Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NYX. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NYX. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 maja 2014

Dwie najsłabsze jakościowo pomadki w mojej kosmetyczce. NYX pure nude i Miyo pink ballet.

Jakościowo najgorsze a szkoda bo kolory mają piękne. 
W odcieniach różowo- nudowych bardzo dobrze się czuję, idealnie sprawdzają się na co dzień bo są niekrzyczące i pasują do każdego makijażu oczu. Oprócz tego, że pasują do jasnej cery to nie trzeba martwić się o ich ścieranie się, znikanie w ciągu dnia, wycierają się raczej równomiernie a resztki które zostają na ustach łatwo usunąć chusteczką bez lusterka. 













Miyo pink ballet to odcień trochę słodkiego, cukierkowego różu, który bardzo będzie pasował blondynkom z jasną cerą, delikatny, niezbyt chłodny. Podkreśla wszystkie niedoskonałości ust, wchodzi we wszystkie załamania, niby kremowa ale w moim odczuciu zupełnie nie nawilżająca. Bardzo zle wygląda na ustach już po 10 min od nałożenia, tworzy prześwity, migruje w parę największych zagłębień ust i wygląda to bardzo nieestetycznie. Wykończenie z bardzo delikatnym połyskiem. Nie mam porównania do reszty kolorów z kolekcji. 




NYX pure nude jest jeszcze gorsza jakościowo :(
Widać na zdjęciu jak wchodzi we wszystkie załamania ust, już po aplikacji wygląda zle i nie da się jej nosić. Odcień nude, lekko brzoskwiniowy, ciepły, piękny, poszukam odpowiednika.





Dużo zależy od kształtu ust, oraz ich gładkości. Niektóre dziewczyny mają bardzo gładkie usta, jak poduszeczki i podejrzewam, że one mają najmniejszy problem ze zbieraniem się produktów w załamaniach i w kącikach ust.

U mnie niestety nie sprawdziły się, nie odpowiada mi ich dziwna faktura, którą pozostawiają na ustach, wyglądają jak zwarzone a same usta pokryte tymi pomadkami wyglądają jakby były suche.