poniedziałek, 3 lipca 2017

Maseczki koreańskie BIOAQUA Animal TIGER & Animal DOG

Maseczki Bioaqua są dostępne online, stacjonarnie ich nie widziałam. Wiecie może jakie drogerie sprzedają w ogóle maski w płacie ale te koreańskie? Podzielcie się komentarzach. 
Zamówiłam spory zapas i okazuje się, że bardzo dobrze zrobiłam, gdyż sprawdziły się u mnie a obecnie sporo podrożały. Zamawiałam je na początku kwietnia, na allegro, i były w cenie 6,99.
Obecna cena to 7,49 lub 9,99 za sztukę. 


Animal TIGER 
Tygrysek jest kolorowy, zabawny. Płachta zamknięta jest w foliowym opakowaniu, w którym jest ogromna ilość esencji. Zostaje na parę kolejnych zastosowań. Ściskam ze sobą obie folie, tak aby jak najmniej powietrza dostawało się do środka i przez kolejne 3 dni, mam konkretną porcję do wtarcia w skórę twarzy, szyję i dekolt. Zapach maseczki jest delikatny. Nie męczy, w zasadzie przestaję go wyczuwać po paru sekundach. W odczuciu jest niesamowicie mokra, aż zbyt mokra, nadmiar potrafi trochę spływać na szyję. Esencja w folii jest w dotyku trochę śliska i super zimna przez całe 20 minut, które należy trzymać maseczkę na twarzy. Nie ściąga się, nie przesuwa, jej rozmiar jest dla mnie idealny. Nie wywołuje podrażnienia wokół oczu, nic nie piecze. 

Efekt?
Skóra zmiękczona, gładziutka, nawilżona. Producent zapewnia, że maseczka przyspiesza gojenie się potrądzikowych ran oraz blizn. Czy faktycznie goi to nie wiem, nic nie miałam na twarzy gdy stosowałam tę maskę. 

INCI
Water, Glycerol, Propylene Glycol, North American witch hazel (HAMAMELIS VIRGINIANA) extract, Trehalose, Sodium Hyaluronate, Xanthan Gum, Bis (hydroxymethyl) Imidazolidinyl Urea, Iodoproparin Butyl Carbamate , EDTA Disodium, Flavor, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil.





Animal DOG
Ta wersja maseczki podobnie jak tygrysek ma w środku bardzo mocno nasączoną płachtę, którą można potrzymać nad zlewem aż odrobinę ocieknie nadmiar. Delikatnie spływanie płynu na szyję wcale mi nie przeszkadzało. Wcierałam go w dłonie i dekolt. To nie trwa długo, przez pierwsze sekundy czuję delikatnie, że coś tam ocieka ;) Zapach również delikatny, niewyczuwalny po paru minutach. Maska jest zimna i pieknie odpręża zmęczoną cerę. Dobrze rozłożona na skórze idealnie się dopasowuje do kształtu buzi. Nie zsuwa się. Z maseczką chodzę po domu, w tym czasie zaparzam sobie herbatę lub zmieniam kolor lakieru na paznokciach. Nie wymaga leżenia i nie ruszania się ;) Na pewno nie odpadnie ;) Płat na koniec wykorzystuję do przetarcia ramion i dekoltu. 

Efekt?
Nie ma żadnego uczucia pieczenia. Nie podrażnia oczu.  Skóra wydaje się wyciszona, ukojona, zmiękczona i nawilżona. 

INCI
Water, Glycerol, Propylene Glycol, Aloe Extract, Centella Asiatica Extract, Xanthan gum, Iodoproparin Butyl Carbamate, Bis (hydroxymethyl) Imidazolidinyl Urea, Disodium EDTA, Flavor, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil.





Jakie maseczki w płacie lubicie?



11 komentarzy:

  1. Jeszcze ich nie używałam, ale na twarzy wyglądają czadersko :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Z koreańskich jeszcze żadnej nie uzywalam. Takiego typu to tylko garniera, ale bardzo pozytywne wywarla na mnie wrazenie. Uwielbiam to uczucie chlodu i odprezenia po nalozeniu plata na twarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To powiem Ci, że te koreańskie są jeszcze bardziej komfortowe w noszeniu i jeszcze bardziej mokre i zimne :)

      Usuń
  3. Te maseczki wyglądają mega, zwłaszcza psiak :D :D

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie wyglądają, ale najważniejsze są efekty, nie miałam jeszcze żadnej z tych zwierzęcych masek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze nawilżają więc warto się skusić :)

      Usuń

Dziękuję za komentarze, na pytania odpowiadam pod postem pod którym zadałaś pytanie, przyjmuję konstruktywną krytykę, ale nie toleruję chamstwa, komentarze naruszające dobre imię mojego bloga i mnie będą usuwane jak również wszelki spam.