sobota, 10 sierpnia 2013

Kolorowy blask na ustach! Odżywcze balsamy Lovely.

Gdy je zobaczyłam w paczce buzia natychmiast mi się uśmiechnęła. Przypomniały mi się moje czasy kiedy byłam nastolatką. Gdy miałam 14- 16 lat takie błyszczyki były na topie :D Dawały trochę koloru i dużo więcej połysku niż np bezbarwne pomadki Nivea. 
Mama nie chciała mi kupować nasyconych mazideł do ust, pozwalała na pomadki Nivea do szkoły i w weekendy na zakupy mogłam malować usta balsamami podobnymi do tych i nałożyć trochę różu, tak żebym nauczyła się go rozsądnie używać. 
W domu nie zabraniano mi wchodzić w "kosmetyczny świat" mimo, że byłam za młoda, mogłam się malować ale nie do szkoły :) Mogłam podbierać kosmetyki mamy kiedy malowałam się na szkolną dyskotekę, doradzała gdzie na twarzy jest za dużo i gdzie jest granica, po latach ogromnie to doceniam. 

Pamiętacie te przezroczyste, oleiste błyszczyki w szklanych opakowaniach z kulką? Z ust to spływało, było za rzadkie i ogólnie kiepskie jakościowo. Ogromnie zazdroszczę dzisiejszym nastolatkom takiego wyboru firm i kosmetyków. Jakość niskopółkowych kosmetyków bardzo się zmieniła i są naprawdę dobre. Podkłady z moich nastoletnich czasów nie umywały się do tych współczesnych! Pamiętam, że używałam Lirene i Soraya. 

Od tamtej pory chyba nie miałam błyszczyków w tubce, kojarzyły mi się ze słabą pigmentacją i efektem dla małolat ;)
Ogromnie się pomyliłam, te balsamy nie przypominają tych dziadowych sprzed lat ;D


Pachną zupełnie inaczej, już nie tak sztucznie, przypominają zapach gum rozpuszczalnych. 
Kolorki nasycone, ładne, dające bardzo dużo połysku, jednak trzeba uważać z nakładaniem, nadmiar może spływać bo są dość rzadkie.
Używam ich samodzielnie, latem bardzo fajnie się sprawdzają, słońce ładnie odbija blask na ustach dlatego częściej wybieram błyszczyki, jeśli decyduję się na pomadkę to zawsze delikatnie przeciągnę jeszcze błyszczykiem. 

Opakowanie ma dziubek z dziurką, trzeba trochę ścisnąć, żeby wydobyć produkt. Nakładanie całkiem ok choć za taką formą nie przepadam. 

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona :))



Kolory od lewej: coral love, pink box, tutti frutti, candy sweet 



Dla przykładu na ustach mam Coral Love, wszystkie mają podobną pigmentację. Nadają ustom kolor i blask, przyjemnie pachną i nie wysuszają ust. Zawiera wit A i E, atelokolagen i masło shea. 






36 komentarzy:

  1. śliczne ;))

    ja w liceum wręcz słynęłam z mega ilości mazideł do ust, miałam całą dużą kieszonkę w plecaku hahaha
    uwielbiam, w szczególności błyszczyki :))
    w podstawówce tylko sztyfty bezbarwne, nic mnie nie ciągnęło do kolorówki... dopiero w liceum sie rozkręciłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie ciągnęło, może dlatego, że mama się malowała ;)

      Usuń
  2. Pamiętam te błyszczyki z kulką. Były paskudne i klejące, ale każdy musiał mieć obowiązkowo choć jeden.
    A co do tych recenzowanych, wyglądają pięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o taaak, to było obowiązkowy klejuch, każda chciała mieć, pamiętam, że z czasem były truskawkowe i inne smaki :P

      Usuń
  3. ja nie lubię takich tubkowych opakowań, trudno mi się kontroluje ilość produktu, jaką nakładam na usta...

    OdpowiedzUsuń
  4. opakowanie nie zachęca do zakupu, ale efekt na ustach i kolorystyka mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię błyszczyków, ale kocham pomadki. Pewnie nie będą one dla mnie, za to na Twoich usta pięknie wygladają. I makijaż <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie się zawsze włosy kleją do ust, więc błyszczyków nie znoszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. taki trochę dziewczęcy i świeży efekt na ustach :)

      Usuń
  8. Podoba mi się ta czerwień , ale nie lubię błyszczyków :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja ostatnio nie używam błyszczyków wolę pomadki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tutti frutti mnie prześladuje ostatnio, ale kurde,,,, tyle błyszczyków mam i rzadko używam... ale kolor cudny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja mimo swoich 19stu lat też pamiętam owe błyszczyki, które były zmorą :/ a półki uginały się pod ich naciskiem... ale chyba nie były takie złe że prawie każda je miała haha :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam te błyszczyki z kulką haha ;-) piękne są te kolorki z Lovely!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba wszystkie miałyśmy te oleiste i rzadkie błyszczyki ;)

      Usuń
  13. widzę, że to tańsza alternatywa mojego błyszczyka z Benefita :)

    OdpowiedzUsuń
  14. oj...jestem do tyłu z nowościami w kosmetykach do ust
    dawno nic nie kupowałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sonja to normalne, pewnie masz nadmiar? ;)

      Usuń
  15. Nie myślałam,że mają takie ładne kolory:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze, na pytania odpowiadam pod postem pod którym zadałaś pytanie, przyjmuję konstruktywną krytykę, ale nie toleruję chamstwa, komentarze naruszające dobre imię mojego bloga i mnie będą usuwane jak również wszelki spam.