Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bronzery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bronzery. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 lipca 2017

Bronzer Bell MAGIC JUNGLE

Coś mnie podkusiło na ciemniejszy odcień bronzera. Zawsze używam brzoskwiniowych lub beżowych i chyba potrzebowałam odmiany. Trafiłam na szafę Bell w Biedronce a tam wpadł mi w oko Magic Jungle z limitowanej kolekcji. 





Długo szukałam odpowiedniego pędzla i techniki, żeby wyglądał dobrze na twarzy. Trudno nanosić go na policzki za pomocą skośnych pędzli do różu. Mam kilka różnie wyprofilowanych pędzli o zbitym jak i puszystym włosiu ale niestety nie każdym razem robiły mi się plamy. Trudności sprawia formuła. Jest to satynowy puder o lekko błyszczącym wykończeniu. Generalnie kosmetyki błyszczące zawsze lepiej się nakładają i rozcierają niż te matowe... W tym przypadku trzeba użyć miękkiego pędzla z puszystym włosiem, wtedy porządnie i równomiernie się rozciera. 




Na dłoni mam bardzo grubą warstwę, trochę przesadziłam z nakładaniem. Im więcej warstw kosmetyku tym ciemniejszy efekt. 






Na mojej skórze wypada bardzo naturalnie, nie jestem opalona, jedynie ramiona musnęło mi słońce ale twarz i szyję mam w naturalnym swoim odcieniu, podkładu nie zmieniałam na letni i ciemniejszy. Nadal używam odcieni takich samych jak zimą i bronzer wygląda świetnie. Jestem bardzo zadowolona. Myślę, że będzie mało widoczny gdy będę musiała używać ciemniejszego odcienia. 




Jest bardzo trwały, praktycznie nie ściera się w ogóle i nie gubi intensywności. Nie ma plam i prześwitów od odciskania skóry z nadmiaru sebum. W dotyku jest satynowy, nie wydaje się suchy, ma podobną formułę jak np cienie Sleek dlatego nie każdy pędzel dobrze go rozciera. 

Na pewno będzie mi służył całe lato :)






poniedziałek, 22 czerwca 2015

Idealny bronzer dla blondynek. Kobo Sahara Sand 308. Mój hit ❤

Nie trafiłaś to tej pory na idealny puder brązujący? Wszystkie są za ciemne, zbyt ceglaste, lub brzydko się rozcierają? Polecam Ci Kobo, i choć mało kosmetyków z tej firmy mnie zachwyca, to dziś będę opowiadała o hicie tej marki.



Przede wszystkim jest matowy! 
Idealnie matowy ale nie tępy. Wykończenie jest nieco satynowe. Gładkie. Nie podkreśla porów i nierówności na skórze.


W opakowaniu nie wygląda na dobrze zmielony, widać w nim białe grudki, ale nie ma to wpływu na efekt.






Doskonale przenosi się z pędzla na kości policzkowe.
Bajecznie przyjemny w użyciu, pięknie się rozciera, nie powstają żadne plamy. Uzyskanie mgiełki jest rzeczą bardzo prostą. Skośny pędzel u mnie sprawdza się najlepiej. Używam obecnie dwóch na zmianę, zależy który mam czysty :) Zoeva 127 i Hakuro H 21.








Odcień opalony ale nie za zimny i nie za chłodny. 
Napiszę o swoich preferencjach. Nie lubię zbyt ciepłych bronzerów, często mają ceglaste tony, mimo, że pasują mi ciepłe odcienie to nie do końca je lubię na twarzy. Chłodnych do przesady też nie lubię bo wyglądają jak brudne, dosłownie! Najlepszy dla mnie odcień to coś pomiędzy, stawiam raczej na kolory uniwerslane, takie, które leżałyby idealnie u kobiet z karnacją ciepłą jak i chłodną. 
Lubię siebie w ciepłych odcieniach latem. Chłodne bronzery na opalonej skórze, wpadają czasami w brudny brąz. To co pasuje zimą, nie sprawdza się latem. 

Podsumowując
Latem do opalenizny pasują odcienie ciepłe ale niezbyt ceglaste- pomarańczowe, zimą chłodne ale niezbyt ciemne, raczej łatwiej na bladą skórę nałożyć produkt o słabszej pigmentacji i delikatnym odcieniu. 


A Kobo jest idealny?
Śmiało mogę powiedzieć, że tak. To najlepszy bronzer za tak małe pieniądze. Chyba nie miałam nic lepszego. Pamiętam, że lubiłam także kulki Sensique, mam je do dziś choć obecnie rzadko ich używam. 

Myślę, że w tej cenie jest bezkonkurencyjny. Rozciera się miodzio, odcień ma raczej uniwersalny. Pasował mi gdy byłam blada i pasuje mi obecnie, gdy skóra złapała trochę słońca. 
Będzie idealny dla początkujących bo pigmentację ma słabą, dzięki temu łatwo się nim pracuje i można dokładać, dokładać i dokładać :) 


Podzielacie moją opinię? :)



poniedziałek, 24 marca 2014

UltraFlesh rozświetlając-brązujący box do twarzy dla ciepłej tonacji.


Kosmetyk 3 w 1 rewelacyjnie pasujący do ciepłych tonacji. Dobrze w takich kolorach poczują się wszystkie Panie Wiosny i Jesienie :)
Box zawiera jeden duży różo- rozświetlacz prasowany, dwa rozświetlacze w kremie i dwie rozświetlające kredki do oczu, ciepłą i chłodną. 





Na początku bardzo nie podobało mi się to przesuwane opakowanie. Po czasie jednak doceniłam jego mały rozmiar, miałam większe wyjście, wzięłam go ze sobą do torebki i nie miałam problemu z upychaniem go w małej kopertówce razem z matującym pudrem ;)
Pomyślane świetnie, box ma 3 przegródki, które zachodzą na siebie, opakowanie jest bardzo zgrabne i dobrze wykonane, na pewno szybko się nie rozpadnie, dodam jeszcze, że przesuwanie tych warstw wcale nie jest oporne, można to zrobić jedną ręką.







 Po odsunięciu pierwszej warstwy ukazuje nam się  złoto- brzoskwiniowy różo- rozświetlacz z lekko perłowym wykończeniem. Nie ma w nim żadnych drobinek brokatu. Jest delikatny, bardzo drobno zmielony, pięknie się rozciera nie tworząc smug. Do nakładania używam pędzla skośnego Hakuro lub okrągłego puszystego z Inglota. Jak dla mnie jest to produkt uniwersalny, zastępuje mi róż, rozświetlacz i bronzer, podobnie jak moje ulubione trio L'oreal Glam Bronze. 


Ostatnio używam go codziennie, uwielbiam brzoskwiniowe odcienie na policzkach ♥






 W środku opakowania znajdują się dwa kremowe rozświetlacze, oba ciepłe, kremowe, miękkie, łatwo rozcierają się placami na kościach policzkowych. Oba dają efekt trochę mokry na twarzy, są dwie opcje do wyboru: jeden jest bardzo jasny żółto-złoty pasuje do opalonej jak i bladej cery w oliwkowej lub żółtej tonacji oraz drugi z przewagą już bardziej ciepłego, ceglastego odcienia, będzie lepiej leżał na cerze opalonej. Lubię je za trwałość, na policzkach trzymają się cały dzień, tak samo dobrze potrafią przetrwać w wewnętrznych kącikach oczu, nie migrują, fajnie "otwierają" spojrzenie.



Na dnie opakowania są kredki, szkoda, że takie małe :((
Kredki są w dwóch tonacjach, ciepłej (złotej) i chłodnej (perłowej). Kapitalne jako baza pod cień, w tym celu nie używam często bo mi ich po prostu szkoda. Nakładam na linię wodą, wiadomo jasne kredki powiększają oczy i nadają zdrowszego i wypoczętego wyglądu :) Uwielbiam rozcierać je w wewnętrznych kącikach ale tu muszę się przyczepić, nie są tak trwałe jak te kremowe rozświetlacze, koniecznie trzeba "przypudrować" je cieniem wtedy efekt zostanie na miejscu do wieczora. Te malce są wykręcane, nie trzeba temperować ;)




efekty na twarzy 







Ogólnie box ma kolorystykę, która mi odpowiada. Dostałam go jako gratis do przetestowania od Truskawki :) Na stronie dostępnych jest dużo kosmetyków wysokopółkowych po dużo niższych cenach niż stacjonarnie. Mają duży wybór marek niedostępnych w Polsce. Zamawiałam perfumy bo mają bardzo korzystne ceny. 
Sprawdzałam internet i wydaje mi się że mój box można zamówić tylko na Truskawce KLIK. Nigdzie więcej nie widziałam.

Cena regularna to 120 zł. W promocji bywa w cenie 35 zł.


poniedziałek, 29 października 2012

Golden Rose Mineral Terracotta Powder 05

Uwielbiam ten kosmetyk! Jest wielofunkcyjny, bardzo uniwersalny. Puder podzielono na dwie części, w jednej jest przepiękny odcień bronzera, nie za zimny bo tego staraaasznie nie lubię, wyglądam trupio, smutno i mam wrażenie, że cała cera jest zmęczona, ziemista...




 Kolor będzie pasował każdemu, jest bardzo bardzo subtelny dodatkowo komponuje się z każdym makijażem. Wykończenie na skórze jest aksamitne, matowe w świetle dziennym, w słońcu i świetle sztucznym widać delikatne migające drobinki. Nie daje wulgarnego efektu i nie mamy dyskoteki na twarzy więc idealnie sprawdza się w codziennym makijażu.
Do nakładania używam miękkiego dużego pędzla, rozprowadza się bajecznie, równomiernie, nie zostawia smug i nie robią się prześwity przy rozcieraniu. 





 Druga część to rozświetlacz, bardzo dobrze napigmentowany, wystarczy niewielką ilość nałożyć na kości policzkowe, łuk brwiowy. Nakładam i rozcieram  go palcami, równomiernie rozprowadza się na skórze. Na dłoni wygląda mocno perłowo bo nałożyłam go w dużej ilości aby dobrze oddać kolor na zdjęciach. Roztarty na kościach policzkowych pięknie odbija światło, nie rozjaśnia mocno i nie jest zbyt srebrny, biały... Jestem posiadaczką cery o żółtawym zabarwieniu, wszelkie białawe odcienie rozświetlaczy mocno odcinają mi się na twarzy i zwyczajnie do mnie nie pasują. Z tym kolorem trafiłam idealnie.




Gama kolorystyczna jest spora ale tylko wariant 05 i 06 posiada rozświetlacz, reszta kolorów to same bronzery, zdecydowałam się na ten bo wiedziałam że będzie miał wielofunkcyjne zastosowanie a dodatkowo można je mieszać, 2 w 1 daje więcej możliwości :)
Minusem jest opakowanie, moje bardzo słabo się domyka i brak charakterystycznego 'klik" przy dociskaniu wieczka, może otwierać się w torebce. W sumie mocno mi to nie przeszkadza bo tego typu kosmetyków nie noszę ze sobą.

Cena: 24, 90
Pojemność: 12 g

Trwałość: trzyma mi się cały dzień jak większość innych bronzerów, rano staram się dobrze zmatowić skórę a w ciągu dnia jej nie dotykam i zazwyczaj nie mam problemu, że coś tam mi spływa.

Uwielbiam go za piękny odcień i komfort używania.

wtorek, 3 kwietnia 2012

Essence puder Mosaic 01 Sunkissed Beauty

Puder ma już  około 2 lata, dalej nadaje się do użycia, mimo że na opakowaniu sugerują że przydatny 24 miesiące od otwarcia, nie stracił swoich właściwości, nie zmienił zapachu, nie wiem czy powinnam go dalej uzywać, zanim podejmę decyzję czy wyląduje w koszu napiszę recenzję. 


Zamknięty w standardowym opakowaniu charakterystycznym dla tej półki cenowej, nie popsuło się, dalej sztywno się zamyka i otwiera, nigdy nie otworzył mi się w torebce ani kosmetyczce.



Składa się z 5 ciepłych i delikatnych kolorów. Pomieszane dają delikatnie ocieplony wygląd cerze.



Jak widać na zdjęciach puder ma drobinki. Dla mnie na całą twarz się nie nadaje, nie lubię "dyskoteki" na twarzy w ciągu dnia, no chyba że impreza, makijaż wieczorowy, mozna się błyszczeć (jak psu jajca) :D :D


Zaczął mi odpadać... Nie spadł, zataczam w nim pędzel okrężnymi ruchami i po prostu odrywa się, odpada...
Może jego czas dobiegł końca... Sama nie wiem



Stosowałam go na policzki jak bronzer,róż, jak kto woli. Do konturowania też się nadaje. Efekt na policzkach jest ładny, rozświetlony i przybrązowiony, kilka osób pytało jaki mam rozświetlacz :) 
Widać w słońcu drobinki brokatu, nie są nachalne, na szczęście nie spadają lub nie "wędrują" na inne partie twarzy. 




Ładnie się rozciera, nie robi plam, prześwitów bo pigmentacja nie jest mocna można stopniowo budować nim kolor.
Cena: no właśnie nie pamiętam coś w granicach 14zł.



Efekt na policzkach lubię, zarówno gdy jestem opalona czy też blada, pamiętam na wakacjach byłam mocno opalona musiałam go sporo nakładać żeby było widać. 



Sprawdzałam czy jest w ofercie. Jest ale nieco odmieniony, chyba na lepsze. Matowy nie ma drobin, będzie też łatwiejszy do pomieszania. 

Czy polecam? 
Tak jako bronzer, do cery oliwkowej, żółtej o ciepłej tonacji. 
Produkt jest tani i całkiem dobrze się spisuje, w upalne dni traci na intensywności na kiepskim podkładzie, samodzielnie na twarzy nie przetrwa długo,  ale wiecie upały to ekstremalne warunki dla kosmetyków, mało co nie spływa :) W chłodne dni trzyma się do demakijażu. 




Macie nową wersję? Podzielcie się wrażeniami. 


Buziaki 

piątek, 12 sierpnia 2011

Bronzer L'oreal-Glam Bronze (trio eclat soleil)



Lubię kosmetyki Loreala, jeszcze nie trafiłam na bubel z tej firmy to postanowiłam wypróbować ten bronzer.

Opakowanie jest plastikowe, bardzo lekko się otwiera, składa się z dwóch części, pod spodem mamy lusterko i pędzelek co uważam za duży plus.

 Puder składa się z 3 kolorów jasny i ciemny oraz róż. Można używać razem i oddzielnie.




Dostępny w dwóch odcieniach:
-dla blondynek 201
-dla brunetek 202


Pędzelek jest miękki płaski, i ewentualnie nadaje się do poprawek.

Opakowanie zawiera 11g pudru.

Kosztuje w drogeriach około 60zł.

Daje bardzo delikatny efekt a właśnie taki lubię, nie podobają mi się ciemne plamy na policzkach, zawsze wybieram bronzery róże które mają dobrą pigmentację ale nie są ciemne.
Bronzer daje bardzo złocisty efekt na kościach policzkowych co też uwielbiam, w lato z reguły rezygnuję z rozświetlaczy, moja skóra i tak  się błyszczy po paru godzinach nie muszę jej dodatkowo pomagać :)




Tak prezentują się kolory osobno.
Kolory są perłowe, nie zawierają drobinek nic się nie osypuje po twarzy.
Efekt nie jest tandetny.

Kosmetyk typu 3 w jednym. Może to być i róż i rozświetlacz i bronzer.








A tak po roztarciu razem. Nakładałam pędzelkiem.















Efekt jest świetny, bardzo dobrze się nakłada. Tworzy na buzi delikatną poświatę która zmienia odcień w zależności od padania światła.











 Zdjęcia robione w słońcu




Na policzkach mam zmieszane wszystkie 3 kolory.
-nie tworzy smug
-pięknie się rozciera
-nie uczula
-daje złocisto-brązowy odcień w ciepłym kolorze
-mocno napigmentowany
-bardzo wydajny
-nie zapycha
-trzyma się cały dzień

Zdecydowanie odradzam fankom matowych bronzerów.



Rewelacyjnie się sprawdza na oczach. Używam jako cieni i jestem zadowolona, na bazie wytrzymuje makijaż cały dzień. Produkt bardzo polecam wszystkim dziewczynom które na co dzień lubią delikatny efekt :)


Makijaż  wykonany tylko tym bronzerem: