Nie potrafię nazwać tego odcienia, ani brąz ani szary, przypomina trochę błotko ;)
To moim zdaniem ciemny i zimny nude.
Jest to pierwszy mój lakier Ingrid, ja w ogóle nie znam tej firmy wiem że mają też kolorówkę sprawdzałam w internecie. Natknęłam się na te lakiery w małej drogerii.
Bardzo tani był kosztował niecałe 3zł za 8 ml, tańszy od lakierów Essence i nawet lepiej mi się nim maluje bo jest rzadszy, nie przepadam za gęstymi ciągnącymi się konsystencjami. Na paznokciach mam 2 warstwy, jestem bardzo zadowolona z połysku.
Schnie przyzwoicie, pół godz z przyspieszaczem wystarczyło, żadnych odgnieceń nie miałam, lakier wysycha do końca, nie jest suchy ale miękki, brrr znacie to uczucie?
Pędzelek ma zwykły, mały i cienki, bardzo plastyczny. Kolor nudny ;) Mało wiosenny ale muszę czasami odpocząć od tych pasteli, mam chwilowo mały przesyt :P