środa, 7 lutego 2018

Mój hit do mycia twarzy. FACE MED + Eveline. Oczyszczający żel z aktywnym węglem.





Tak bardzo polubiłam się z tym kosmetykiem, że towarzyszy mi od paru miesięcy. Na początku jesieni używałam innego żelu oczyszczającego z węglem i był to produkt z marki Bielenda. W zasadzie to je sobie porównywałam. Kosmetyk marki Eveline wypada lepiej ♥





Najpierw wspomnę o fakcie, który może być irytujący. Jeżeli miałyście już styczność z produktem węglowym o zabarwieniu czarnym to na pewno wiecie, że trochę brudzi wannę i zlew ;) Może kosmetyki o białej barwie mogą wyeliminować ten problem? :) Na początku gdy poznawałam te kosmetyki to i mnie przeszkadzało to że zostają ślady. Po kliku próbach doszłam do wniosku, że jednak za dużo produktu wylewam na dłoń. Ten żel jest tak gęsty i wydajny, że wystarczy naprawdę mała ilość aby umyć twarz. Schodzi wszystko! Nie zostaje mi nic na twarzy. Znowu wspomnę, że po rozpuszczeniu kosmetyków z oczu przechodzę do mycia twarzy żelem i pozbywam się wtedy wszystkiego co mi zostało na skórze. Żel domywa dokładnie wszystkie podkłady i te trwalsze i te mniej trwałe. 



INCI: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Polyacrylate Crosspolymer -6, Cocamidopropyl Betaine, Parfum, PEG-40, Hydrogenated Castor Oil, Charcoal Powder, Panthenol, Xylitol, Glucose, Xylitylglucoside, Anhydroxylitol, Sodium Benzoate, Pottasium Sorbate, Disodium EDTA, Citric Acid. 


Daje poczucie śliskości, doskonale rozprowadza się na skórze. Nie pieni się, ale nie potrzebuję, żeby kosmetyk do mycia twarzy mi się pienił. Cera jest świeża, matowa, doskonale przygotowana na przyjęcie kremu i serum. Skórę ma suchą na policzkach a tłustą w strefie T. Radzi sobie z tymi problemami. Nie wysusza mi suchych partii na twarzy i nie powoduje ściągnięcia w tych miejscach.



Kupuję go w Rossmannie. Kosztuje około 15 zł. W tubce mamy 150 ml.  



sobota, 3 lutego 2018

Podkład Pierre Rene ADVANCED LIFT


Pierre Rene Skin Balance zbiera większość pozytywnych recenzji, ja też byłam nim zachwycona i nadal go polecam jeżeli szukacie podkładu trwałego, który nie robi maski. Tym razem dałam szansę wersji Advanced Lift. Miłości z tego nie będzie. Ten już mi się nie sprawdza. Generalnie mało który podkład z właściwościami nawilżającymi daje u mnie radę. 







Głównie narzekam na trwałość. Nałożony rano, tzn po 6:00 jest w stanie utrzymać się do godziny 12:00. Po tym czasie odnotowuję braki w okolicy nosa, ust i czoła czyli tam gdzie najwięcej sebum się wydziela. Tworzą się prześwity, braki podkładu z każdą godziną są coraz bardziej widoczne i to mnie bardzo irytuje, nie lubię nietrwałych kosmetyków :/






Opakowanie rewelacja, lubię podkłady w szklanych butelkach z pompką. Są wygodne i higieniczne. Duży plus za filtr SPF !! 




Nakładam go tradycyjną, trójkątną gąbeczką do podkładu i nie mam zarzutów. Rozprowadza się doskonale, ładnie przylega do twarzy i nie robi maski. Stapia się z wykańczającymi pudrami (obecnie Maybelline Affinitone, Inglot sypki oraz Wibo transparentny) i daje ładne, naturalne wykończenie tylko szkoda, że tak krótko. Przetłuszczanie się w strefie T przy użyciu tego podkładu pojawiają się po 3 godzinach od nałożenia. Odciskanie chusteczką powoduje, ze podkład bardzo się na niej odbija. Daje poczucie nawilżenia, nie podkreśla zmarszczek. 


Advanced Lift sprawdzi się do cery suchej, na mojej mieszanej niestety migruje. 
Zostanę przy wersji Skin Balance ♥ :)



sobota, 27 stycznia 2018

Kokosowe masło do ciała z Dove






To masełko do ciała zainteresowało mnie na zakupach w Rossmannie gdy szukałam żeli pod prysznic. Przykuło moją uwagę bo lubię kosmetyki kokosowe. Bez większego zastanawiania się kupiłam, bo niewiele marek kosmetycznych ma w ofercie, masła lub balsamy kokosowe i nie ma w czym wybierać. 

Opakowanie jest super, twarde pudełko, dość szerokie, bez problemu wybiera się z niego kosmetyk. 






Zapach oczywiście boski, marka idealnie trafiła w mój gust. Bardzo długo utrzymuje się na skórze. Skóra po tygodniu jest bardzo miękka i nawilżona ♥

Masło ma jedną podstawową wadę, która mnie bardzo irytuje i zniechęca do używania. Konsystencja jest marząca się, nie chce się szybko wchłaniać. Wcieranie tego masła trwa wieczność, tak mi się wydaje! ;)

Jestem ciekawa czy to jest wina tej konsystencji czy masło jest dla mnie zbyt bogate... Nie mam obecnie problemów ze skórą, codziennie nakładam jakiś balsam przez całą jesień i zimę i nie mam suchych partii. Jestem ciekawa co powiedziałyby o nim posiadaczki bardzo suchej skóry?




poniedziałek, 22 stycznia 2018

Olej SWATI Maha Bhringraj




Dziś parę słów o olejku Swati, który skierowany jest do posiadaczek włosów osłabionych. Olej przeznaczony jest do wcierania prosto w skórę głowy, ale również w końcówki i całą długość. Żeby cebulki włosowe skorzystały, najlepiej wmasować niewielką ilość olejku w skórę głowy, wykonując przy tym, delikatny masaż opuszkami palców. Tak nałożony olej możemy zostawić na noc i rano umyć włosy jak zawsze albo zmyć go po paru godzinach lub minutach, to już zależy od indywidualnych upodobań olejowania włosów :)

Opakowanie jest bardzo użyteczne, to znaczy, że nie potrzebuję wylewać tego olejku na talerzyk bo jest aplikator w formie "dziubka", przez który wydostaje się mała ilość olejku i nie marnujemy go. Ja mam z tym problem, gdy muszę wylewać olej z szerokich butelek. Niestety część spływa mi do wanny, dlatego najpierw w takim przypadku wylewam około 2 łyżek olejku na talerz i z talerza przenoszę na włosy, lekko maczając w nim dłonie. To jest dla mnie najlepszy sposób aplikacji, żeby nie marnować olejków. 

Skład:
Sesame Oil (Sesamum Indicum), Coconut Oil (Cocos Nucifera), Sunflower Oil (Helianthus annuus), Wheat Germ Oil (Triticum aestivum), NEEM (Azadirachka Indica), JATAMANSI (Nardostachys jatamansi), AMLA (Emblica Officinalis), BAHEDA (Terminalia Bellerica) HARAD (Terminalia Chebula) NAGARMOTHA (Cyperus scariosus) BHRINGRAJ (Eclipta Alba), BRAHMI (Centella asiatica), JASMINE OIL (jasminum grandiflorum), KAPOOR (Camphor), FRAGRANCE.





Kolejna ważna rzecz o której chcę wspomnieć to zapach. Jest intensywny, ziołowo-kadzidlany. Zapach typowy dla olejów indyjskich. Nie każdemu moze pasować taki aromat np w nocy. Osobiście bardziej preferuję nakładać go na parę godzin lub minut przed myciem. Często robię tak, że nakładam go po powrocie z pracy, a wieczorem myję głowę i układam włosy jak zawsze.

Regularnie stosowany nawilża mi skórę głowy. Pojawiają się u mnie czasami suche miejsca po szamponach i stosowanie tego olejku niweluje ten problem. Oprócz tego włosy wyglądają doskonale. Są nawilżone, bardzo elastyczne a skręt bardzo łatwo wydobyć przy pomocy minimalnej ilości odzywki bez spłukiwania.

Nie zauważyłam aby ocieplał mi kolor. Włosy nie przyciemniają się nawet gdy nakładam go co mycie. Zmywanie go z włosów nie stanowi problemu, zmywa się nawet delikatnym szamponem dla dzieci Babydream. Swati jest na bazie oleju kokosowego i sezamowego. Świetnie nawilża skalp i nie obciąża włosów u nasady, za każdym razem dokładnie się wymywa.

Cena: około 25 zł za 100 ml.   


Lubicie olejki indyjskie czy raczej odpychają Was ich intensywne zapachy? :)



poniedziałek, 15 stycznia 2018

Styczniowe mini recenzje


Trudno mi się zebrać do fotografowania opakowań po zużytych kosmetykach, najczęściej wyrzucam i zupełnie o tym zapominam. Na dysku przechowałam kilka zdjęć po ostatnich wykończonych produktach więc zapraszam na mini recenzję każdego z nich :)





Sally Hansen INSTA-DRI
Top Coat, który z ręką na sercu bardzo polecam. Przedłuża trwałość każdego lakieru i nadaje mu lepszego połysku. Nie ściąga z paznokci lakieru nawet gdy są jeszcze nie do końca wysuszone. Przyspiesza wysuszanie. 

La Roche Posay Redermic C 
Krem przeciwzmarszczkowy, nawilżający i łagodzący. Byłam z niego zadowolona, ponieważ pomógł mi pozbyć się suchych partii na skórze. Metalowa tubka sprawdzała się idealnie. Produkt można wycisnąć do ostatniej kropli i nie dostaje się do tubki powietrze. Z chęcią kupię kolejną już 3 tubkę! 

Catrice HD Liquid Coverage
W tym podkładzie trochę zawodzi aplikator. Taka loteria :) Albo zostanę pochlapana albo podkład nie wciąga się w aplikator. Oj, trzeba uważać podczas porannego makijażu gdy do makijażu zasiadamy już w ubraniach do wyjścia ;) Poza tym produkt dobry, w miarę trwały i ładnie wygląda na buzi. 

Wibo Fixing Powder 
Zużyłam już kilka słoiczków i na pewno kupię kolejny. Jakość świetna ♥. Matuje bez efektu maski, nie ma wpływu na ciemnienie podkładów. 

Biochemia Urody serum AZELO oliwkowe
Było to świetne serum na co dzień pod krem o poranku jak i na noc. Cera tolerowała go nawet w dni kiedy miałam silne podrażnienie od mrozu lub wiatru. Łatwe do przygotowania, nietłuste. Nie zapycha porów, bardzo szybko się wchłania. Będę je dobrze wspominać. 





Barwa ziołowa, szampon ze skrzypem polnym
Często kupuję "zwykłe" szampony. Ziołowy szampon nie będzie dobry jeżeli codziennie myjesz głowę bo wtedy będzie podsuszał włosy ale np co drugie mycie będzie świetny. Szampony marki BARWA pojawiają się u mnie bardzo często, lubię do nich wracać, przypominają mi moje początki włosomaniactwa ;) 

Joanna Naturia szampon z zieloną herbatą
Kolejny zwykły szampon do oczyszczania włosów. Domywa naftę kosmetyczną i olejek rycynowy z moich włosów więc nadal się z nim lubię :) Choć opakowania trochę się zmieniły to produkty nadal są dobre. Lubię serię Naturia ♥

Szampon Seboradin przeciwłupieżowy 
Tu rozczarowanie! Nie działa przeciwłupieżowo. Moja skóra głowy ma dogadzane :) Staram się używać łagodnych szamponów ale czasami muszę również uzyć tych silniejszych żeby zrobić dokładne oczyszczanie skalpu i wtedy zdarza mi się zaliczyć wpadkę z łupieżem. Zbyt silny szmapon, lub silny użyty zbyt często wysusza skórę i wtedy pojawia się łupież. Seboradin na ten problem mi nie pomagał. Domywa z włosów olejki ale nie działa przeciłupieżowo :/

Recepty Babuszki Agafii szampon do wszystkich rodzajów włosów
Produkt na bazie mydlnicy lekarskiej. Regenerujący i z odżywką. Niestety zaliczyłam wpadkę bo ten kosmetyk nie był wyprodukowany w Rosji tylko w Estonii. Po wielu próbach doszłam do wniosku, że te produkowane z Estonii są do niczego... Cóż trzeba czytać składy a ja tym razem tego nie zrobiłam... 

Recepty Babci Agafii-maska jajeczna
Kupiłam tę maskę do włosów na próbę. W zasadzie to na włosy ma bardzo dobry wpływ. Zmiękcza, nadaje sprężystości, włosy po niej dobrze się układają i pachnie bosko. Z racji tego, że kręcę sama domowe mieszanki na bazie żółtek to nie potrzebuję tego typu masek. Przetestowałam z czystej ciekawości i stwierdzam, że dobra! :)




Olejek do mycia ciała Isana
Choć wiele kobiet uważa go za śmierdzioszka to ja uważam, że wcale nie jest tak źle ;) Kupuję go non stop gdy tylko jestem w Rossmannie i gdy jest na niego promocja. Zapas w domu muszę mieć bo myję nim ciało, gąbki do podkładów i pędzle ♥ Psie łapy bo mokrym spacerze też się pięknie nim domywają :) ♥  :D 

L'oreal płyn micelarny 
To są jedne z moich ulubionych miceli. Marka L'oreal w kwestii demakijażu nie zawodzi, dlatego tak często je kupuję. Mam kolejną butlę.

Kallos Silk 
To jedna z masek od Kallosa, które mają cudowny wpływ na moje kręciołki. Za każdym razem włosy są elastyczne, miękkie, puszyte i ogarnięte bez efektu szopy na głowie. Doskonała tak samo jak Kallos Keratin. 




Oczyszczająca pasta Ziaja 
Lubicie serię Liście Manuka? Ja bardzo :) Ta pasta jest tak dobra dla mojej cery, że w zasadzie żadnych innych peelingów nie potrzebuję. Stosuję od dłuższego czasu i jestem zadowolona. 

 Tonik Pharmaceris 2%
Oczyszczający płyn bakteriostatyczny z 2% kwasem migdałowym używałam przez długi czas. Doskonale oczyszcza skórę, leczy podskórną kaszkę i delikatnie złuszcza naskórek. Regularnie stosowany cudownie wygładza skórę nie podrażniając jej zbyt mocno. Świetny produkt, dostępny w aptekach. 

Tonik z kwasem PHA 6 %
Ten tonik jest dużo łagodniejszy w działaniu niż Pharmaceris ale również jego działanie wygładzające jest zauważalne. Na tyle łagodny, że można stosować go nawet latem i nie martwić się o przebarwienia. Na lato zamówię kolejne opakowanie. 



Podzielcie się opinią na temat któregoś z tych produktów jeżeli miałyście okazję używać :)

czwartek, 30 listopada 2017

Maska do włosów Biovax Opuncja i Mango


Bardzo lubię maseczki do włosów marki Biovax. Moją ulubioną jest ta z proteinami mlecznymi. Chętnie do niej wracam ale tym razem postanowiłam kupić nowość i przetestować wersję Opuntia Oil & Mango. 

Maseczka nie odpowiada moim kręconym włosom. Intensywnie i słodko pachnąca kuracja nic dobrego z moimi włosami nie robi. 




Opakowania Biovax na razie się nie zmieniają i chwała im za to! Są wąskie i trudno z nich wybierać kosmetyk, szczególnie tak gęsty jak wersja z Mango ale przynajmniej szczelnie się zamykają. Wylewanie maski z opakowania jest niemożliwe, to bardzo gęsty kem, który za każdym razem trzeba wybierać palcami ;)


Zapach obłędny, przyjemny i słodki. 100 % słodkiego mango :)





Skręt po tej maseczce widoczny na zdjęciu


Nie było takiego dnia, żeby fale dobrze się pokręciły po zabiegu z tą maską. Za każdym razem otrzymałam słaby efekt. Włosy zamieniają się w dziwne strąki. Na początku myślałam, że nie wypłukałam dobrze kosmetyku z włosów, jednak przy każdym kolejnym użyciu spotykało mnie to samo. Brak elastyczności, słaby połysk i skrę,t który miejscami był posklejany i przypominał "mokrą włoszkę". Maska ewidentnie mi nie służy. Próbowałam różnych sposobów, polepszałam ją olejkami, aż w końcu łączyłam z innymi odżywkami bo solo użyta gwarantowała mi natychmiastowe mycie na drugi dzień.

Zostanę przy wersji z proteinami mlecznymi :)



Maski w płacie Holika Holika Juicy oraz PIL'ATEN kolagenowa

Maseczki koreańskie Holika Holika są łatwo dostępne i już na dobre zadomowiły się w polskich internetowych drogeriach. Przetestowałam dwie, które jakoś szczególnie nie różnią się właściwościami. 


Holika Holika Juicy Honey & Aloe 



Skład: Holika Holika HONEY 
Water, Glycerin, Alcohol, Sodium Hyaluronate, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Carbomer, Triethanolamine, Honey Extract, Milk Protein Extract, Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Extract, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Allantoin, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Fragrance.


Skład Holika Holika ALOE
Water, Glycerin, Alcohol, Sodium Hyaluronate, PEG-60, Hydrogenated Castor Oil, Carbomer, Triethanolamine, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cucumis Ativus Fruit Extract, Brassica Oleracea Capitata Leaf Extract, Bambusa Vulgaris Extract, Allantoin, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Fragrance. 


Płatki w tych maseczkach są cienkie, bawełniane i mocno nasączone delikatną trochę śliską esencją. Różnią się zapachem ale obie działają na skórę delikatnie rozjaśniająco, obie świetnie nawilżają skórę. Obecnie nie mam żadnych suchych miejsc, cera jest dostatecznie nawilżona bo zadbałam o zapas masek w swojej łazience :) Stosowana 2 razy w tygodniu poprawia stan przesuszonej cery. Kuracja przy pomocy maseczek Holika Holika jest przyjemna, chłód na skórze daje o sobie znać przez całe 15-20 minut. Relaks i nawilżenie tak jak lubię :) Płat jest cienki, przylega dobrze do skóry i na szczęście się nie odkleja. Nie ma konieczności położenia się z tą maseczką na 15 min do łóżka. Można wykonać wiele czynności nosząc płat na twarzy :) Rozmiar maski fajnie dopasował mi się do skóry, jest trochę za duża ale bez problemu rozkładam bawełnę na twarzy. Nie wysycha, po zdjęciu jest mokra i można jeszcze nią przetrzeć ramiona lub dekolt. 






PILATEN nawilżająca maska kolagenowa w płacie 

Kupiłam jedną przy okazji ale już nie pamiętam z której drogerii pochodzi. Na pewno kupowałam ją stacjonarnie. Cena była zaskakująco niska jak na maski w płachcie. Pamiętam, że jej cena nie przekraczała 7 zł. Maseczka ma wzmacniać naczynka krwionośne, odżywiać skórę i ją regenerować oraz dobrze nawilżać. Maseczkę należy nałożyć na około 20 do 30 min. 

Jest to najsłabsza maska w płacie jaką dane mi było do dziś przetestować. Płachta jest zbyt gruba przez co nie przykleja się tak dobrze do twarzy jak np maski Holika Holika. Odklejała mi się od skóry, musiałam z nią poleżeć. W moim odczuciu trochę słabiej nasączona niż inne maski w płacie. Zapach przyjemny i delikatny. Nawilża przyzwoicie, uczucie ściągnięcia natychmiast znika. Skóra po kuracji jest świeża, miękka i nawilżona. Niestety płat jest wyjątkowo niewygodny w użyciu więc tej maski nie polecam. 








Skład: Water, Glycerin, Propylene Glycol, Hamamelis Virginiana Extract (American Witch-hazel), Hydroxyethylcellulose, Triethanolamine, Collagen, Carbomer, Clorphenesin, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum.






Jakie maski w płachcie polecacie? A może Waszym hitem są jakieś maski w kremie?


czwartek, 2 listopada 2017

Nowy kolor ♥ Pierwszy raz z drogeryjną farbą Wellaton na poziomie złocistego blondu.





Wybaczcie słabe zdjęcie ale lepszego nie mam. Odrost miał około 2 cm. Miejscami 2,5. 



Po koloryzacji otrzymałam pięknie wyrównaną linię między kolorem poprzednim. Przez cały rok trzymałam się farby Cece 10/03. Farba nakładana była tylko na odrost. 


Koloryzację zrobiła mi siostra, użyła wody dołączonej do zestawu. 



Ciepły, złocisty blond ♥ Jestem zadowolona! Moje koloryzacje są od dłuższego już czasu na poziomie 10. Kupuję naturę 10/0 lub z dodatkiem złota. 




środa, 1 listopada 2017

Znów to zrobiłam! Z kręconych na proste w 15 minut :)

O tym, że bardzo rzadko prostuję swoje włosy, pisałam tutaj wielokrotnie. Lubię siebie w prostych włosach, ale po 2 dniach gdy je umyję i pragnę powrócić do fal to szlag mnie strzela ;) Powracają do swojej formy ale lubią się puszyć i grymasić przez parę kolejnych dni. Taka stylizacja nie wychodzi im na dobre, są przesuszone, niesforne i trudno je zaakceptować. Już wiem, co czują dziewczyny, które prostują włosy całe życie, a potem nagle porzucają swoje prostownice i próbują je wystylizować naturalnie.

Prostownicę Remington mam od paru lat, można nią również kręcić loki, lub wywijać w fale same końcówki. Jeżeli jesteście na etapie szukania sprzętu, to polecam te cienkie prostownice marki Remington.




Cały zabieg prostowania potrwał około 15 minut. Ustawiona do temperatury około 180 stopni, prostuje pasma przy jednym pociągnięciu. 

Postanowiłam zrobić osobny post z prostymi włosami dlatego, że wciąż dostaję e maile jak moje włosy są cieniowane. Pokażcie zdjęcie swojej fryzjerce i na pewno będzie wiedziała. Moje włosy mają codziennie inny skręt, tylko na prostych będzie widać. Dodam, że włosów nie obcinałam już parę miesięcy. 





poniedziałek, 4 września 2017

Bielenda Carbo Detox oczyszczająca seria węglowa do cery mieszanej i tłustej

Czujecie ten szał na kosmetyki z węglem? ;) Coraz więcej marek je wprowadza! Skusiłam się na dwa kosmetyki węglowe z marki Bielenda. Nie zachwyciły mnie. O wszystkich plusach i minusach przeczytacie poniżej. 





Żel węglowy, oczyszczający Bielenda Carbo Detox 

Wypada słabo a mam już porównanie z innym żelem węglowym marki Eveline. Jednocześnie przetestowałam oba aby mieć porównanie jak kosmetyki z węglem mogą działać na skórę i czym się mogą różnić. Zapach awokado uprzyjemnia mycie buzi. Dobrze, że mi odpowiada bo inaczej bardzo bym się męczyła z oczyszczaniem skóry z resztek makijażu. Konieczne jest dwukrotne mycie! Jedno absolutnie nie wystarcza, żel ma delikatne działanie i nie oczyszcza skutecznie wszystkiego przy pierwszym umyciu. Czasami zabieg powtarzam 3 razy! Jest to pracochłonne i niepotrzebne, są kosmetyki które zmywają wszystko przy jednym myciu! Kilka razy szczypał mnie w oczy, w okolicach oczu należy uważać! Mnie podrażnia :( Po każdym myciu wanny konieczne jest  mycie umywalki. Wszystko się brudzi! Na czarno oczywiście. 



Bielenda Carbo Detox, krem węglowy do twarzy 

Czasami to bardzo żałuję, że w drogeriach nie ma próbek kremów. Gdybym wiedziała, że w słoiczku jest tak bardzo smolisty, czarny krem, który trochę przyciemnia skórę, to raczej bym go nie kupiła. Właściwości kremu są cudowne. Mam wrażenie, że czuję drobinki w tej delikatne,j kremowej emulsji, co sprawia, że skóra się wygładza. Zapach kremu przypomina aromat awokado, delikatny i przyjemny. Krem staram się dokładnie wklepywać i wcierać  w skórę, ale i tak po nałożeniu widzę, że kolor cery zmienia się na chłodniejszy. Jeżeli używacie na co dzień podkładu, to nie będzie to przeszkadzało, krem ładnie łączy się z podkładem, nie zmienia jego odcienia i nie ma wpływu na trwałość. Sprawia, że skóra jest matowa, nie błyszczy się i nie przetłuszcza zbyt szybko. Jako baza pod podkład sprawdza mi się wyśmienicie.
Po 2 tygodniach stosowania mam mniejsze pory na nosie, myślę, że przyczyniło się do tego również serum AZELO oliwkowe z Biochemii Urody.





Podsumowując:
 Na właściwości kremu nie mogę narzekać. Spełnia obietnice producenta. Przy regularnym stosowaniu skóra mniej się przetłuszcza. Wolniej też pojawia się sebum w strefie T. Nie powoduje wysypu niespodzianek, skóra nagle nie zaczyna reagować wysypem i to doceniam. Przeszkadza mi jedynie ten chłodny odcień, który nadaje skórze. Moim zdaniem jest to krem tylko na noc lub koniecznie pod podkład. Skóra po nałożeniu samego kremu nie wygląda dobrze. 

Żel z kolei nie domywa za pierwszym razem całego podkładu z buzi, koniecznie jest 2 krotne a nawet 3 krotne masowanie skóry. Jest tak samo paskudnie czarny jak krem i brudzi się przy zmywaniu cała umywalka lub wanna. Irytuje mnie ciągłe sprzątanie po jego użyciu ;) 

Nie planuję ponownego zakupu. 



niedziela, 3 września 2017

Serum AZELO-oliwkowe z Biochemii Urody


Serum doskonale przygotowuje skórę pod krem. Nowa wersja Azelo jest już dostępna na Biochemii. Dużą zaletą tego kosmetyku jest to, że może być stosowane latem, nawet wtedy gdy nie stosujesz kremów z wysokim filtrem SPF. Odpowiednie dla cery tłustej i trądzikowej. Ma działanie wygładzające, reguluje przetłuszczanie się skóry i przebarwienia potrądzikowe. 







Kosmetyki z Biochemii Urody przygotowujemy same w domu. Serum przychodzi w paczce podzielone na kilka półproduktów, które wystarczy ze sobą pomieszać w małym zakręcanym opakowaniu. Do zestawu dodają buteleczkę z zakraplaczem do której przelewamy gotowy kosmetyk.


Ważne
-przed każdym użyciem trzeba wstrząsnąć opakowaniem, ponieważ produkt odstaje się i rozwarstwia 
-z jednego zestawu wychodzi około dwie porcje serum do wlania w małą buteleczkę z pipetką (około 40 ml)
-przydatne do użycia przez 6 miesięcy ale używane raz dziennie nie wystarcza mi na pół roku
- kosztuje niecałe 30 zł a w takiej cenie naprawdę próżno szukać dobrego serum 


Opakowanie jest świetne, ułatwia dozowanie odpowiednich porcji na dłoń i wklepywanie w skórę.


Konsystencja serum jest wodnista, nietłusta, co bardzo mi odpowiada. Szybko się wchłania, zostawiając lekko lepką warstwę, która wspaniale absorbuje krem.



Po miesiącu używania czuć delikatną różnicę, skóra mniej mi się przetłuszcza w strefie T. Zadaniem kosmetyku jest normalizowanie pracy gruczołów łojowych i można to zauważyć ale po dłuższym okresie. Pięknie zwęża pory. Czasami lubię wydusić parę zaskórników, potem nakładam to serum i nic mnie nie piecze. Uspokaja skórę po słońcu, sprawdziłam to podczas upalnego lata. Nie uwrażliwia cery i nie powoduje żadnego złuszczania.  Ma działanie nawilżające, uspokajające. Producent obiecuje jeszcze rozjaśnienie przebarwień. Pod tym kątem nie ocenię kosmetyku bo przebarwienia u mnie nie występują. 




sobota, 2 września 2017

Przetestowałam nowość! Bielenda Prosessional Repair Keratin, odżywka nawilżająca i odżywka do mycia włosów.



Bielenda to marka, która przekonała mnie do siebie wieloma dobrymi kosmetykami. Sprawdziłam na sobie wiele produktów, które okazały się strzałem w 10! Obecnie używam produktów do włosów. Bielenda szaleje! Bielenda się rozwija ;)

Kupiłam dwa produkty z nowej keratynowej serii do włosów. Nowością jest dla mnie specjalna odżywka myjąca, która jest skierowana specjalnie do mycia włosów i produkt w tubce, który ma odżywiać zniszczone włosy.





Odżywka myjąca Keratynowa, Nawilżająca 
Jak sama nazwa wskazuje jest to odzywka do mycia włosów. Jak wiece ja swoje kręcone włosy od kilku lat już myję odżywką. Produkt do mycia musi być lekki na tyle aby nie obciążał włosów. Do tej pory używałam odżywek bez spłukiwania do mycia. O metodzie mycia włosów odżywką pisałam w tym poście http://beautywizaz.blogspot.com/2013/10/mycie-odzywka-wosow-kreconych.html

Produkt jest w wygodnej butelce z pompką, która wyciska małą ilość produktu. Pachnie słodko, bardzo przyjemnie. Mam wrażliwą skórę głowy, wiele szamponów działa u mnie wysuszająco i niestety podrażnia. Po zastosowaniu tej odżywki skóra czuje się dobrze. Nawilża i ujarzmia wszystkie niesforne "antenki", które często stoją mi na wszystkie strony ;) Odżywka nie domywa ciężkich kosmetyków nakładanych przed myciem. Zupełnie odpada olejowanie. Sama w sobie ma działanie nawilżające i dociążające, wystarczy umyć nią włosy, nałożyć na parę minut odżywkę z tej samej serii i mamy efekt jak na zdjęciu poniżej. 






Odżywka nawilżająca w kremie 
Za każdym razem zachwycam się pięknym i słodkim zapachem tego kosmetyku. Kojarzy mi się z latem i przypomina zapach migdałowy ♥ Lato było wilgotne, włosy miały skłonności do puszenia się. Odżywka sprawiała, że fale pozostawały dłużej falami, lepiej utrzymywał się skręt i mniej puchu pojawiało się w ciągu dnia. W zasadzie nie potrzebowałam reanimować skrętu w ciągu dnia. Nawet na drugi dzień nie budziłam się z włosami odgniecionymi od poduszki. 





Włosy pięknie pachną po użyciu obu produktów, są wygładzone i trochę obciążone. Posiadaczki włosów gęstych, plączących się i suchych będą zadowolone. Nie polecam tych produktów dziewczynom, które mają problem z przetłuszczaniem się włosów i na pewno nie sprawdzą się do włosów cienkich. Jestem bardziej zadowolona z efektów, gdy użyję tych produktów osobno, razem trochę obciążają. Latem potrzebowałam takiej ciężkiej pielęgnacji, obecnie gdy temperatury spadły włosy są bardziej puszyste po lżejszej kuracji.

Na pewno to nie koniec przygody z tymi produktami ♥ :)





wtorek, 29 sierpnia 2017

LOVELY kremy kolor. Nawilżające pomadki do ust.



Posiadam dwa odcienie z tej serii pomadek. Kupiłam na kuszącej wyprzedaży -40 % w Rossmannie. Już po pierwszych testach na dłoni wydawały mi się dobrze kryjące a przy tym kremowe. Kupiłam kolor 02 i 04. Te wydawały mi się najładniejsze :)







Jeżeli przykładacie dużo uwagi do opakowań ładnych i eleganckich to czeka Was rozczarowanie. Pomadki są tanie i mają tanie i tandetne opakowania. Na szczęście dobrze się zamykają i nie otwierają się same w torebce. Bardzo się rysują i wycierają wszystkie kanty. Opakowanie po jednym wrzuceniu do torebki stało nie niestety niechlujne a tego bardzo nie lubię. 





Odpowiada mi konsystencja tych pomadek. Są bardzo śliskie, suną jak masełko. Bardzo komfortowe, mam wrażenie, że dają lekką ulgę spierzchniętym ustom. Forma pomadki, wykończenie błyszczyka. Krycie wspaniałe jak na tę cenę. 






nr 02 



nr 04 



Przyjemnie kremowe, świetnie kryją! Jestem bardzo zadowolona. Mam je całe lato, nie rozpuszczały się od upałów, sztyft zachowuje swój kształt. Trwałość do 3 godzin. Ścierają się najpierw na środku ust po czym znika reszta dookoła. 




poniedziałek, 31 lipca 2017

Maseczki w płacie. Rorec Collagen & Rorec Vitamin.



Maseczki Rorec są dostępne w kilku internetowych drogeriach. Moje pochodzą z drogerii Urodomania. Maski kupiłam w tej drogerii ponieważ najbardziej odpowiadał mi asortyment róznych marek, które mnie interesowały.

Wybrałam kilka kolagenowych i witaminowych. Zużyłam już wszystkie więc czas na małą recenzję.


Rorec Collagen 

Water, Glycerol, Glycerol Polymethacrylate, Propylene Glycol, Nicotinamide, Allantoin, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Iodoproparin Butyl Carbamate, Bis (hydroxymethyl) Imidazolidinyl Urea, Flavonoids, Methyl Isothiazolinone, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Hydrolyzed Collagen, Sodium Hyaluronate, Dipotassium Glycyrrhizinate.

Jak sama nazwa wskazuje maseczka ma w składzie kolagen, który powinien działać na skórę nawilżająco. Moje suche policzki odczuły znaczną różnicę po 20 minutowej kuracji. Przynosi ulgę cerze podrażnionej, uwrażliwionej i narażonej na długie godziny na słońcu. Jest bardzo przyjemna podczas upałów. Maska w opakowaniu jest złożona na dwa razy. Ma dodatkowo folię, która powinna ułatwiać przykładanie płachty do skóry. U mnie to nie pomogło, folia całkowicie zsuwa się z płachty i najpierw trzeba ją zdjąć aby przykleić płat do skóry. Esencja jest śliska, dlatego folia zwyczajnie się zsuwa. Płat po wyciągnięciu jest niesamowicie mokry, ocieka z niego nadmiar maski więc najlepiej zrobić ją wieczorem gdy nie mamy na sobie cennej odzieży. Wymagany czas trzymania maski to 20 minut. Przez ten czas esencja z płachty trochę spływała mi na szyję i do ust. Nic nie piekło w oczy, nie odczułam podrażnienia. Uczucie zimna, chłodzenia trwało aż do ściągnięcia płatu. Po zdjęciu widoczny wyrównany koloryt skóry, cera wygląda zdrowo i świeżo.



Rorec Vitamin 

Water, Glycerol, Glycerol Polymethacrylate, Propylene Glycol, Nicotinamide, Allantoin, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Iodoproparin Butyl Carbamate, Bis (hydroxymethyl) Imidazolidinyl Urea, Flavor, Methyl Isothiazolinone, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Ascorbic Acid (vitamin C), Glycosyl Trehalose.

W przypadku jest maseczki dwa razy po otwarciu zauważyłam, że folia, która ma pomagać przy nakładaniu jest zupełnie odklejona od płachty z powodu dużej wilgoci panującej w opakowaniu :) Cóż, udało mi się ją nałożyć bez bazy ;) Bawełna jest cienka i jestem pewna, że te folie dokładają tylko po to aby maski się nie podarły podczas nakładania. Kształt i otwory prawie idealnie mi pasują. Brawo dla marki za zachowanie proporcji ludzkiej twarzy ;) Tutaj ponownie miałam do czynienia z mokrą, trochę żelowatą i śliską formułą esencji. Po 20 minutach nie było na skórze zaróżowień, cera nie piekła. Przez całe 20 min chłodzi, daje mokre uczucie na twarzy, płachta nie wysycha. Świetnie nawilża ale zostawia trochę lepki film po wyschnięciu.



Maski nie odpadają z twarzy, można z nimi wykonać wiele czynności. Nie podrażniają skóry i pięknie nawilżają. Będą doskonałe do zastosowania przed większym wyjściem, lub po hucznej imprezie, gdy cera wymaga nawilżającego opatrunku.




piątek, 28 lipca 2017

Delikatne smoky eyes. Sleek Vintage Romance.

Kombinacja kolorów w tym makijażu jest bardzo uniwersalna. Pasuje blondynkom a jeszcze lepiej będzie pasował brunetkom. Rozświetlona na złoto powieka podkreśli ciemne oczy. Na pewno pięknie zagra z zieloną i niebieską tęczówką. 
W palecie są perłowe i matowe cienie. Możliwości jest bardzo dużo ale postanowiłam połączyć złoto z delikatnym różem oraz granatem w zewnętrznych kącikach. 









Oczy: cienie do powiek z palety Sleek Vintage oraz 2 cienie różowe Kobo (217, 106), tusz Milion Lashes L'oreal.

Twarz: korektor pod oczy Liquid Camouflage z Catrice, podkład Bourjois Healthy Mix, puder prasowany Face Matt My Secret, róż Dainty z Mac. 

Usta: konturówka 06 Pierre Rene LIP MATIC





Pozdrawiam ciepło :) Zapraszam na Instagram. Mój nick to evelynsyrena. Tam jestem codziennie :)



wtorek, 18 lipca 2017

Pawie oko. Zieleń i fiolet w roli głównej. Wydobywamy brązową tęczówkę ♥








Lista użytych kosmetyków

Oczy: górna powieka cienie z palety Sleek Vintage Romance, na dolnej powiece kredka zielona Catrice kohl kajal 160, cień Inglot 146 i cień My secret 520, tusz Milion Lashes L'oreal

Twarz: korektor pod oczy L'oreal True Match 02, podkład Catrice HD Liquid Coverage, puder prasowany My Secret, bronzer Bell Magic Jungle + Loreal Glam Bronze Blondes

Usta: błyszczyk Inglot Sleek Cream 105