Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 października 2015

Pierwsze cienie z Kobo w mojej kosmetyczce.

Cenię Inglota. Od kilku lat.
Cienie do powiek kupuję rzadko. Nie kuszą mnie duże palety, o których jest głośno w internecie. Ostatnim moim zakupem był zestaw cieni Makeup Revoluction, który szału nie zrobił. Obecnie na topie są Too Faced ale odpuszczam. Na chwilę obecną wolę zbierać cienie pojedyncze, dokupować takie kolory, których potrzebuję. Mam małą słabość do cieni Sleek i czasami pokuszę się o zestaw, który wpadnie mi w oko :)

Wiosną była obniżka na kolorówkę w drogeriach Natura. Kupiłam wtedy 4 pojedyncze cienie z Kobo. Wszystkie mają wykończenie matowe. 






104- to bardzo jasny beż, zupełnie inaczej wyglada na powiece, spodziewałam się, że będzie to odcień kawy z mlekiem tak jak w krążku ale niestety wpada w brzoskiwnię. Jestem z niego zadowolona, podoba mi się, ale nie lubię, gdy cienie są przekłamane, to samo dotyczy odcieni lakierów do paznokci 

110- intensywny matowy róż, bardzo ładny, nadaje świeżości w makijażu, używam go przeważnie w załamnie powieki, komponuje się z odcieniami śliwkowymi i brązami. Ten odcień nie jest przekłamany, na powiece wygląda tak samo jak w krążku. 

107- kolejny przekłamany kolor. Miał na wierzchu jasną warstwę, która już po pierwszym dotknięciu pędzla znikała zaskakująco szybko. Myślałam, że to będzie jasny róż, okazało się że 107 to intensywny odcień koralowy. Bardzo ładny ale to znów nie ten odcień, który chciałam. 

105- najpiękniejszy z całej czwóreczki. Brązowo brzoskwiniowy odcień, który pięknie podkreśla opaleniznę i brązowe tęczówki. Łączę go najczęściej z odcieniami brązu oraz odcieniami bordowymi. Z tym odcieniem trafiłam idealnie! 







Cienie przechowuję w palecie z Ingota bo te uważam za najlepsze. 

Jakie cienie z Kobo polecacie? 

Jestem zadowolona z formuły, cienie mocno sie nie osypują, są trwałe i ładnie się rozcierają. Planuję dokupić parę kolorów :)





poniedziałek, 22 czerwca 2015

Idealny bronzer dla blondynek. Kobo Sahara Sand 308. Mój hit ❤

Nie trafiłaś to tej pory na idealny puder brązujący? Wszystkie są za ciemne, zbyt ceglaste, lub brzydko się rozcierają? Polecam Ci Kobo, i choć mało kosmetyków z tej firmy mnie zachwyca, to dziś będę opowiadała o hicie tej marki.



Przede wszystkim jest matowy! 
Idealnie matowy ale nie tępy. Wykończenie jest nieco satynowe. Gładkie. Nie podkreśla porów i nierówności na skórze.


W opakowaniu nie wygląda na dobrze zmielony, widać w nim białe grudki, ale nie ma to wpływu na efekt.






Doskonale przenosi się z pędzla na kości policzkowe.
Bajecznie przyjemny w użyciu, pięknie się rozciera, nie powstają żadne plamy. Uzyskanie mgiełki jest rzeczą bardzo prostą. Skośny pędzel u mnie sprawdza się najlepiej. Używam obecnie dwóch na zmianę, zależy który mam czysty :) Zoeva 127 i Hakuro H 21.








Odcień opalony ale nie za zimny i nie za chłodny. 
Napiszę o swoich preferencjach. Nie lubię zbyt ciepłych bronzerów, często mają ceglaste tony, mimo, że pasują mi ciepłe odcienie to nie do końca je lubię na twarzy. Chłodnych do przesady też nie lubię bo wyglądają jak brudne, dosłownie! Najlepszy dla mnie odcień to coś pomiędzy, stawiam raczej na kolory uniwerslane, takie, które leżałyby idealnie u kobiet z karnacją ciepłą jak i chłodną. 
Lubię siebie w ciepłych odcieniach latem. Chłodne bronzery na opalonej skórze, wpadają czasami w brudny brąz. To co pasuje zimą, nie sprawdza się latem. 

Podsumowując
Latem do opalenizny pasują odcienie ciepłe ale niezbyt ceglaste- pomarańczowe, zimą chłodne ale niezbyt ciemne, raczej łatwiej na bladą skórę nałożyć produkt o słabszej pigmentacji i delikatnym odcieniu. 


A Kobo jest idealny?
Śmiało mogę powiedzieć, że tak. To najlepszy bronzer za tak małe pieniądze. Chyba nie miałam nic lepszego. Pamiętam, że lubiłam także kulki Sensique, mam je do dziś choć obecnie rzadko ich używam. 

Myślę, że w tej cenie jest bezkonkurencyjny. Rozciera się miodzio, odcień ma raczej uniwersalny. Pasował mi gdy byłam blada i pasuje mi obecnie, gdy skóra złapała trochę słońca. 
Będzie idealny dla początkujących bo pigmentację ma słabą, dzięki temu łatwo się nim pracuje i można dokładać, dokładać i dokładać :) 


Podzielacie moją opinię? :)



czwartek, 3 lipca 2014

Kobo Colour Trends Mexico 20

Lakierów Kobo nigdy nie miałam ale czytałam wiele pozytywnych recenzji na ich temat dlatego postanowiłam wypróbować pastelowy brzoskwiniowy odcień Mexico 20. Spodobał mi się najbardziej z całej kolekcji.




 Kolor- pastelowy, brzoskwiniowy, wykończenie kremowe bez drobinek.
Pędzelek- mały, cienki, bardzo wygodny.
Dostepność- drogerie Natura
Cena- około 10 zł
Pojemność- 7,5 ml


Lakier potrzebuje 3 cienkich warstw, przy dwóch nawet grubszych niestety są prześwity i bardzo brzydko to wygląda. Szybko wysycha dlatego można mu wybaczyć te 3 krotne dokładanie.

Kolor po wyschnięciu odbiega od tego w buteleczce. Jest o 2 tony ciemniejszy, szkoda.






Jestem z niego zadowolona, bardzo przyjemny, ciepły kolor na lato i trzyma się na paznokciach 3 dni.

czwartek, 22 maja 2014

Pomadka Kobo Colour Trends 310 Orange Surprise


Witam ciepło :)
Dziś mam dla Was post i swatche mojej najnowszej pomadki. Jestem z niej bardzo zadowolona, nie spodziewałam się, że Kobo tak mnie zaskoczy ;) Miałam z tej firmy więcej bubli niż dobrych produktów. Nabyłam ją podczas promocji w Naturze na całą kolorówkę, było - 40% i warto było się skusić. Z Kobo mam trochę na bakier i wzięłam tylko jeden kolor, obawiałam się że może się nie sprawdzić. Bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła i z czasem może coś dokupię, na razie odpuszczam, mam sporo produktów do ust. 




Kolor bardzo letni, jest to typowy koral.


Zaskoczyła mnie przede wszystkim niesamowita trwałość. Trzyma się około 3 godziny, od razu po nałożeniu wsiąka w usta, trudno ją wytrzeć samą chusteczką. Miałam ostatnio taką sytuację, że po nałożeniu nie pasowała mi do makijażu oczu, stwierdziłam, że jednak na twarzy jest za dużo i chciałam ją zmienić na kolor różowy, bardzo trudno było mi ją usunąć. Wykończenie jest z delikatnym połyskiem, równomiernie się rozprowadza i świetnie kryje. Nie wysusza ust, jest lekko nawilżająca. Opakowanie z tradycyjnego plastiku, takie samo jak ma większość drogeryjnych pomadek w tym przedziale cenowym. 



Kolor, krycie i wykończenie idealne, jedynie w nakładaniu jest trochę oporna, bardzo tępa i nie sunie po ustach tak jak bym chciała. 


Cena bez promocji około 16 zł. 






piątek, 11 kwietnia 2014

Kobo Matt Powder, delikatny puder prasowany do wykańczania makijażu.

Nie ciągnie mnie do kosmetyków z tej firmy głównie z jednego powodu, wolę Inglota, jakość jest lepsza a ceny niewiele wyższe. Posiadam w swoim zbiorku jeden cień słynny golden rose 205, jestem z niego zadowolona ale nie kusi mnie aby uzupełniać kolekcję, cieni mam sporo, zresztą jestem zdania, że lepiej inwestować w palety Sleek. Cień to był jedyny produkt z tej firmy, który się u mnie sprawdził. Puder sypki był beznadziejny (mam na myśli wersję transparentną), niedawno zrobiłam recenzję podkładu, który też się u mnie nie sprawdził.
2 produkty mnie zawiodły ale jak to się mówi do 3 razy sztuka. Wybrałam ponownie puder do wykańczania makijażu ale tym razem w wersji prasowanej (wątpię, żebym kiedykolwiek sięgnęła jeszcze po ten sypki), jestem z niego bardzo zadowolona. 




Kobo jest dostępne tylko w drogeriach Natura, zapłaciłam za niego zaledwie 12 zł, trafiłam na jakąś promocję, w cenie regularnej wg wizażu kosztuje 20 zł. Wybrałam odcień 301 Pale Beige. Opakowanie jest z porządnego plastiku i ma dołączone lusterko. 






Produkt ma wiele zalet, uwielbiam wykończenie jakie daje na twarzy. Jest aksamitny, delikatny, bardzo drobno zmielony, nie kruszy się, nie osypuje z pędzla i nie pyli, dobrze się nim pracuje przy użyciu pędzli jak i puchowych gąbeczek do pudru, matuje skórę na około 4-5 godz. Utrwalony nim podkład trzyma się na twarzy cały dzień. Nie podkreśla mi suchych skórek, nie wchodzi w zmarszczki. Nie wysusza i nie powoduje wysypu podskórnych drobnych krostek. 





Śmiało mogę go porównać do słynnego Maybelline Affinitone czy Rimmel Stay Matte. Wszystkie te pudry są podobnej konsystencji a wykończenie na twarzy takie samo. Różnią się przede wszystkim opakowaniami, jeśli chodzi o komfort używania najsłabiej wypada Rimmel przez kiepskie wieczko, które po jakimś czasie w ogóle się nie trzyma i brak lusterka. 

Moim nr 1 od lat jest puder Inglota sypki, fajny do używania w domu ale nie sprawdza się na większe wyjścia ze względu na duże opakowanie. Najszybciej zmatowić skórę można właśnie za pomocą pudru prasowanego (sypkim można ubrudzić sukienkę), dlatego w mojej kosmetyczce zawsze muszą być obie wersje ;)





niedziela, 30 marca 2014

Podkład kryjący Ideal Cover Make Up Kobo, bubel miesiąca

Zachęcona dość dobrymi opiniami na wizażu byłam bardzo pozytywnie nastawiona do tego produktu. Byłam pewna, że będzie trzymał się na twarzy cały dzień bez poprawek jak to piszą wizażanki. Już po pierwszej aplikacji wiedziałam, że ten produkt nie jest dla mnie.

Mam kamuflaże Kryolan, doskonale "leżą" na mojej skórze, ten choć ma taką samą gęstą konsystencję pasty to nie dorównuje im nawet w połowie. 






Opakowanie
Małe, zgrabne, mieści się w dłoni, plastikowe, przypomina opakowania inglotowe, wieczko się nie zakręca, ściąga się do góry, po czasie jak się wyrobi pewnie będzie spadało.


Zapach
Średnio intensywny, wg mnie przyjemny, nie naprzykrza się, nie czuć go po aplikacji.


Składniki(INCI): Caprylic Capric Triglyceride, Octyldodecanol, Petrolatum, Cetyl Palmitate, CI 77891, Copernicia Cerifera(Carnauba)Wax, Euphorbia Cerifera(Candelilla)Wax, Kaolin, Synthetic Beeswax, Ethylparaben, Parfum, Benzyl Salicylate, Citronellol, Coumarin, Geraniol, Hexyl Cinnamal, α-Isomethyl Ionone, Tocopheryl Acetate, [+/- CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 12085, CI 15985:1, CI 19140:1]





Przywykłam do takich tępych konsystencji bo mam niezłe doświadczenie z kamuflażami Kryolan. Taką "pastą" trzeba nauczyć się pracować. Koniecznie trzeba to robić przy użyciu gąbeczki do podkładu, wilgotnej. Pędzlami i dłońmi niewiele można zrobić. 
Podkład ładnie wygląda zaraz po nałożeniu, po godzinie tworzy mega prześwity, migruje, wchodzi w pory i zmarszczki mimiczne, wygląda to bardzo niechlujnie. Skóra pod nim bardzo szybko się przetłuszcza, próbowałam odciskać sebum w bibułki i co? Został na nich :(
Dałam mu wiele szans, wiadomo czasami nieodpowiedni krem pod podkład psuje cały efekt. Użyłam wysokiego filtra Vichy, na nim spływa, dla mnie dyskwalifikacja, nie zrezygnuję z filtrów dla podkładu, kolejna próba była na kremie matującym, do 2 godz to max bez prześwitów, na kremie nawilżającym to samo. Baza pod podkład silikonowa Inglot dała radę utrzymać go w miejscu 3 godziny, potem podkład schodził w okolicy czoła i nosa. 


Zdjęcia robiłam po około 1,5 godz noszenia, podkład za każdym razem warzy się, wchodzi w pory, wysusza. 




efekt ciasteczko, jestem zła jak podkład tak się zachowuje, maska na policzkach,  na nosie prześwity 




Podkład ma dwa plusy: dobrze kryje i mimo ciężkiej konsystencji nie powoduje wysypu podskórnych krostek. 


Dostępność: Drogerie Natura
Cena: około 17 zł, swój kupiłam w promocji (14 zł).


sobota, 29 października 2011

Kobo puder sypki transparentny- Translucent Loose Powder

Formuła anti-shine matowe i transparentne wykończenie makijażu. Polecany do cery tłustej i makijażu scenicznego-osłabiają mnie, ten puder nie nadaje się na co dzień nie mówiąc o jakimś scenicznym...

Puder ma 8 g i trzeba za niego zapłacić 24zł więc wychodzi drogo za tak kiepski puder, dla przykładu 30g pudru Kryolan można kupić za 60zł-cena tego Kobo to jakaś kpina!


Podkreśla suche skórki i wchodzi w zmarszczki. Pędzel go nie łapie, wszystko się osypuje na urania, nie wydajny, potrzeba dużo go nałożyć żeby zmatowić i utrwalić podkład i w efekcie wygląda jak tynk!
Oczka w sitku są  bardzo duże, nie dostajemy do pudru żadnego puszka w sensie gąbeczki ani też nic do zabezpieczenia sitka żeby puder się nie wysypywał, otwierając go unosi się biały kurz w powietrzu.



Kobo professional :) Ktoś tu sobie ze mnie zakpił. Jestem zniechęcona i pewnie długi czas nic z tej firmy nie kupię.


TRANSPARENTNY-to przezroczysty! A nie biały (bo tak wygląda na twarzy, nie naturalnie ją rozbiela) który nie chce stopić się z podkładem i daje efekt trupiej twarzy.


Wracam z podkulonym ogonem do mojego pudru z Inglota, bo ten Kobo koło professional to nawet nie stał!

Nigdy więcej!