Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 listopada 2017

Maski w płacie Holika Holika Juicy oraz PIL'ATEN kolagenowa

Maseczki koreańskie Holika Holika są łatwo dostępne i już na dobre zadomowiły się w polskich internetowych drogeriach. Przetestowałam dwie, które jakoś szczególnie nie różnią się właściwościami. 


Holika Holika Juicy Honey & Aloe 



Skład: Holika Holika HONEY 
Water, Glycerin, Alcohol, Sodium Hyaluronate, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Carbomer, Triethanolamine, Honey Extract, Milk Protein Extract, Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Extract, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Allantoin, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Fragrance.


Skład Holika Holika ALOE
Water, Glycerin, Alcohol, Sodium Hyaluronate, PEG-60, Hydrogenated Castor Oil, Carbomer, Triethanolamine, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cucumis Ativus Fruit Extract, Brassica Oleracea Capitata Leaf Extract, Bambusa Vulgaris Extract, Allantoin, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Fragrance. 


Płatki w tych maseczkach są cienkie, bawełniane i mocno nasączone delikatną trochę śliską esencją. Różnią się zapachem ale obie działają na skórę delikatnie rozjaśniająco, obie świetnie nawilżają skórę. Obecnie nie mam żadnych suchych miejsc, cera jest dostatecznie nawilżona bo zadbałam o zapas masek w swojej łazience :) Stosowana 2 razy w tygodniu poprawia stan przesuszonej cery. Kuracja przy pomocy maseczek Holika Holika jest przyjemna, chłód na skórze daje o sobie znać przez całe 15-20 minut. Relaks i nawilżenie tak jak lubię :) Płat jest cienki, przylega dobrze do skóry i na szczęście się nie odkleja. Nie ma konieczności położenia się z tą maseczką na 15 min do łóżka. Można wykonać wiele czynności nosząc płat na twarzy :) Rozmiar maski fajnie dopasował mi się do skóry, jest trochę za duża ale bez problemu rozkładam bawełnę na twarzy. Nie wysycha, po zdjęciu jest mokra i można jeszcze nią przetrzeć ramiona lub dekolt. 






PILATEN nawilżająca maska kolagenowa w płacie 

Kupiłam jedną przy okazji ale już nie pamiętam z której drogerii pochodzi. Na pewno kupowałam ją stacjonarnie. Cena była zaskakująco niska jak na maski w płachcie. Pamiętam, że jej cena nie przekraczała 7 zł. Maseczka ma wzmacniać naczynka krwionośne, odżywiać skórę i ją regenerować oraz dobrze nawilżać. Maseczkę należy nałożyć na około 20 do 30 min. 

Jest to najsłabsza maska w płacie jaką dane mi było do dziś przetestować. Płachta jest zbyt gruba przez co nie przykleja się tak dobrze do twarzy jak np maski Holika Holika. Odklejała mi się od skóry, musiałam z nią poleżeć. W moim odczuciu trochę słabiej nasączona niż inne maski w płacie. Zapach przyjemny i delikatny. Nawilża przyzwoicie, uczucie ściągnięcia natychmiast znika. Skóra po kuracji jest świeża, miękka i nawilżona. Niestety płat jest wyjątkowo niewygodny w użyciu więc tej maski nie polecam. 








Skład: Water, Glycerin, Propylene Glycol, Hamamelis Virginiana Extract (American Witch-hazel), Hydroxyethylcellulose, Triethanolamine, Collagen, Carbomer, Clorphenesin, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum.






Jakie maski w płachcie polecacie? A może Waszym hitem są jakieś maski w kremie?


poniedziałek, 31 lipca 2017

Maseczki w płacie. Rorec Collagen & Rorec Vitamin.



Maseczki Rorec są dostępne w kilku internetowych drogeriach. Moje pochodzą z drogerii Urodomania. Maski kupiłam w tej drogerii ponieważ najbardziej odpowiadał mi asortyment róznych marek, które mnie interesowały.

Wybrałam kilka kolagenowych i witaminowych. Zużyłam już wszystkie więc czas na małą recenzję.


Rorec Collagen 

Water, Glycerol, Glycerol Polymethacrylate, Propylene Glycol, Nicotinamide, Allantoin, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Iodoproparin Butyl Carbamate, Bis (hydroxymethyl) Imidazolidinyl Urea, Flavonoids, Methyl Isothiazolinone, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Hydrolyzed Collagen, Sodium Hyaluronate, Dipotassium Glycyrrhizinate.

Jak sama nazwa wskazuje maseczka ma w składzie kolagen, który powinien działać na skórę nawilżająco. Moje suche policzki odczuły znaczną różnicę po 20 minutowej kuracji. Przynosi ulgę cerze podrażnionej, uwrażliwionej i narażonej na długie godziny na słońcu. Jest bardzo przyjemna podczas upałów. Maska w opakowaniu jest złożona na dwa razy. Ma dodatkowo folię, która powinna ułatwiać przykładanie płachty do skóry. U mnie to nie pomogło, folia całkowicie zsuwa się z płachty i najpierw trzeba ją zdjąć aby przykleić płat do skóry. Esencja jest śliska, dlatego folia zwyczajnie się zsuwa. Płat po wyciągnięciu jest niesamowicie mokry, ocieka z niego nadmiar maski więc najlepiej zrobić ją wieczorem gdy nie mamy na sobie cennej odzieży. Wymagany czas trzymania maski to 20 minut. Przez ten czas esencja z płachty trochę spływała mi na szyję i do ust. Nic nie piekło w oczy, nie odczułam podrażnienia. Uczucie zimna, chłodzenia trwało aż do ściągnięcia płatu. Po zdjęciu widoczny wyrównany koloryt skóry, cera wygląda zdrowo i świeżo.



Rorec Vitamin 

Water, Glycerol, Glycerol Polymethacrylate, Propylene Glycol, Nicotinamide, Allantoin, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Iodoproparin Butyl Carbamate, Bis (hydroxymethyl) Imidazolidinyl Urea, Flavor, Methyl Isothiazolinone, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Ascorbic Acid (vitamin C), Glycosyl Trehalose.

W przypadku jest maseczki dwa razy po otwarciu zauważyłam, że folia, która ma pomagać przy nakładaniu jest zupełnie odklejona od płachty z powodu dużej wilgoci panującej w opakowaniu :) Cóż, udało mi się ją nałożyć bez bazy ;) Bawełna jest cienka i jestem pewna, że te folie dokładają tylko po to aby maski się nie podarły podczas nakładania. Kształt i otwory prawie idealnie mi pasują. Brawo dla marki za zachowanie proporcji ludzkiej twarzy ;) Tutaj ponownie miałam do czynienia z mokrą, trochę żelowatą i śliską formułą esencji. Po 20 minutach nie było na skórze zaróżowień, cera nie piekła. Przez całe 20 min chłodzi, daje mokre uczucie na twarzy, płachta nie wysycha. Świetnie nawilża ale zostawia trochę lepki film po wyschnięciu.



Maski nie odpadają z twarzy, można z nimi wykonać wiele czynności. Nie podrażniają skóry i pięknie nawilżają. Będą doskonałe do zastosowania przed większym wyjściem, lub po hucznej imprezie, gdy cera wymaga nawilżającego opatrunku.




środa, 12 lipca 2017

Intensywnie zielona papka na twarzy po zmierzchu ;) Maseczka MORSKA z Biochemii Urody



Kocham tę maseczkę wieczorem. Taką mieszankę baby Jagi można zaserwować skórze po całym intensywnym dniu. Warto bo skutecznie ściąga zmęczenie działając na skórę rozjaśniająco. 





Maseczka MORSKA pochodzi z  Biochemii Urody. Jest to sklep bogaty w kosmetyki, które robimy same w domu. Wszystko co potrzebne do wykonania kosmetyku otrzymujemy w zestawie. Maseczka kosztowała około 12 zł. Wystarczyło pomieszać ze sobą dwa sproszkowane półprodukty. W słoiczku nadal mam suchą- sproszkowaną postać kosmetyku, aby się nadawała do użycia trzeba ją rozpuścić i doprowadzić do wilgotnej postaci. Gotowa maseczka ma 32.5 g a to wystarczy na około 10 zastosowań. Na opakowaniu zapisujemy datę wykonania kosmetyku. Przydatna 12 miesięcy.

Z czym ją mieszam?
Jeżeli moja cera w danym dniu jest bardzo sucha to stawiam jednak na olej. Najczęściej kokosowy lub arganowy. Proszek doskonale łączy się z olejem. Jeżeli nie potrzebuję dużej dawki nawilżenia to mieszam maseczkę z hydrolatem lub po prostu dodaję do niej żel aloesowy. Wszystkie metody testowałam i byłam zadowolona.

Czym nakładam?
Nie lubię takich masek nakładać dłońmi. Aby dobrze wymieszać proszek z wodą uzywam małego naczyniu, w moim przypadku jest to mała szklanka na drinki. Wybierać zawartość ze szklani rękami to nie najlepszy pomysł. Grozi to pobrudzeniem siebie i całej przestrzeni dookoła ;) Maskę ze szklaneczki przenoszę na twarz za pomocą pędzla do podkładu, syntetycznego- języczkowego. Idealny do masek :)




Maska jest na bazie spiruliny, która śmierdzi jak pokarm dla rybek. Nie jest to przyjemny aromat jednak nie drażni na tyle abym czuła konieczność natychmiast zmyć tę maskę. Czas oczekiwania na zastygnięcie to około 10 minut. Z hydrolatem i wodą zastyga najszybciej z oczywistych powodów. Jeżeli pomieszamy z żelem aloesowym lub hialuronowym to zastyga znacznie wolniej. Jeżeli użyję oleju nie zasycha w ogóle. Generalnie nie dopuszczam do zastygania maski na skórze. Jeśli czuję jakieś suche miejsce to psikam wodą termalną. 

Jak działa na skórę?
Widzę znaczne rozjaśnienie skóry po zmyciu, skóra wygląda na wypoczętą, naczynka są mniej widoczne i znikają zaczerwienienia z policzków. Bardzo łagodna dla skóry, nie szypie w żadnych partiach twarzy i nie podrażnia oczu.  

Jak często stosować?
Producent zaleca 2 razy w tygodniu i tego się trzymam. 


Polecana do skóry wiotkiej, poszarzałej, dojrzałej, suchej i tłustej oraz ze skłonnościami do wyprysków. 
Obecną wersję dostępną w sklepie wzbogacono perłami. 




środa, 5 lipca 2017

Maska ślimakowa Estetica Czyste Piękno


To najgorsza maska w płacie jaką miałam okazję testować. Kupiłam ją w Biedronce, podejrzewam, że w Hebe też są dostępne. Nie widzę zalet w tym kosmetyku a co mi tak bardzo nie odpowiada? O tym w dalszej części wpisu. 



Kocham maseczki w płacie i mam już ogromne porównanie. Jeszcze żadna maska europejska nie okazała się lepsza lub tak samo dobra jak te azjatyckie ale z takim bublem jak Czyste Piękno nie miałam styczności.  Szał na taką formę masek trwa, więc producenci wypuszczają coraz więcej takich propozycji.

Kosmetyk jest zamknięty w folii, z dużą ilością płynu. Dodatkowo pakowany w tekturę.


Skład:
Aqua, Glycerin, Propylene Glycol, Collagen, Snail Secretion Filtrate, Mica, Phenoxyethanol, Glyceryl Stearate, Allantoin, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Linallol, Alpha-Isomethyl lonone, Limonene. 





Minusów jest niestety wiele. 
Zacznę od tego, że po rozwinięciu dostajemy gruby, żelowy płat, który nie jest elastyczny i nie dopasowuje się tak dobrze do kształtu buzi jak bawełna. Kształt fatalny. Kompletnie nie pasuje do rozmiaru mojej twarzy za do odpowiednio będzie leżała na kobiecie z wielkim nosem, małymi ustami i bardzo blisko osadzonymi oczami. Żeby się dopasować trzeba również mieć twarzyczkę jak dziecko bo maska jest bardzo mała co dokładnie widać na zdjęciu, starcza mi do 3/4 policzka. Dziura na usta wypada na brodzie. 

Żeby ją dopasować trzeba się namęczyć, kilka razy przykładać, rozedrzeć większe dziury na oczy. Ten kto to zaprojektował chyba w ogóle nie brał pod uwagę prawdziwych proporcji twarzy ludzkiej ;) No to jakaś kpina jest! 

Idziemy dalej! W dotyku to jest dziwna żelowata galareta, z której ocieka płyn, musiałam otrzepać to nad wanną bo dałabym sobie tym po oczach :P Nie jest nasączona, żel jest tylko mokry i po paru minutach tylko zimny i jak on ma zadziałać na skórę? Jak już udało mi się to nałożyć zaczęły piec mnie oczy :( Skóry mi nie podrażniła. 





Założyłam - zrobiłam zdjęcie i zdjęłam. Tak bardzo piekły mnie oczy! 


Podsumowując
Obślizgła galareta nie trzyma się twarzy, wciąż odpada, zsuwa się i musiałabym z tym poleżeć na łóżku ale zaczęła mnie piec w oczy więc zdjęłam.  Producent powinien wziąć pod uwagę prawdziwe proporcje twarzy, bo to nikomu nie będzie pasować! To przypomina odlew karykatury człowieczej twarzy. o_0
Po zdjęciu na skórze zostało mi bardzo dużo brokatu, który zmyłam wodą. 




poniedziałek, 3 lipca 2017

Maseczki koreańskie BIOAQUA Animal TIGER & Animal DOG

Maseczki Bioaqua są dostępne online, stacjonarnie ich nie widziałam. Wiecie może jakie drogerie sprzedają w ogóle maski w płacie ale te koreańskie? Podzielcie się komentarzach. 
Zamówiłam spory zapas i okazuje się, że bardzo dobrze zrobiłam, gdyż sprawdziły się u mnie a obecnie sporo podrożały. Zamawiałam je na początku kwietnia, na allegro, i były w cenie 6,99.
Obecna cena to 7,49 lub 9,99 za sztukę. 


Animal TIGER 
Tygrysek jest kolorowy, zabawny. Płachta zamknięta jest w foliowym opakowaniu, w którym jest ogromna ilość esencji. Zostaje na parę kolejnych zastosowań. Ściskam ze sobą obie folie, tak aby jak najmniej powietrza dostawało się do środka i przez kolejne 3 dni, mam konkretną porcję do wtarcia w skórę twarzy, szyję i dekolt. Zapach maseczki jest delikatny. Nie męczy, w zasadzie przestaję go wyczuwać po paru sekundach. W odczuciu jest niesamowicie mokra, aż zbyt mokra, nadmiar potrafi trochę spływać na szyję. Esencja w folii jest w dotyku trochę śliska i super zimna przez całe 20 minut, które należy trzymać maseczkę na twarzy. Nie ściąga się, nie przesuwa, jej rozmiar jest dla mnie idealny. Nie wywołuje podrażnienia wokół oczu, nic nie piecze. 

Efekt?
Skóra zmiękczona, gładziutka, nawilżona. Producent zapewnia, że maseczka przyspiesza gojenie się potrądzikowych ran oraz blizn. Czy faktycznie goi to nie wiem, nic nie miałam na twarzy gdy stosowałam tę maskę. 

INCI
Water, Glycerol, Propylene Glycol, North American witch hazel (HAMAMELIS VIRGINIANA) extract, Trehalose, Sodium Hyaluronate, Xanthan Gum, Bis (hydroxymethyl) Imidazolidinyl Urea, Iodoproparin Butyl Carbamate , EDTA Disodium, Flavor, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil.





Animal DOG
Ta wersja maseczki podobnie jak tygrysek ma w środku bardzo mocno nasączoną płachtę, którą można potrzymać nad zlewem aż odrobinę ocieknie nadmiar. Delikatnie spływanie płynu na szyję wcale mi nie przeszkadzało. Wcierałam go w dłonie i dekolt. To nie trwa długo, przez pierwsze sekundy czuję delikatnie, że coś tam ocieka ;) Zapach również delikatny, niewyczuwalny po paru minutach. Maska jest zimna i pieknie odpręża zmęczoną cerę. Dobrze rozłożona na skórze idealnie się dopasowuje do kształtu buzi. Nie zsuwa się. Z maseczką chodzę po domu, w tym czasie zaparzam sobie herbatę lub zmieniam kolor lakieru na paznokciach. Nie wymaga leżenia i nie ruszania się ;) Na pewno nie odpadnie ;) Płat na koniec wykorzystuję do przetarcia ramion i dekoltu. 

Efekt?
Nie ma żadnego uczucia pieczenia. Nie podrażnia oczu.  Skóra wydaje się wyciszona, ukojona, zmiękczona i nawilżona. 

INCI
Water, Glycerol, Propylene Glycol, Aloe Extract, Centella Asiatica Extract, Xanthan gum, Iodoproparin Butyl Carbamate, Bis (hydroxymethyl) Imidazolidinyl Urea, Disodium EDTA, Flavor, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil.





Jakie maseczki w płacie lubicie?



wtorek, 30 maja 2017

Maseczka koreańska BIOAQUA Animal Sheep bogata w ekstrakt z różeńca górskiego


Stosowanie maseczek w płachcie bardzo przypadło mi do gustu. Zamówiłam stos maseczek Bioaqua i testuję je już cały maj. To jest mega przyjemne uczucie a użycie takiej maseczki bardzo wygodne.

Maseczki Animal Sheep są zabawne. Każdy rodzaj przedstawia inne zwierzę ;) Dziś na tapecie OWCA ;)


Cena maseczki to 6,99 do 10 zł za sztukę. 

Skład :
Water, Glycerol, Propylene Glycol, Rhodiola (RHODIOLA ROSEA) Extract, Glycosyl Trehalose, Dipotassium Glycyrrhizinate, Xanthan Gum, Iodoproparin Butyl Carbamate, Bis (hydroxymethyl) Imidazolidinyl Urea, EDTA Disodium, Flavor, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil.

Bioaqua Animal Sheep to regenerująca maseczka, która ma poprawiać kondycję skóry, nawilżać, likwidować szorstkość i zaskórniki. 


Jak stosować?
Maseczkę należy nakładać na oczyszczoną skórę. Najlepiej przed nałożeniem wykonać peeling. Płachta rewelacyjnie przylega do skóry, jej rozmiar jest trochę dla mnie za duży ale wiadomo, robią rozmiar uniwersalny, żeby każda kobieta mogła pokryć maską dokładnie całą twarz. Płachta jest cieniutka i bardzo mokra. W opakowaniu złożona w kosteczkę. Trzeba ostrożnie rozkładać, żeby jej nie zniszczyć. Płat doskonale dopasowuje się do kształtu twarzy, nie spada, nie odkleja się i nie zsuwa z twarzy. 




Moje obserwacje
Maska jest aż za mocno nasączona, zdarza się, że esencja spływa odrobinę na szyję. Nie wysycha na skórze, mogę ją przetrzymać nawet do 30 minut choć producent zaleca ściągać ją po 15 lub 20 minutach. Czasami się zapomnę jak coś robię ale staram się pilnować określonego czasu. Przetrzymanie maseczki nigdy nie zaowocowało podrażnieniem. 
Czy likwiduje szorstkość to nie wiem bo aż takich problemów z cerą nie mam. Czasami irytują mnie suche skórki ale to już przeszłość odkąd stosuję maseczki koreańskie. Sheep doskonale nawilża. Cera w dotyku jest bardzo miękka, gładka i trochę lepka. To uczucie lepkości bardzo szybko znika, ponieważ wilgoć, która zostaje po masce zostaje wypita przez skórę.  Płachtę wykorzystuję na koniec do przetarcia szyi, dekoltu i ramion. 


Macie już swoje ulubione maseczki w płachcie?



środa, 12 kwietnia 2017

Maska w płacie Garnier Moisture + Aqua Bomb.


Garnier ma w swojej ofercie 3 rodzaje masek w płacie. Kupowałam je w drogerii Natura za niecałe 8 zł za sztukę. Wybrałam wersję do skóry odwodnionej potrzebującej natychmiastowego nawilżenia. Super kompres z ekstraktem z granatu wypadł średnio. Stosunek jakościowy nie odpowiada wysokiej cenie. Maska jest dobra, przyjemna i odprężająca ale na miesiąc potrzebuję 8 szt. To ponad 60 zł! Nakładanie jej raz w tygodniu to dla mnie za mało.




W opakowaniu dostajemy bardzo mokry bawełniany kompres, który błyskawicznie przykleja się do skóry. Jest świetnie wyprofilowany, pęcherzyki powietrza znikają błyskawicznie, a maska nie zjeżdża za skóry i nie wysycha. 
W opakowaniu pozostaje bardzo dużo płynu, który wcieram i wklepuję w skórę drugiego dnia. Płachtę trzymam na twarzy dobre 20 minut a nawet dłużej, po tak długim czasie nadal jest bardzo mokra, więc przecieram nią całą szyję dekolt a nawet ramiona. 


Liczyłam na wspaniały aromat granatowy i niestety się rozczarowałam. Zapach jest bardzo przeciętny, nieco świeży, nic szczególnego.

SKŁAD:
Aqua/Water, Propylene Glycol, Glycerin, Alcohol, p-Anisic Acid, Dipotassium Glycyrrhizate, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, Hamamelis Virginianan (Witch Hazel) Leaf Water, Hydroxyethylcellulose, Limonene, Mannose, Methylparaben, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol, Potassium Hydroxide, Potassium Sorbate, Propylparaben, Punica Granatum Fruit Extract, PVM/MA Copolymer, Sodium Benzoate, Sodium Hyaluronate, Sorbic Acid, Sorbitol, Xanthan Gum, Parfum/Fragrance





Płachtę trzymałam za każdym razem ponad 20 minut. Gdy zdjęłam maseczkę skóra była bardzo mokra ale po chwili cała wilgoć pięknie się wchłonęła. Poczucie świeżości niesamowite podczas trzymania maski jak i po zdjęciu. Skóra jest delikatnie lepka i bardzo zmiękczona, po paru minutach wspaniale przygotowana na przyjęcie serum i kremu.

Z rozpędu kupiłam kilka sztuk wersji nawilżającej bo ta wydawała mi się najbardziej odpowiednia dla mojej cery. Teraz żałuję, że nie wzięłam na próbę wszystkich, żeby ocenić, która jest najlepsza i po którą wrócić ponownie :)


Poczucie nawilżenia i zmiękczenia wyczuwalne natychmiast. Cała kuracja jest niezwykle przyjemna ale podobny efekt osiągniemy maseczką w kremie z saszetki za 2 zł ;) Maska w płachcie jest niezwykle wygodna w użyciu, nie zastyga dzięki czemu skóra się nią cieszy, do momentu, aż zdejmiemy ją z twarzy. 

Szukam maski w płachcie, która da mi spektakularny efekt. Wydawanie ponad 60 zł w miesiącu na maski TYLKO nawilżające w płachcie to trochę za drogo. Glinki Ziaji dają podobny efekt i dodatkowo rozjaśniają skórę. 

••••

Testowałyście maski w płacie Garniera? Która jest najlepsza?

••••

sobota, 16 maja 2015

Marokańska, czerwona GLINKA WULKANICZNA


Glinki są kapitalne ♥
Efekty już po jednym zastosowaniu są widoczne i czuć różnicę pod palcami. 
Glinkę czerwoną, marokańską kupiłam w sklepie internetowym Skarby Syberii za niecałe 10 zł. W opakowaniu jest dwie torebki czerwonego proszku. Za cenę 10 zł dostajemy 100 g glinki, to śmiesznie niska cena przy tak dużej wydajności. Czasami bywa przeceniona i wtedy nie kosztuje więcej jak 6 zł. 



Jak ją mieszać? 
1:1 ze zwykłą wodą. Czasami używałam wody różanej. 


Glinka czerwona ma działanie oczyszczające. Po spłukaniu maski wyraźnie czuć, że cera jest jaśniejsza, gładsza, satynowa w dotyku. Po zmieszaniu 1:1 otrzymujemy idealną konsystencję 


MASECZKA NA WŁOSY - wystarczy sporządzić większą porcję i nałożyć na 15 minut na mokre włosy 

KĄPIEL W GLINCE - 100 g glinki wsypujemy do kąpieli. Uwaga! Wanna będzie do umycia ale skóra jest cudowna, oczyszczona i domaga się balsamu ;)









To moje drugie pudełeczko z marokańską glinką czerwoną. Dlaczego ta? 
Działa, widzę efekty i zawsze mogę ją dodać do koszyka przy okazji gdy robię włosowe zakupy :) Spłukuje się błyskawicznie, po kontakcie z wodą staje się wodnista i nie potrzebuję gąbeczek, wystarczą same dłonie. Maska nie marze się po skórze, czuć delikatne drobinki, uczucie mam takie jakby przemycił się tam piasek. Wiele glinek daje taki efekt i nie wynika to z niedokładnego pomieszania. 
Nie powoduje nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia, skóra jest świetnie przygotowana na krem. Przede wszystkim jest matowa, aż tępa w dotyku. Glinka regularnie nakładana oczyściła mi okolice nosa i brodę. Stosuję 2 razy w tygodniu, nie ma potrzeby abym nakładała ją częściej.

Nie pozwalam jej na twarzy zastygnąć na skorupę bo to wysusza skórę. Wiele glinek trzymanych zbyt długo dawało mi odwrotny efekt, dlatego teraz uważam. Gdy czuję, że zaczyna ściągać skórę i twardnieć, a mam ochotę dłużej ją potrzymać, to psikam twarz wodą różaną i w ten sposób nie pozwalam jej zastygać. Wysycha błyskawicznie. 

Jakie glinki polecacie? 




środa, 18 marca 2015

AVON Planet Spa Oriental Radiance. Nowa seria do twarzy z ekstraktem z białej herbaty.


Nie śledzę Avonu dokładnie. Zdarza mi się przy popołudniowej kawie przejrzeć aktualny katalog i czasami coś zamówię. Świta mi w głowie, że wersja z białą herbatą już kiedyś była. Lubię serię Planet Spa i od paru lat wracam do tych kosmetyków. Mam wrażenie, że już kiedyś miałam maseczkę z białą herbatą. Może jakaś konsultantka mnie czyta i potwierdzi? :) 

Nowa seria ORIENTAL RADIANCE składa się z trzech produktów: maseczka peel-off, kremowy peeling i żel do mycia twarzy. 

Mam wszystkie 3 produkty, sprzedano mi je w dobrej cienie, więc się skusiłam. Wszystko zaczęło się od potarcia dłonią, strony w katalogu z tymi produktami. Zapach bardzo mi się spodobał. Na temat żelu do mycia twarzy będzie innym razem, bo nie wyrobiłam sobie o nim zdania. 





Maseczka

Maseczki typu peel- of trzeba lubić. Mam takich dwóch facetów w swoim otoczeniu, którzy dają namówić się na tego typu zabieg. No wiecie :) Faceci nie lubią jak im się coś marze po twarzy, oni nie mają cierpliwości zmywać, trzymać i bawić się w babskie domowe spa, podobno to takie niemęskie haha :) Moje chłopaki dają radę wytrzymać z peel-off na twarzy te 10 minut. Dobre i to :)
Miałam maseczki z różnych marek. Kiedyś często kupowałam saszetki Perfecta ale doszłam do wniosku, że mi się to mało opłaca. Korzystniej wychodzi mi zamówić jakąś maskę Avon. Za około 8 zł dostaję 75 ml. 

Efekty na skórze
Maski peel-off wiele nie potrafią, nawet te oczyszczające nie zastąpią np glinek ale są wygodne w użyciu, sprawdzają się na wyjazdach. Ich działanie na mojej skórze oceniam jako średnie. Wpływ na męską skórę oceniam jako bardzo dobry. Po oderwaniu folii, moja skóra jest delikatna i gładka z kolei u facetów efekt jest lepszy. Można zauważyć silniejszy efekt wygładzenia, skóra jest też bardziej rozjaśniona, czego nie zauważyłam u siebie. Skąd te różnice? Wydaje mi się, że po prostu skóra, która rzadko dostaje maseczkowe rozpieszczanie od razu poczuje różnicę :)

Formuła
Postać żelowa, gęsta. Każdą maską peel- off trzeba szybko pracować bo gęstnieje i będzie się ciągnęła jak glut. Smrodek alkoholowy musi być! Jeszcze nie miałam okazji kupić peel- off, która nie śmierdziałaby alkoholem. Pewnie bez alkoholu nie zastygałyby na skorupkę... Okolice oczu omijamy szerokim łukiem! ;) 

Komfort "chodzenia" z nią przez parę minut jest całkiem ok. Gdy zasycha, zamienia się w cieniutką folię i schodzi jednym płatem. Nie lubię ściągać resztek i skubać bobków w okolicy brwi, czy linii włosów ;)





Peeling 

Peelingi używam różne i często je zmieniam. Najczęściej pada na Ziaję. Jeśli potrzebuję mocnego zdzieraka to kupuję różany, jeśli zależy mi na delikatnym efekcie to wybieram ten uniwersalny z serii Liście Zielonej Oliwki. Lubię testować nowe produkty złuszczające, jeśli nie sprawdzają mi się do twarzy to zużywam na dłonie lub stopy. 

Efekty na skórze
Spełnia rolę średnio złuszczającego peelingu. Skóra jest wygładzona i dobrze przygotowana pod maseczkę lub serum (w moim przypadku Bielenda z kwasem migdałowym). Mam po nim uczucie ściągnięcia co jest bardzo niekomfortowe. Skóra natychmiast domaga się kremu. 


Formuła
Jest to bardzo gęsty krem, z zatopionymi małymi ziarenkami. Zaczynam od roztarcia produktu na całej twarzy, chwilę masuję i spłukuję. Użycie go na zwilżoną skórę, osłabia efekt, dlatego używam go na sucho. 




Skład maseczki
Aqua, Polyvinyl Alcohol, Alcohol Denat, Poloxamer 185, Metylparaben, Parfum, BHT, Camellia Sinensis Extract, CI 15510.

Skład peelingu
Aqua, Hydrogenated Vegetable Oil, Hydrogenated Polydecene, Stearyl Alcohol, Glycerin, Glyceryl Stearate, Cera Alba, Polyethylene Alcohol Denat., PEG-40 Stearate, Cetyl Alcohol, C12-15 Pareth-12, Silica, Triethanolamine, Magnesium Aluminium Silicate, Methylparaben, Parfum, Cellulose Gum, Camellia Sinesis Leaf Extract.




Podsumowując:
Z maseczki chętniej korzystają faceci niż ja :) Jestem fanką glinek i lubię sobie posiedzieć w wannie z oczyszczającą kuracją. Efekt wygładzenia lubię od czasu do czasu, jednak potrafię się obyć bez maseczki peel- off, ponieważ nie zachwycają mnie swoimi właściwościami. Peeling działa zadowalająco i zużyję go do końca. Powrotu do tego produktu raczej nie planuję, wolę moją oliwkową Ziaję, która nie powoduje, aż tak dużego uczucia ściągnięcia jak peeling Avon z białą herbatą.


Na koniec kwestia kluczowa. 
Marka chwali się ekstraktem z białej herbaty. W składzie mamy go na samym końcu. Chyba nie muszę nic więcej dodawać... 


Co polecacie z serii Planet Spa?  :)


niedziela, 30 listopada 2014

Avon Planet Spa, maseczka do twarzy ze śródziemnomorską oliwą z oliwek

Bardzo lubię maseczki z serii Planet Spa. Mam bardzo pozytywne doświadczenia z turecką i tajską, działały na moją skórę i efekty były widoczne. 

Miesiąc temu kupiłam wersję oliwkową, miałam ochotę ją wypróbować i potrzebowałam maseczki nawilżającej. Nadarzyłam mi się duża okazja, Pani z Avon sprzedała mi ją za całe 6 zł! :) 

  • Pojemność: 75 ml       Dostępność: konsultantki Avon lub allegro




Aqua, Glycerin, Butylene Glycol, Glyceryl Stearate, Triethanolamine, Zea Mays Starch, Carbomer, PEG-20 Methyl Glucose Sesquistearate, Disodium EDTA, Imidazolidinyl Urea, Hydroxyethylcellulose, Methylparaben, Parfum, Benzophenone-4, Dimethicone, Panthenol, Olea Europea Oil, Olea Europea Lear Extract, Phosphoric Acid, Alkohol Denat., Lecithin, C12-15 Alkyl Benzoate, Retinyl Palmitate, Ascorbyl Palmitate, Beta-Carotene, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopherol, CI 19140, CI 15510, CI 42090.


Konsystencja jest lekka, przezroczysta i jakby trochę żelowa. Na twarzy nie zastyga, łatwo się zmywa po tych 20 minutach zalecanych na opakowaniu.
Zapach nie jest dla mnie jakoś szczególnie przyjemny, ale nie przeszkadza mi. Przypomina mi zapach świeżo skoszonej trawy lub zielonego ogórka.





Maseczka na pewno więcej się u mnie nie pojawi. Nie działa na moją skórę nawilżająco ani zmiękczająco. Po zmyciu, skóra jest widocznie rozjaśniona. WSZYSTKO. 
Nawilżająca maseczka, która nie nawilża? Nie, dziękuję!

Mam cerę mieszaną, obecnie bez przesuszeń. Skoro ja jestem niezadowolona to posiadaczki cer suchych mogą być mocno rozczarowane. 


czwartek, 13 listopada 2014

Planeta Organica- Morze Martwe maseczka liftingująca



Maseczki używam od wiosny. Pierwszą kupiłam z początkiem maja jeśli dobrze pamiętam, w sklepie stacjonarnym za niecałe 12 zł. W sklepach internetowych można ją nabyć jeszcze taniej. Jest to produkt rosyjski, podobno składa się z 14 minerałów z Morza Martwego. Ma działać tonizująco, odmładzająco, odżywiać i nawilżać skórę oraz nadawać jej promienny wygląd. Sporo obietnic a jak się sprawdza? O tym poniżej :)

Konsystencja jest kremowa, przypomina rzadki krem do twarzy. Przyjemnie rozprowadza się palcami. Lubię ją potrzymać dłużej na twarzy, często jest to dobre 20 minut a nawet dłużej. Maska nie wchłania się całkowicie, ale też nie zasycha na skorupkę. Już po 10 minutach nie widać jej zupełnie na skórze, większość wypija skóra a reszta robi się przezroczysta. Skóra nie mrowi, nie ciągnie, nie czuć jej zupełnie i już 2 razy zapominałam, że ją nakładałam. Oświeciło mnie w momencie gdy myłam twarz żelem przed położeniem się spać, poczułam pod palcami śliską warstwę :)
Mam takie dni gdy jestem sama w domu do późnego wieczora. Wykorzystuję ten czas i np podczas robienia sobie kolacji trzymam maseczkę na twarzy, czasami bezpośrednio po powrocie z pracy zmywam makijaż, wskakuję w dres i nakładam maskę oczyszczającą lub nawilżającą.


Aqua enriched with Daed Sea Minerals (woda wzbogacona minerałami z Morza Martwego), Soy Protein Phthalate (białko sojowe), Dicaprylyl Ether, Octyldodecanol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Glycerin, Cocoglycerides, Cetearyl Glucoside, Hydrolyzed Wheat Protein(proteiny pszenicy), Ficus Carica Oil Extract (olejek figowy), Sodium Stearoyl Glutamate, Tocopherol, Pogostemon Patchouli Oil (olejek paczulowy), Sodium Polyacrylate, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid.





Moim zdaniem ta maska nie liftinguje twarzy bo zupełnie nie napina skóry po zmyciu. Lubiłam ją przez całe lato, bo świetnie nawilżała, zmiękczała skórę, delikatnie ją rozjaśniała.
Teraz jesienią też nie mogę narzekać, wprowadziłam kwasy, skórę na policzkach mam przesuszoną a maska doskonale sobie z tym problemem radzi. Stosuję ją co 3 dni po wieczornym demakijażu. Skórę wcześniej złuszczam peelingiem różanym z Ziaji.

Zapach
Muszę o nim napisać bo nie każdemu przypadnie do gustu. Jest trochę orientalny, przypomina mi wczasy w Tunezji.
Pachnie podobnie do oleju indyjskiego Sesa, niektórym dziewczynom ten zapach kojarzy się z męską toaletą :) więc jeśli nie przepadasz za zapachem oleju Sesa to nie polecam próbować tej maseczki ;) 


Uwielbiam efekt po tej maseczce, w dotyku jest jak skóra niemowlaka, delikatna i bardzo gładka.
Nie powoduje u mnie wysypu podskórnych krostek nawet jeśli przetrzymam ją na twarzy. Zamierzam kupić kolejne opakowanie.

Cena: 8- 12 zł.
Pojemność: 75 ml w miękkiej tubce




piątek, 17 października 2014

Tonizująca i odświeżająca maseczka do twarzy Bania Agafii


Wydaje mi się, że nadal jest spore zainteresowanie maseczkami do twarzy Bania Agafii. Wypróbowałam już trzy tej marki. Jako pierwszą kupiłam dziegciową, używałam jej wiosną i byłam z niej bardzo zadowolona, to była oczyszczająca glinka, lekko ściągająca, recenzja tutaj http://beautywizaz.blogspot.com/2014/05/dziegciowa-maseczka-oczyszczajaca-do.html


Kolejne jakie zamówiłam to:

  • express odświeżająca
  • daurska tonizująca 
Tylko z jednej jestem zadowolona.





Express Odświeżająca
Ma bardzo przyciągające turkusowo- złote opakowanie i przyjemnie pachnie miętą. Zapach tej maski ,ku mojemu zdziwieniu nie przypomina zapachu gum do żucia, herbaty miętowej czy pasty do zębów :) Byłam ciekawa zapachu tej mięty i odczucia mam bardzo pozytywne, pachnie świeżo, lżej niż tradycyjna mięta. Według mnie jest przyjemny, nie za mocny i odprężający. 
Maska jest idealna po ciężkim dniu, doskonale sprawdzała mi się w upalne dni. Chłodzi, silnie mrowi skórę, naprawdę relaksuje! Z efektów jestem bardzo zadowolona. Skóra po zmyciu jest gładka, nawilżona i zrelaksowana jak po masażu :) Konsystencja bardzo lekka, trochę żelowa. Nie zastyga na twarzy na skorupkę. Łatwo się zmywa. 

Lekka maska na syberyjskich ziołach, głęboko nawilża, tonizuje, szybko regeneruje zmęczoną skórę. Dzięki naturalnym składnikom maska działa natychmiast i efektywnie, usuwa ślady zmęczenia, odświeża i udoskonala kolor twarzy. 
Organiczne ekstrakty wiązówki błotnej, irysa syberyjskiego i przewrotnika pospolitego – zawierają dużą ilość kwasów organicznych, flawonoidów, posiadających antyoksydacyjne, nawilżające, przeciwzapalne i gojące działanie. Przywracają prawidłową przemianę materii  w skórze, zapobiegając pojawieniu się oznak starzenia się.

 Aqua, Glycerin, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Organic Spiraea Ulmaria Extract (organiczny ekstrakt wiązówki błotnej), Iris Sibirica Extract (irys syberyjski), Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract (mięta), Alchemilla Vulgaris Extract (przewrotnik pospolity), Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Oil (olejek miętowy), Xanthan Gum, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Hydroxide, Parfum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid.






Daurska Tonizująca
Po tej masce nie widzę żadnych efektów. Niby działa przeciwstarzeniowo... Miała nawilżać, wyrównywać koloryt twarzy ale ja takich efektów po tej maseczce nie zauważyłam. Za każdym razem po zmyciu skóra jest nieco gładsza i to wszystko. Jest dość gęsta, kremowa, nie zasycha na twarzy. Trudno się zmywa, na skórze jest jakby trochę tłusta, marze się, dlatego do jej zmycia używam gąbeczki. Wydaje mi się, że ma kwiatowo- ziołowy zapach. Delikatny. Czuję nuty rumianku.
Na pewno jej więcej nie zamówię, nie działa na moją skórę. 

Maska na ziołach z Darii czystego ekologicznie rejonu na pograniczu Rosji i Chin, specjalnie stworzona do delikatnej pielęgnacji zmęczonej i wrażliwej skóry twarzy. Usuwa podrażnienia, nawilża, podnosi ochronne właściwości skóry, zwracając skórze zdrowy i zadbany wygląd.
Daurska lilia i sok ogórecznika - nawilżają i tonizują, zrównują koloryt twarzy, usuwają odczucie ściągania skóry, przywracają uczucie komfortu.
Cladonia śnieżna  - zawiera unikalny kwas usinowy, który aktywizuje procesy regeneracji i skutecznie chroni skórę przed zmianami związanymi z wiekiem
Organiczny ekstrakt rumianku  - posiada właściwości bakteriobójcze i gojące.


 Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Butyrospermum Parkii (SheaButter) (masło shea), Cetearyl Alcohol, Glycerin, Organic Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract (organiczny ekstrakt rumianku), Kaolin (biała glina), Lilium Davuricum Flower Extract (ekstrakt daurskiej lilii, Organic Citraria Nivalis Extract (organiczny ekstrakt cladonii śnieżnej), Borago Officinalis Juice (ogórecznik), Xanthan Gum, Sodium Cetearyl Sulfate, Carbomer, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.






Obie maski kosztują około 5- 6 zł. Saszetka ma pojemność 100 ml.

Dostępne tutaj:
http://lawendowaszafa24.pl/
http://skarbysyberii.pl/pl/

Jakie są Wasze opinie na temat masek Bania Agafii? :)

sobota, 10 maja 2014

Dziegciowa maseczka oczyszczająca do twarzy Bania Agafii

Witam ciepło :)

Mam dziś dla Was recenzję maseczki z serii Bania Agafii, wybrałam oczyszczającą ze względu na moją problematyczną i przetłuszczającą się strefę T. Mam cerę mieszaną, średnio wrażliwą, czasami wygląda szaro, niezdrowo, wymaga oczyszczania i nawilżania. 

Maseczkę nakładam 2 razy w tygodniu podczas kąpieli. Udało mi się nawet namówić jednego mężczyznę na testy, byłam ciekawa czy wypadnie tak dobrze na męskiej cerze, jak na mojej :) Długo namawiałam ale w końcu się udało ;) 





Seria produktów Bania Agafii charakteryzuje się specyficznymi opakowaniami, są to foliowe torebki zakończone plastikowym dozownikiem, wygląda dokładnie tak samo jak np w zapasach mydła w płynie :)



Maska dziegciowa głęboko oczyszcza skórę twarzy, otwiera pory i kontroluje pracę gruczołów łojowych. Składniki  wchodzące w skład maski, usuwają podrażnienia, przywracając skórze zdrowy i zadbany wygląd. Brzozowy dziegieć jest naturalnymi antyseptykiem, normalizuje wodno-tłuszczowy bilans skóry. Organiczny ekstrakt szałwii i ałtajski miód  tonizują i podnoszą elastyczność skóry. Sól rapa - otwiera pory i oczyszcza skórę.

Zawiera 100 % naturalnych składników. Nie stosować częściej niż 2 razy w tygodniu. 






Skład:

 Aqua, Dicaprylyl Ether, Butirospermum Parkii (Shea Butter), Organic Salvia Officinalis Leaf Extract (organiczny ekstrakt szałwi), Mel (ałtajski miód), Rapa Salt (sól rapa), Pix Liquida Betula (dziegieć brzozowy), Kaolin, Glyceryl Stearate, Organic Borago Officinalis Oil (organiczny olej ogórecznika), Cetearyl Alcohol, Sorbitane Stearate, Sodium Cetearyl Sulfate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Citric Acid.






Ładnie pachnie, zasycha na twarzy w ciągu 10 minut, jest łatwa do zmycia za pomocą dłoni i wody, nie potrzebuję gąbeczki do twarzy.



skóra przed nałożeniem maseczki 





Efektów nie udało mi się uchwycić na zdjęciach ale na skórę męską podziałała równie dobrze jak na moją. Doskonale rozjaśnia, wyrównuje koloryt i powierzchnię oraz niweluje zaczerwienienia. 

Nie wiem czy widzicie to na zdjęciach ale maska bardzo fajnie wygładza skórę. 

Na swojej skórze zauważyłam rewelacyjną poprawę po 4 zastosowaniach, cera jest dużo gładsza, bardziej promienna. 


Różnice?

Po zmyciu maski i tonizowaniu moja skóra natychmiast potrzebuje kremu nawilżającego, jest nieco ściągnięta i błyskawicznie wchłania krem. 
Mój tester po zmyciu maski nie potrzebował kremu, skóra była nawilżona i absolutnie nie domagała się niczego nawilżającego. 

Dostępność i cena?

Maseczki nie są drogie. 100 ml stacjonarnie kosztowało mnie 6 zł, w internetowych sklepach widziałam nieco drożej, ale cena nie przekraczała 8 zł. 

Bardzo polecam! Jeśli znacie maski w takiej cenie i z takim dobrym składem, to czekam na propozycje w komentarzach :)
Na pewno dokupię inne wersje!