Szczotkę "podróbkę z Biedronki" kupiłam w lipcu, pisałam o niej w moich ostatnich zakupach publikowanych na blogu, parę dziewczyn prosiło mnie o porównanie. Dziś przychodzę z takim postem i opiszę swoje spostrzeżenia na przykładzie włosów gęstych, długich, rozjaśnianych, plączących się i kręconych, takie włosy są najtrudniejsze do rozczesania.
Tangle Teezer jest własnością mojej siostry, która ma włosy czarne, proste jak druty, generalnie nie ma z nimi problemu bo nie są skłonne do plątania. Z jej obserwacji wynika, że TT nie łamie włosów, nie ciągnie ich ale wyrywa z cebulkami jeśli ściąga się w dół duże supełki włosów.
Obie szczotki są wykonane z plastiku, mieszczą się w dłoni. TT jest ma inny kształt i jest wykonany z innego plastiku, dużo lepszego i nie wygląda tak tandetnie jak szczotka z Biedronki.
Taka szczotka jest bardzo higieniczna, można ją nawet codziennie myć pod wodą. Nie mam pojęcia jak zniosłyby mycie w zmywarce ;)
Igiełki w obu szczotkach są miękkie, plastyczne, łatwo się wyginają, odkształcają ale wracają do swojej pozycji. Igiełki TT są nieco miększe, ociupinkę dłuższe i troszkę cieńsze, różnica jest prawie niewidoczna.
Jeśli jesteście ciekawe szczotki Tangle Teezer możecie pokusić się o podróbkę z Biedronki. Odczucia w czesaniu prawie identyczne, cena około 15 zł razem z suplementem. Będziecie miały rozpoznanie, zrobicie pierwsze testy i ewentualnie rozważycie czy warto zainwestować w TT (siostra dostała stacjonarnie w cenie 35 zł).
Czy warto ?
Jako posiadaczka kręconych włosów nie czuję potrzeby zakupu :) Włosy czeszę tylko wtedy gdy są mokre. Falowanych włosów nie czesze się na sucho, więc na co dzień nie potrzebuję tego typu wynalazków. Z góry stwierdzam, że do rozczesywania moich wilgotnych włosów lepiej sprawdza się grzebień fryzjerski z szeroko rozstawionymi zębami. TT rozczesuje bardzo powierzchownie, muszę dzielić włosy na małe partie bo od środka zostawia mi kołtuny. Łapie mało włosów ale nie szarpie ich i nie łamie. Nie ciągnie za włosy, jeśli macie córeczki to polecam wypróbować TT, jest ogromna szansa, że polubią czesanie :) Szczotka ma działanie wygładzające, nie elektryzują się po niej włosy.
TT, wygląda lepiej, jest ładniej wykończona, błyszcząca. Nie widzę jakiejś ogromnej różnicy w rozczesywaniu, obie tak samo dają sobie radę. Nawet igiełki mają tak samo rozstawione, na przemian- krótkie i dłuższe. Próbowałam też tych szczotek na moim Shih Tzu i są doskonałe. Masują mu skórę i bez ciągania usuwają kołtunki. Myślę, że najbardziej te szczotki docenią prostowłose, długowłose. Moja siostra ma włosy proste, ja mam kręcone, nas te szczotki tak nie oczarowały jak większość blogsfery.
Dużo zależy od rodzaju włosów :)
Próbowałyście? :-)






















