu Pierre Rene miało w swojej ofercie wydłużająco- podkręcający tusz do rzęs w srebrnym opakowaniu, szczoteczka była zwyczajna, wygięta w łuk ale cudownie spisywała się na moich rzęsach. Miałam 3 opakowania, kolejnego nigdy nie kupiłam bo w drogerii przestali go zamawiać. 

Teraz po latach znowu mam okazję używać tuszu Pierre Rene. Natalia wysłała mi go razem z tym chłodnym rozświetlaczem do twarzy o którym pisałam parę dni temu. 





Lash Precision ma bardzo nietypową szczoteczkę, taką nie miałam okazji pracować, musiałam się do niej przyzwyczaić, pomalowanie nią rzęs wcale nie jest łatwe.
Szczoteczka u nasady jest z gęstym i długim włosiem, od połowy jest już zwężona, włosie jest bardzo krótkie i oblepione nadmiernie tuszem. Grubsza część pogrubia, cieńsza wydłuża.
Mam problemy ze zmyciem, micele słabo rozpuszczają tusz, będę musiała kupić dwufazówkę.







zdjęcie przedstawia efekt po 8 godzinach 



Efekt na moich rzęsach jest bardzo przeciętny, takie rzęsy jak na zdjęciu jestem w stanie osiągnąć przy pomocy najtańszego tuszu np. My Secret, Wibo czy Miss Sporty. Pierre Rene kosztuje więcej, na stronie producenta 17 zł, w tej cenie już parę razy kupiłam Maybelline Colosal, który bardzo lubię. Zużyję tą maskarę ale nie planuję powrotu, miała rozdzielać rzęsy a nieco je skleja.
Pokręca i pogrubia, będzie dobra dla długich rzęs. Nie kruszy się na policzki, nie rozmazuje się.


Jakie tusze Pierre Rene lubicie?



poniedziałek, 18 listopada 2013

Growing Lashes maskara pogrubiająca rzęsy






 Tusz miał być pogrubiający ale na moje rzęsy nie działa pogrubiająco nawet po 2 warstwach. Szczoteczka jest silikonowa, z krótkimi, małymi igiełkami, takie działają u mnie wydłużająco. Rozdziela tak jak lubię, wydłuża rzęsy i absolutnie nie skleja. Efekt jest ładny, na co dzień w sam raz.
Nie kruszy się, nie rozmazuje nawet gdy o poranku przy chłodnym powietrzu poleci łezka :)
Mam wrażliwe oczy na chłodny wiatr, zawsze je podrażnia i doceniam tusze, które siedzą na miejscu w takich sytuacjach. Szczoteczka jest mała, precyzyjna i pozwala na dotarcie do najkrótszych rzęs w kącikach i wydłużenie tych na dolnej powiece.


Nie dziwię się, że tusze Wibo zbierają pochwalne recenzje, w cenie 10 zł można kupić bardzo przyzwoity tusz do rzęs. Oferta jest duża i na pewno każda kobieta znajdzie coś dla siebie.


Tusz miał być pogrubiający, moich nie pogrubia a ładnie rozdziela i wydłuża. Z efektu jestem zadowolona. Konsystencja nie jest wodnista, fajnie bo zbyt rzadkie tusze moje rzęsy sklejają :\
Pachnie typowym tuszem z niskiej półki cenowej. Zamyka się na charakterystyczny "klik", mam pewność, że go dokręciłam i nie wysycha.


A efekt pozostawiam Wam do oceny ;)))




2 warstwy tuszu 





Który tusz Wibo najlepiej się u Ciebie sprawdza?? :)



środa, 21 sierpnia 2013

Lovely Maximizer, tusz pogrubiający rzęsy


Lubię takie szczoteczki :) Gęsto rozstawione włoski zawsze ładnie rozdzielają moje rzęsy.
Tradycyjna, ze zwężoną końcówką, łatwo miziać nią rzęsy na dolnej powiece lub wyciągać te najkrótsze na górnej. Konsystencję ma dość gęstą ale nie glutowatą, nie jest rzadki dzięki czemu nie skleja rzęs. Taka konsystencja pozwala na uzyskanie objętości.
Tradycyjne szczoteczki dobrze się u mnie sprawdzają, ta bardzo podobna jest do tuszu Essence lub Max Factor 2000 Calorie.





Efekt?
Ładnie pogrubia rzęsy, nie tworzy grudek i nie osypuje się w ciągu dnia. Tusz bardzo łatwo rozpuszcza się płynem micelarnym bez pocierania oczu. Obecnie używam L'oreal.



poniedziałek, 17 czerwca 2013

Tusz Wibo XXL Lift Lash Volume pogrubiający i unoszący rzęsy

Zapowiadał się obiecująco, w sumie to średniak, zły nie jest ale Wibo ma lepsze tusze w swojej ofercie.
Tusz miał unosić i pogrubiać rzęsy, faktycznie to robi, jestem zadowolona nawet z wydłużenia jednak włosie szczoteczki jest za rzadkie do moich rzęs. Niestety trochę skleja i to mnie irytuje, uważam że ta szczoteczka za dużo tuszu nabiera, już nauczyłam się z nim pracować, po prostu wycieram nadmiar o chusteczkę. Na zdjęciach rzęsy są malowane bezpośrednio po wyciągnięciu szczoteczki z opakowania żebyście zobaczyły jaki efekt daje.

Plusy:
nie kruszy się, nie rozmazuje
konsystencja w sam raz, nie za gęsty nie za rzadki
zakrzywiona szczoteczka ułatwia malowanie
nie podrażnia oczu
łatwo się zmywa, rozpuszcza się szybko przy użyciu nawet samej wody


Bardziej polecam maskary o których pisałam poprzednio, są lepsze. KLIK






wtorek, 21 maja 2013

Nowe tusze do rzęs Wibo Dolls Lash/ Lovely False Lashes


Zdjęcia zmniejszone czekają na komputerze od rana więc i recenzja tuszy się pojawi mimo, że jestem już bardzo zmęczona. Wróciłam z zajęć Zumba i wszystko ale to wszystko mnie boli :)
Dobrze! Będą efekty!











Zacznę od tego, który lepiej mi służy.
Pogrubiający tusz Wibo z wąską szczoteczką bardzo przypadł mi do gustu. Lubię wszystkie małe i chude szczoteczki, łatwo manewrować nimi przy małych oczach, oraz wygodnie maluje się rzęsy na dolnej powiece.
Tusz ma nadawać rzęsom objętości.
Pogrubia, obiecany efekt sztucznych rzęs jest możliwy po nałożeniu 2 warstw.
Moje rzęsy są gęste, ale krótkie. Używając tego tuszu otrzymuję efekt pogrubionych i nieposklejanych rzęs, szczoteczka także je nieco wydłuża. Nie robi grudek i nie ma nadmiaru tuszu na szczoteczce, jest na końcu zwężona, to bardzo ułatwia malowanie, można dotrzeć nawet do bardzo krótkich rzęs.
Mała pojemność: 8 g.


jedna warstwa



Tusz Lovely False Lashes też jest pogrubiający i nadający efekt sztucznych rzęs.
Szczotka ma bardzo podobny kształt do Maybelline Colosal i bardzo podobny efekt daje. Zauważyłam, że w miarę używania jest coraz lepszy efekt. Tusz Maybelline pięknie wydłuża i pogrubia jak nieco podeschnie, sądzę, że z tym będzie tak samo.
Efekt jest inny niż przy Wibo, rzęsy są mniej pogrubione i wydaje się ich  mniej. W sumie też go lubię bo nie skleja i nie robi grudek.
Plus za pojemność, tu mamy 11 g.



jedna warstwa


Żaden z nich jak do tej pory mi się nie kruszył, nie rozmazywał podczas upałów.
Oba tusze są tanie i warte uwagi jednak bardziej polecam Wibo Dolls Lash.

Jakie macie doświadczenia z tuszami Wibo, Lovely?