poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Pędzle do nakładania różu: Hakuro H21, Inglot 15 BJF i Lovely.


Obecnie do nakładania różu na policzki używam trzech pędzli. Innych nie mam, puściłam w świat te, których nie używałam. Pędzel z Inglota ma już 5 lat, Hakuro około 1,5 roku a Lovely dostałam kiedyś w paczce ambasadorskiej i było to około 2 lata temu. 

Najtrwalsze pędzle ma Inglot, służą parę lat a włosie nie traci swoich właściwości. 
Hakuro już nie jest tak miękki jak był mimo to, że dbam o niego i myję w łagodnych detergentach. Lovely to średniak, który można kupić za śmieszną kwotę, rozciera fajnie ale nie jest tak miękki jak pozostałe dwa i nie współpracuje ze wszystkimi kosmetykami. 






Pędzelek okrągły Inglot jest niebywale mięciutki. Dość duży, precyzyjnie ścięty i bardzo puszysty. Przy jego pomocy róże nakładają się miękko, uzyskanie mgiełki jest banalnie proste. Pędzelek ma bardzo fajny kształt i wielkość, która pozwala na używanie go do nakładania różu jak i pudru. Biorąc go do ręki od razu czuć, że jest to pędzel wysokiej jakości. Do produkcji tych pędzli wykorzystują włosie kozy, jest bardzo błyszczące nawet po 5 latach używania. Nie wypłowiało, jest nadal niebiańsko miękkie. Pędzle z Inglota są drogie ale wg mnie warte swojej ceny. 15 BJF kosztuje około 40 zł. 




Hakuro H21 jest wykonany z naturalnego włosia kozy. Włosie jest tlenione dlatego ma biały kolor. Miękkość jest spoko ale do Inglota nie będę go porównywała, nie jest tak miękki. Włosie przycięte po skosie bardzo ułatwia nadanie odpowiedniej granicy dla bronzera. Pędzel może być używany do konturowania jak i rozcierania róży. Do rozświetlacza też go używałam ale jednak jest trochę za duży. Wpasowuje się idealnie na kość policzkową, rozciera do zadowalającej mgiełki. Nowy był bardziej miękki niż jest teraz. Za każdym razem myję go łagodnymi szamponami dla dzieci ale co parę miesięcy i tak traci miękkość. Obecnie jest też bardziej napuszony.
Nie zabrudza się i nie odbarwia się od kosmetyków. Mycie jest błyskawiczne. Gdyby mi się rozpadł byłabym skłonna kupić go ponownie, to dobry pędzel ale raczej nie wytrzyma mi tyle co Inglot. Cena około 30 zł.




Pędzlek skośny do różu od Lovely jest najtańszy i najsłabszy. Jego włosie nie jest precyzyjnie przycięte, do niebiańskiej miękkości pędzli Inglota i Zoeva nawet nie ma co porównywać. Włosie jest syntetyczne, szaro-czarne, bardzo łatwo wypłukują się z niego kosmetyki. Za każdym razem po myciu musi "dojść do siebie", wokoło pędzla odstają pojedyncze włoski, długo schnie i nie każdy kosmetyk ładnie się nim rozetrze. Z różami wypiekanymi nie ma problemu, Mac Dainty rozciera mi do bardzo miękkiej mgiełki. Z różami Inglota już sobie nie radzi. Inglot zapewnia nam bardzo silną pigmentację przy wszystkich wykończeniach i do nich potrzeba miękkich i puszystych pędzli.
Makijaż da się nim zrobić ale nie wart zachodu. Lepiej kupić Ecotools.






A Ty jakim pędzlem rozcierasz róż na kościach policzkowych? :-)



26 komentarzy:

  1. w sumie nie używam różu. bardzo rzadko. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko warto mieć dobry pędzel do różu :)

      Usuń
  2. ja z hakuro mam h25 i uwielbiam ten pędzel.jest idealny do różu, nie traci kształtu i jest naprawdę przyjemnie mięciutki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wahałam się między H 24 a H 21, ostatecznie kupiłam ten drugi :)

      Usuń
  3. Właśnie szukam dobrego pędzla do różu i chyba mi ułatwiłaś wybór :) Nie mam żadnego pędzla z Inglota, ale chyba sprawię sobie pierwszy i będzie nim 15BJF

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pędzel Inglota 15 BJF służy mi 5 lat ♥
      To najstarszy pędzel jaki mam :-)

      Usuń
    2. chyba bardzo dbasz o pędzle co?

      Usuń
    3. Nie są przeze mnie chuchane i dmuchane, bez przesady ;) Staram się je delikatnie czyścić, to chyba jest kwestia kluczowa :)

      Usuń
  4. Po nieudanej przygodzie z pędzlami do makijażu oczu trochę zraziłam się do Inglota, ale widzę, że pędzle do twarzy charakteryzują się o wiele lepszą jakością:) Niestety, te do rozcierania cieni okropnie gubią włosie... Tak jest od początku i bardzo żałuję, że rachunek gdzieś się zapodział, bo próbowałabym je reklamować. Niewykluczone, że trafiłam na felerne egzemplarze, jakąś wadliwą partię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te, które ja mam nie gubią włosia i nie gubiły. Może trafiłaś na jakąś kiepską serię, szkoda, że nie masz paragonów.

      Usuń
  5. Mam kilka pędzli do różu, ale właśnie Hakuro H21 jest moim ulubieńcem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję, że mój stracił swoją miękkość ale i tak również go lubię.

      Usuń
  6. ja już od ponad roku używam zestawu do konturowania podróbek ala real techniques i jestem bardzo zadowolona, ale jak mi się te pędzle zniszczą to dokupię raczej wyższej klasy, nie zamienniki a oryginały. hakuro bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Real Techniques nigdy nie miałam, w moich Rossmannach nie są dostepne i szkoda bo na pewno kupiłabym choć jeden ;)

      Usuń
  7. Moim pierwszym pędzlem do różu był pędzel skośny z Sephory. Służył mi dzielnie wiele lat, do czasu aż kupiłam sobie jajko Real Techniques. Od tego czasu poszedł w odstawkę, a ja używam właściwie tylko RT, na zmianę z pędzlem do różu Zoeva. Obydwa uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ten kształt jajka wydaje się idealny do różu. Może kiedyś zamówię online ;)

      Usuń
  8. pędzel z Inglota wygląda świetnie jak na tyle lat używania! w moich łapach na pewno szybciej by się rozpadł :P

    OdpowiedzUsuń
  9. ooo mogłabyś polecić jakiś róż z rossmana? chcę zaopatrzyć się w jakiś na promocjach od 24 lecz nie wiem w jaki :)
    jestem blondynką średniej karnacji chciałabym jakiś naturalny kolor, nie za ciemny. doradź proszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wibo ma fajne róże i bardzo tanie. Maybelline też kiedyś miałam ale nie pamiętam jaki kolor, długo mi służył i świetnie się rozcierał. Wiele dziewczyn poleca też wypiekane róże Bourjois, nigdy ich nie miałam bo cena mnie odstrasza, marka się ceni ;)
      W dobrej cenie kupiłam mamie róż Astor jakiś rok temu, podwójny, ma jasny i ciemniejszy odcień, można nakładać solo albo je ze sobą mieszać, też jest fajny, testowałam i podoba mi się efekt na skórze.
      Przeważnie miziam policzki różami Inglot ♥

      Usuń
    2. dziękuje ślicznie <3

      Usuń
  10. Cieszę się, że Inglot ma taką pozytywną opinię, bo własnie mam ich cały zestaw. Nie używam ich długo, ale póki co super robi mi się nimi makijaż. Jestem zadowolona z każdego: tych do nakładania cieni, podkładu, bronzera, różu, korektora itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To sporo zainwestowałaś, te pędzle są drogie :-)
      Nie jestem skłonna wydawać dużej kwoty na kosmetyki, zdecydowanie wolę odłożyć na wczasy ;))

      Usuń
  11. Również używam pędzla do różu Inglota ale skośnego, jest cudowny, mam go chyba z 5 lat i nadal jest jak nowy, napis się tylko lekko starł:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też napisy zaczęły się nieco wycierać, wybaczamy po tylu latach użytkowania :)

      Usuń

Dziękuję za komentarze, na pytania odpowiadam pod postem pod którym zadałaś pytanie, przyjmuję konstruktywną krytykę, ale nie toleruję chamstwa, komentarze naruszające dobre imię mojego bloga i mnie będą usuwane jak również wszelki spam.