Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cienie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 października 2015

Pierwsze cienie z Kobo w mojej kosmetyczce.

Cenię Inglota. Od kilku lat.
Cienie do powiek kupuję rzadko. Nie kuszą mnie duże palety, o których jest głośno w internecie. Ostatnim moim zakupem był zestaw cieni Makeup Revoluction, który szału nie zrobił. Obecnie na topie są Too Faced ale odpuszczam. Na chwilę obecną wolę zbierać cienie pojedyncze, dokupować takie kolory, których potrzebuję. Mam małą słabość do cieni Sleek i czasami pokuszę się o zestaw, który wpadnie mi w oko :)

Wiosną była obniżka na kolorówkę w drogeriach Natura. Kupiłam wtedy 4 pojedyncze cienie z Kobo. Wszystkie mają wykończenie matowe. 






104- to bardzo jasny beż, zupełnie inaczej wyglada na powiece, spodziewałam się, że będzie to odcień kawy z mlekiem tak jak w krążku ale niestety wpada w brzoskiwnię. Jestem z niego zadowolona, podoba mi się, ale nie lubię, gdy cienie są przekłamane, to samo dotyczy odcieni lakierów do paznokci 

110- intensywny matowy róż, bardzo ładny, nadaje świeżości w makijażu, używam go przeważnie w załamnie powieki, komponuje się z odcieniami śliwkowymi i brązami. Ten odcień nie jest przekłamany, na powiece wygląda tak samo jak w krążku. 

107- kolejny przekłamany kolor. Miał na wierzchu jasną warstwę, która już po pierwszym dotknięciu pędzla znikała zaskakująco szybko. Myślałam, że to będzie jasny róż, okazało się że 107 to intensywny odcień koralowy. Bardzo ładny ale to znów nie ten odcień, który chciałam. 

105- najpiękniejszy z całej czwóreczki. Brązowo brzoskwiniowy odcień, który pięknie podkreśla opaleniznę i brązowe tęczówki. Łączę go najczęściej z odcieniami brązu oraz odcieniami bordowymi. Z tym odcieniem trafiłam idealnie! 







Cienie przechowuję w palecie z Ingota bo te uważam za najlepsze. 

Jakie cienie z Kobo polecacie? 

Jestem zadowolona z formuły, cienie mocno sie nie osypują, są trwałe i ładnie się rozcierają. Planuję dokupić parę kolorów :)





poniedziałek, 23 lutego 2015

Paleta Iconic 3 MAKEUP REVOLUTION

Paletę tych cieni zamówiłam na początku grudnia. 3 miesiące jest ze mną ale codziennie jej nie używałam. Kolory są idealne na co dzień ale mam podobne cienie lepszej jakości np Miyo, Sleek czy Inglot i chętniej z nich korzystam. 

Czy warto zamówić?
Oczywiście. Mimo, że pigmentacja nie powaliła mnie na kolana (cienie matowe pozostawiają wiele do życzenia) ale 12 dobrze łączących się kolorów w cenie 20 zł raczej nie znajdziecie. Fanki jasnych makijaży w brązowej tonacji powinny być zadowolone. Cieniami wspaniale się pracuje, bo łatwo się ze sobą łączą. Polecam nakładać na bazę. Bez bazy pod cienie, nie ucieszyłam się makijażem dłużej niż 4 godziny. 











PRZYKŁADOWE SWATCHE 

bez lampy 




z lampą




PRZYKŁADOWE MAKIJAŻE Z UŻYCIEM PALETY 

makijaż wieczorowy 




makijaż dzienny 




W cenie 20 zł otrzymujemy 12 cieni w przyjemnej kolorystyce. Cienie perłowe mają dziwną formułę, osypują się i wyglądają tanio na powiece. Niczym nie odbiegają od cieni bazarowych lub tych pseudo cieni z chińskich sklepów. 2 cienia od lewej nie jestem w stanie używać ;) Jest zbyt grubo zmielony.
Cienie satynowe są przyjemne pod palcami i pod pędzlem, nakładanie ich na powiekę nie stanowi problemu ale ja nie jestem zadowolona z pigmentacji. Przy rozcieraniu potrafią zrobić się brzydkie prześwity. Maty są dla mnie słabe, cóż, Inglot mnie rozpieścił ;) Zwłaszcza pigmentami ♥
Najciemniejsze kolory w palecie są najlepsze. Brązy pięknie się rozcierają, na nasycenie kolorów nie mogę narzekać. Róż i miedź ładnie wyglądają na całej powiece.





Zaspokoiłam swoją ciekawość i nie będę tupała nóżkami z zadowolenia jak większość. Cienie są dobre ale szału nie ma. Gorsze od Sleeka, Inglota, Miyo.
MakeUp Revolution Iconic 3 to cienie średnie jakościowo. Śmiało mogę je porównać do Wibo, Lovely, Rimmel i Miss Sporty ;) Bardzo często tworzę smutne makijaże przy użyciu tej palety i zdarzyło mi się, że kolory "zlały" mi się w jedną palmę na powiece :(


W cieniach się rozsmakowałam i przyzwyczaiłam do dobrego, Iconic 3 nie jest zła ale dla mnie to za mało. Wolę Sleeka i czekam na kolejne  DOBRE palety, bo ostatnio wypuszczają same słabe zestawienia. Może kiedyś wymieszają odcienie różowe, brązowe i kremowe? Dla mnie byłby to ideał :)




Pozdrawiam :*** ♥




sobota, 6 września 2014

Nowość-System Play Zone Vipera. Wkłady cieni do palety CV 06 i CV 07

W galerii w moim mieście pojawiła się niedawno mała wyspa Vipery. Zrobiłam małe rozpoznanie, okazało się, że ta marka wprowadziła tzw System Play Zone. Mają palety magnetyczne różnej wielkości i sprzedają wkłady do palet, na pewno mają w ofercie róże do policzków, bronzery i cienie. Skusiłam się na zakup dwóch jasnych kolorów z wykończeniem metalicznym/ perłowym. Oprócz tych mają jeszcze wykończenia matowe i półmatowe.


cv 06- szary
cv 07- różowy


Oba cienie przepięknie migają w świetle sztucznym, mają niesamowicie dużo, małych, złotych drobinek. Moim zdaniem są to lekko transparentne cienie ale wystarczająco kryjące aby ukryć fioletowe żyłki na powiekach, które u mnie czasami są mocniej widoczne. Używam tych cieni solo jak i na inne cienie kolorowe w celu rozjaśnienia cienia bazowego. Dobrą bazą po te cienie są kolorowe kredki i indyjski kajal. 
Drobiny kapitalnie wyglądają na oczach w klubie, wszelkie światło sztuczne potęguje efekt. 

Cena jednego cienia tylko 7,40. 




Cienie mają jedną wadę, przy mizianiu pędzlem bardzo się kruszą, są miękkie i spotkania z podłogą raczej by nie przeżyły ;) Na ilość złotych drobinek nie mogę narzekać ale niestety bardzo opadają na policzki podczas rozcierania, jeśli planuję ich używać najpierw robię makijaż oczu, podkład zostawiam na sam koniec. W sumie każdy wyjściowy makijaż zaczynam od oczu. Tak już się przyzwyczaiłam, oszczędzam na czasie bo nie muszę uważać na podkład. Drobinki opadają na policzki ale mega dużo przenosi się ich na powieki i nie gubią się podczas rozcierania. 



Roztarte na dłoni bez bazy pod cienie.




Makijaż z użyciem odcienia szarego cv 06



Bardzo trudno było mi oddać efekt po roztarciu, drobinek zupełnie nie widać, szkoda.
Cienie doskonale przechowują się w paletach z Inglota.
System Vipery również posiada palety magnetyczne łudząco podobne do Inglota. Nie kupowałam bo na brak pustych miejsc na cienie, na razie nie narzekam ;)


Pozdrawiam ciepło :)


sobota, 29 marca 2014

Rimmel scandalEYES srebrny cień w kremie, moc w spojrzeniu? :)

Cień w kremie Scandaleyes tworzy na powiece cienką, idealnie stapiającą się ze skórą warstwę. Jest supertrwały – nie rozmazuje się, nie spływa i jest wodoodporny. Metaliczny połysk daje efekt rozświetlonego oka i trwałego pełnego blasku makijażu. Wygodny aplikator w formie gąbki pomaga w precyzyjnej aplikacji cienia. Zachwycaj nasyconymi kolorami 3D z cieniami w kremie Scandaleyes! 

Brzmi kusząco! 



Propozycja Rimmel z użyciem tego cienia jak dla mnie kapitalna (wiem, lubię to słowo :D)
Nie odtworzyłam tylko się zainspirowałam, modelka w tym makijażu wygląda pięknie, dla mnie były zbyt graficzny, poza tym ciemny cień jest bardzo wysoko roztarty, aż pod brew, dla mnie byłoby za dużo tego szczęścia na raz, tym bardziej, że nie malowałam się na imprezę tylko nosiłam makijaż cały dzień. 


zdjęcie pochodzi ze strony Rimmel 


Moje wieczorowe makijaże wyglądają mniej więcej tak jak poniżej, lubię kontrast i typowe przydymione zewnętrzne kąciki, które optycznie odsuwają od siebie oczy :) Cień w kremie pokryłam perłowym sypanym cieniem My Secret. I usta nude, jak u modelki tylko bardziej mokre, tak lubię!




Aplikator
Jak w błyszczyku :) Gąbeczkowy. Ładnie rozciera jednak najlepiej mi się to robi po prostu palcami. Zmywa go najzwyklejszy płyn micelarny, nie wiem czy jest wodoodporny jak obiecuje producent, nie testowałam.





Trwałość
Nigdy bym nie powiedziała, że cień w kremie utrzyma mi się na powiece cały dzień. Mam złe doświadczenia z tego typu produktami, przeważnie po paru godzinach zbierały mi się w załamaniach powieki, wygląda to bardzo niechlujnie. Nieistotne czy cień będzie bazą czy wystąpi na powiece solo, trzyma się cały dzień. Zasycha delikatnie na powiece, tworzy lekką mgiełkę która nie pęka w ciągu dnia i się nie kruszy. Miodzio.

Cały pic polega na tym, że trzeba dać parę sekund aby produkt mógł zastygnąć, mokry może migrować. Jeśli cień ma służyć jako baza, trzeba to robić w miarę szybko i wklejać w niego cienie sypkie czy prasowane najlepiej przy użyciu aplikatora (pacynki) gdy warstwa jest mokra, jeśli zastygnie to pozamiatane, nic się w niego nie przyklei tylko osypie się na policzki.





Cień nałożony samodzielnie na powiekę, zdjęcia robione po 9 godzinach noszenia. 




Oferta bogata jest w 5 odcieni
Cena: około 20 zł jak dobrze pamiętam, specjalnie sprawdzałam w Rossmannie bo swój dostałam od Natalii ♥

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Sleek Vintage Romance


Paletę dostałam na mikołaja, jestem bardzo zadowolona bo zestaw ma typowo moje kolory. Na początku nie zrobiła na mnie wrażenia, pomyślałam sobie, że tak naprawdę to nic odkrywczego, ot po prostu parę spotykanych fioletów i oliwkowych kolorów. Myliłam się, miałam złe spojrzenie na tą paletę poprzez przekłamane kolory na swatchach. Wiedziałam, że będzie moja po poście Simply :) 
Paleta była zamówiona ze sklepu Ladymakeup, w dzień darmowej dostawy. Wszystko poszło sprawnie, w ciągu dwóch dni cienie miałam w domu, całe i zdrowe :)





Spośród 12 kolorów tylko jeden jest matowy, cieszę się bo nie ciągnie mnie do matów Sleeka, trudno nimi pracować, z kolei perłowe cienie nie sprawiają problemów i mają doskonałą pigmentację. 3 cienie w palecie mają drobinki, które gubią się podczas rozcierania.
Ogólnie zestaw kolorystyczny bardzo mi się podoba, cienie można łączyć ze sobą na wiele różnych sposobów, kolory ładne, dużo fioletów, które są uniwersalne i pasują do każdej tęczówki.






bez bazy pod cienie


Pretty In Paris- perłowe srebro, rozświetla powiekę, pasuje do niego każdy cień ciemny w palecie to stworzenia smokey eyes.

Meet in Madrid- typowe żółtawe złoto.

Court in Cannes- oliwkowo- brązowy odcień, więcej w nim brązu jak zieleni, trudno go opisać.

Lust in LA- zieleń oliwkowa, są w nim zimne zielony tony.

Romance in Rome- typowy granatowy kolor, ładnie komponuje się ze złotym jak i srebrnym cieniem.

Propose in Prague- bardzo ładny ciepły brąz, matowy




A Vow in Venice- fiolet opalizuje na różowo po roztarciu.

Marry in Monte Carlo- piękny różowo-fuksjowy kolor, bardzo perłowy.

Honeymoon on Hollywood- róż trochę fuksjowy z drobinkami.

Bliss in Barcelona- śliwkowy perłowy, widzę go w połączeniu ze srebrem. 

Forever in Florence- ciemny fiolet, który po roztarciu przybiera różowych tonów, matowy z drobinkami. 

Love in London- czarny cień z drobinkami. 



piątek, 25 października 2013

Sleek Oh So Special- moje wrażenia po około 2 latach

Witam ciepło :)

Dziś moja opinia o cieniach Sleek z palety Oh So Special. Zauroczyła mnie od samego początku kiedy pojawiła się w sprzedaży. Swoich cieni używam już około 2 lat i jestem zadowolona. Nie wszystkimi kolorami dobrze się pracuje, niektóre potrzebują dobrej bazy lub miękkiego pędzelka do rozcierania i cierpliwości. Lubię cienie Inglot i przyzwyczaiłam się do nich, łatwo się rozcierają, z kolei niektóre cienie Sleek mają jakby mokrą konsystencję i bywają oporne przy tworzeniu ładnych przejść między kolorami.

Cienie mają jedną podstawową wadę, bardzo krótki termin przydatności. Ważne są tylko rok a zużyć 12 cieni w takim czasie jest po prostu niemożliwe, moim zdaniem nie opłaca się inwestować w dużą ilość palet. Posiadam jedną, tylko tą. Reszta mnie nie kusiła jakoś specjalnie, Sleek tworzy dużą zbieraninę kolorów i to bardzo mocnych, których i tak nie używałabym na co dzień. Np Sleek Monaco jest dla mnie zupełnym nieporozumieniem ;) Ale to tylko moje odczucia :)

Cienie ważne są tylko rok, więc moja paleta już dawno powinna być w koszu ;)
Nie wyrzuciłam jej, ponieważ cienie nie zmieniły zapachu, konsystencji i trwałości. W żaden sposób mi nie szkodzą i będę ich używała nadal.


Jak widać paleta jest już po dużych przejściach, zabierałam ją na wszelkie wyjazdy, przy pomocy jednego zestawienia miałam możliwość zmalowania makijażu dziennego jak i wieczorowego.



Zawiodłam się na kolorach matowych, niestety pigmentacja pozostawia wiele do życzenia. Tak jak pisałam powyżej, trzeba użyć dobrej bazy pod cienie. Perłowe kolory są dużo lepsze.

Bow- najjaśniejszy cień w palecie i najbardziej miękki, kruszył się przy dotykaniu pędzlem, zużył mi się praktycznie w 2 miesiące. Był idealny do nakładania na łuk brwiowy.

Organza- trochę łososiowa perła, dobry cień na całą powiekę.

Ribbon- matowy, coś pomiędzy różem a koralem. Często używam w załamanie powieki. Rozcierany tworzy prześwity.

Gift Basket- ciepły brąz, bardzo ładny do załamania, w zewnętrzny kącik jak i na całą powiekę, bardzo dobra pigmentacja.

Glitz- kolejny bardzo miękki cień, ma silną pigmentację i piękny odcień szarości, jest w nim trochę niebieskich tonów. Ładnie zagra z różami z tej palety.

Celebrate- twardy, zbyt mocno sprasowany, bardzo opornie się rozciera. Bardzo nietypowy odcień, są w nim tony bordowe i fioletowe. W duecie z różami, lilakami i beżami wygląda najlepiej.




bez bazy  




Pamper- matowy rozbielony róż o bardzo słabej pigmentacji. Używam go tylko w załamanie powieki.

Gateau- najpiękniejszy cień w tej palecie, złoto- różowy, mieniący się w zależności od padania światła, wszystkie cienie do niego pasują, rewelacyjny do smokey eyes.

The Mail- typowy beżowy i jak na mat Sleeka to ma bardzo dobrą pigmentację, bardzo uniwersalny kolor.

Boxed- matowy brąz, na powiekach szału nie robi ale dobry do podkreślania brwi. Przy rozcieraniu tworzą się smugi.

Wrapped- kolejny mój ulubiony cień, matowy przyjemny fiolet z domieszką szarości, pięknie komponuje się z odcieniami różowymi.

Noir- węglowa czerń, uwielbiam tym cieniem robić kreskę na powiece, rewelacyjnie się rozciera dlatego idealny do smokey eyes. Gdyby wszystkie maty takie były...




Cienie niestety osypują się dlatego polecam najpierw zrobić oko, dopiero potem resztę twarzy.
Mimo paru minusów i tak polecam.

Swoją paletę kupiłam na allegro w cenie 28 zł.

środa, 17 lipca 2013

Recenzja pędzelka do korektora i cienia sypkiego Zoeva

Z firmą Zoeva pierwszy raz spotkałam się u Hexxany. Weszłam niedawno w posiadanie pędzelka i sypkiego cienia właśnie dzięki niej, dziękuję Hexx :))

Dostałam oba zapakowane w czarną kosmetyczkę ze strunowym zamknięciem. 

Pędzelek z przeznaczeniem do korektora o numerze 142. Jest bardzo gęsty, zbity i dość twardy. 
Długość tego pędzla nie przekracza 15 cm, raczej standardowa długość, taka w sam raz. Trzonek zupełnie prosty. Włosie syntetyczne. Najlepsze do wymywania, szczególnie jeśli chodzi o zbite i gęste pędzle. Pędzle z włosia syntetycznego myję tym co mam pod ręką, mydło w kostce, szampon itp. Na pewno nie ulegnie odkształceniu lub innemu zniszczeniu, dbać i pielęgnować należy pędzle z włosia naturalnego, te zawsze myję łagodnymi szamponami dla dzieci. 
Pędzelek do korektora myję codziennie lub co drugi dzień.

Podsumowując:
Jest dobrze wykonany, jestem pewna, że długo mi posłuży. Sprawdził się do nakładania i rozcierania korektora na skrzydełka nosa, okolice ust czy pojedyncze wypryski na twarzy. Nie sprawdził się do nakładania pod oczy, jest po prostu za twardy. Próbowałam ruchów wklepujących i rozcierających, jestem zdania, że korektor nałożony palcami lepiej wygląda pod okiem niż przy użyciu tego pędzelka. Nigdy nie męczę skóry pod okiem, zawsze obchodzę się z tymi okolicami bardzo delikatnie, skóra pod okiem jest 10 razy cieńsza niż na całej twarzy i łatwo o przedwczesne zmarszczki. 
Pod oczy zdecydowanie za twardy,  na reszcie twarzy spisuje się świetnie.






Pure Glam Pigment/ French Press A71 to cała nazwa tego sypkiego cudaka :)
Jest niemożliwie niespotykany. Kolor po roztarciu tworzy satynowy, trochę perłowy efekt. Koloru nie jestem w stanie opisać i nazwać jednym słowem, niby to brąz ale widać w nim fioletowe tony, gdy odbija światło jest jakby trochę srebrny. Czasami potrafi być siny albo zupełnie brązowo-szary. Przez tą jego zmienną naturę ładnie komponuje się z wieloma kolorami, próbowałam z różem, szarością, zielenią (szczególnie seledynową pięknie podbija), fioletami i złotymi kolorami. Bardzo uniwersalny, świetnie napigmentowany. 




Mieni się kolorowymi drobinkami w opakowaniu, na oku tego nie widać, drobinki gdzieś znikają przy rozcieraniu. 



Przykładowe 2 makijaże przy użyciu tego cienia, w obu kombinacjach roztarty w zewnętrznych kącikach. 





środa, 22 maja 2013

Cienie w kremie Revlon- bubel miesiąca

Nie mogę przekonać się do cieni  w kremie, wszystkie, które miałam do tej pory na moich oczach się nie trzymały, z tymi wcale nie jest lepiej, Revlon też nie daje rady.
Dam sobie spokój z kupowaniem, nie ma to sensu, moje powieki z cieniami w kremie się nie polubią :\




Skusiłam się na uniwersalne kolory, zresztą lubię brązy i dobrze w nich wyglądam.
Pierwsza próba była w domu i dobrze! Cienie nie trzymały się na powiekach nawet godziny, błyskawicznie zbierają się w załamaniach. Kolejną szansę dostały na bazie pod cienie, znowu dramat, wytrzymały około 3 godziny. Byłam zła, cienie Inglota czy Sleek na bazie pod cienie trzymają mi się cały dzień do demakijażu, nie mam czasu i ochoty w ciągu dnia kontrolować z lusterkiem czy coś nie spływa.

Próbowałam dalej żeby znalezć jakieś zastosowanie dla tych cieni. Postanowiłam ich używać jako bazę po cienie, było lepiej ale trwałość wciąż pozostawiała wiele do życzenia, 5-6 godz trwałości to dla mnie za mało...

Da się ich używać ALE!
Najpierw baza pod cienie, potem Revlon w kremie cienką warstwą  i na nie cienie tradycyjne. Sprawdza się taka potrójna warstwa, nic się nie roluje. Nakładam je palcem bezpośrednio z palety, wtedy nie mam nadmiaru na powiece i ładnie można je rozetrzeć.


w słońcu



Paleta tych cieni sprawdza mi się jedynie w celu podbicia kolorów innych cieni. Samodzielnie nie dają rady a szkoda bo wykończenie i odcienie są bardzo ładne.

Nie polecam, dawno takiego bubla nie miałam.


wtorek, 23 kwietnia 2013

Zielenie Integra z Inglota, ależ one stare!


Odnalazłam swoją trójeczkę z Inglota z serii Integra, cienie są bardzo stare ale wciąż dobre. Na pewno mają dobre 5 lat. W przypadku pielęgnacji nie mam miejsca na tak stare rzeczy, termin się kończy i lecą do kosza. Cienie zostawiam, nigdy nie zdarzyło mi się żeby podrażniały mi oczy. Uwielbiam cienie Inglot za jakość, nawet po latach nie twardnieją i wciąż dobrze się nakładają i rozcierają. Jakie jest Wasze zdanie na temat przeterminowanych cieni?
Mam jeszcze Sleek, palety tej firmy są przydatne tylko rok! I co wyrzucać??
Oh So Special mam po terminie już pół roku.





Oczy
jasny zielony na całej powiece, zewnętrzny kącik Oh So Special Celebrate, załamanie powieki różowy Oh So Special Ribbon, wewnętrzne kąciki podkresliłam perłowym cieniem Nouba 608
tusz Golden Rose sexy black
kreska wzdłuż linii rzęs zrobiona czarnym cieniem Sleek

Twarz
pomieszałam dwa podkłady L'oreal Infailible i True Match
puder Synergen
róż Inglot 72 

Usta
błyszczyk Inglot 544





Na pewno macie jakieś stare cienie w swoich zbiorach, to jest trudno zużyć w terminie :D
Przyznać się ile starych cieni u siebie macie? ;)

czwartek, 3 stycznia 2013

Cienie Inglot M3 Eye Shadow Fard a Paupieres 572, 578, 601, 600.

Wczoraj pokazywałam cienie Inglot z mojej dużej palety. Mam tam same wkłady. Posiadam również 4 mapki potrójnych cieni z Inglota, zapraszam na ostatnie swatche :)




Jak jest z jakością?
Spotkałam się z opinią, że cienie w mapkach są gorsze jakościowo od wkładów. Moim zdaniem są równie dobre i mają tak samo dobrą pigmentację pod warunkiem, że są to mapki w przezroczystych opakowaniach, te w czarnych i okrągłych są faktycznie słabsze. Ostatnio pani sprzedająca w Inglocie uświadomiła mi, że wiele cieni, które są właśnie w mapkach występują również pojedynczo w postaci wkładów, lub mają bardzo podobne odpowiedniki więc jeśli podoba nam się tylko jeden cień z danej trójeczki można zapytać czy jest taki kolor wkładu do palety. 
Cienie są rewelacyjne, posiadam 4 zestawy kolorystyczne o wykończeniu Pearl i Double Sp. bo takie właśnie odpowiadają mi najbardziej. 

Cena: 20 zł szt. 


572 Double Sparkle
Ten zestaw ma bardzo ładne odcienie fioletów, dobrze się czuję w takich kolorach i jestem z nich bardzo zadowolona, to najładniejsze fiolety jakie posiadam.



578 Double Sparkle
Idealne do makijażu dziennego, kolory są delikatne, niekrzyczące, lekko połyskujące. Polecam kobietom, które na co dzień cenią sobie prostotę, lekkość i minimalizm jeśli chodzi o cienie.



601 Double Sparkle
Ten zestaw kupiłam przed jakimś ważnym wyjściem, chciałam zestaw kolorów do tradycyjnego przydymionego oka, to był strzał w dziesiątkę. Te kolory są ciemne, dają "głęboki" efekt, łatwo się rozcierają ale trzeba nimi trochę popracować aby stworzyć delikatną mgiełkę.



600 Pearl
Trójeczka brązów jest najstarsza. Przydają się na każdą okazję, kolory są uniwersalne i najczęściej takich używam. Formuła Pearl ma najsilniejszą pigmentację w Inglocie, zarówno we wkładach jak i małych paletkach.



Macie inglotowe mapki? Jakie polecacie?

środa, 2 stycznia 2013

Cienie Inglot - moja kolekcja

Jestem ogromną fanką tych cieni, wspaniała jakość, wybór kolorów niesamowity aż oczy na wierzch wyłażą ;)))) Mimo tego że moja kolekcja liczy około 40 kolorów wciąż czuję niedosyt, robiąc zakupy zawsze odkrywam nowe kolory, które chciałabym mieć. Absolutnie to nie jest zbieractwo, wszystkich kolorów używam i komponowałam zestawy około 3 lat. Nie kupuję dla chęci posiadania ale dla przyjemności z używania :) Jedynie cienie, które dorównują Inglotowi to MAC, miałam okazję się nimi malować i jakoś szczególnie mnie nie zachwyciły przez tą twardość, cienie Inglot potrafią się kruszyć przy mocnym dociśnięciu pędzelka, w Mac tego nie ma , mniej też pylą. Jakość dobra ale nie zamierzam ich kupować, nie widzę sensu płacenia za krążek 50 zł kiedy w Inglocie za tą cenę kupię 5 kolorów :) W Polsce Mac jest zbyt drogi!

Cienie trzymam w palecie GlamBox, reszta jest w paletach magnetycznych, prezentacja była TUTAJ



Wszystkie swatche są zrobione bez bazy, zdjęcia robiłam z lampą żebyście widziały w których kolorach są drobinki. Kolory opisałam kolejno, zaczynając od góry.

390 Matte- kolor podstawowy, dobry jako baza pod inne cienie lub na całą powiekę do dziennych makijaży
129 AMC Shine- pomarańczowy ze złotymi drobinkami
56 AMC- zgniła zieleń z srebrnymi i różowymi drobinkami, w tym cieniu słabo widoczne
68 AMC- kobalt z drobinkami niebieskimi i srebrnymi 



431 Pearl- bardzo silna pigmentacja, bardzo rozbielony perłowy róż
488 Double Sp.- matowy róż z mnóstwem drobinek
500 Double Sp.- szaro- czarny rewelacyjny do smokey, bardzo migoczący, zawiera srebrne, różowe i zielono-niebieskie drobinki, bardzo mocna pigmentacja
462 Double Sp.- piękny beż z dużą ilością drobinek



121 AMC Shine- brązowo- miedziany, zawiera srebrne drobinki
117 AMC Shine- morski kolor, turkusowo- zielony
148 AMC Shine- zieleń oliwkowa
490 Double Sp.- podwójna drobinka o srebrnym kolorze, cień jest intensywnie różowy, podchodzi pod fuksję



Z tymi kolorami miałam problem, trudne do fotografowania dlatego są dwa zdjęcia
128 AMC Shine- fiolet opalizujący jaśniejszym odcieniem fioletu, dziwak ale piękny efekt daje
401 Pearl- perłowe srebro, trochę przybrudzone
353 Matte- cielisty kolor, dobry jako baza albo do rozcierania granic między cieniami
395 Pearl- bardzo silna pigmentacja, polecam do rozświetlania kącików wewnętrznych, odcień waniliowy i bardzo perłowy




424 Pearl- przepiękny niebieski, bardzo głęboki odcień
463 Double Sp.- waniliowo- beżowy bardzo delikatny kolor
146 AMC Shine- bardzo ładny odcień zieleni, doskonale wygląda z brązami
489 Double Sp.- różowy ze srebrnymi drobinkami



75 AMC- oberżyna ze srebrnymi drobinkami
456 Double Sp.- nude z drobinkami
402 Pearl- bardzo trudny do opisania, jest to brąz ale ma fioletowe i srebrne tony, zależy od światła
459 Double Sp.- fioletowo- brązowy  różnymi kolorami drobinek, zdjęcia tego nie oddają



440 Pearl- lilak perłowy
137 AMC Shine przepiękny odcień fioletu, bardzo polecam!
434 Pearl- ten szary kolor kupiłam ponownie, dzięki niemu  polubiłam szarość na powiece
153- bardzo perłowy szary wpadający w złoto lub róż, zależy od światła



65 AMC- cudowna czerń z dużą ilością niebieskich drobinek, absolutnie uwielbiam widać po zużyciu :)
501 Double Sp.- podstawowy jasny szary
376 Matte- nasycony mysi odcień
399 Pearl- śliczny przybrudzony róż, daje srebrną poświatę (zależy od światła)


Moja cudowna dwójeczka! Uwielbiam te cienie i zawsze będą w moich paletach.
434 Pearl- od tego cienia zaczęłam przygodę z szarymi kolorami, bardzo mocna pigmentacja, cień jest bardzo miękki
457 Double Sp.- ciepły brąz nieco jaśniejszy od czekolady