niedziela, 8 listopada 2015

Niedziela dla włosów- mieszanka dwóch masek Kallosa z żółtkiem.



Została mi tylko łyżka stołowa maski Kallos Keratin i musiałam ją z czymś pomieszać bo taka ilość nie starcza na pokrycie włosów mojej długości. Użyłam: po łyżce Kallosa Color i Keratin i do tego wrzuciłam jedno żółtko. Proteinowa porcja zrobiła dobrze moim kręciołom ale dopiero po paru godzinach. O co chodzi? Już wyjaśniam, zdjęcia świetnie oddają efekt. 




Godzinę po wysuszeniu wyglądały na zmęczone. Sporo niesfornych baby hair wokół głowy. Objętość bardzo słaba, raczej przeszadziłam z kremem do loków Isana i użyłam sporej ilości odżywki bez spłukiwania. 




Tak jest obecnie. Zdjęcie zrobione było 15 minut temu. Byłam na zakupach i na cmentarzu. Spędziłam na powietrzu około 2 godziny. U mnie jest ciepło ale baardzo wietrznie, wiatr czesał mi włosy na wszystkie strony i mimo tego skręt wygląda dobrze. Pasma nabrały trochę połysku i zrobiły się bardziej elastyczne. Są też bardziej lejące niż rano. Tą solidną porcję, którą im dziś dałam zmyję przy następnym myciu silniejszym szamponem. Dziś celowo używłam myjadła bez SLES. 








Moje włosy uwielbiają proteiny, jedną z najlepszych jest właśnie żółtko. Kiedy miałam włosy zniszczone mniej mi obciążało skręt. Obecnie zmiękcza mi loka, trochę go wygładza i niestety czasami obciąża. 

Pielęgnacja średnio udana. Jutro pewnie będzie total oklap u nasady ;)