Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Essence. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Essence. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 listopada 2015

Essence XXXl longlasting 05 velvet rose. Matowy błyszczyk do ust.


Do Essence mam łatwy dostęp. Kosmetyki tej marki zawsze kupuję w drogerii Natura. Mam już dwa hity z tej marki, doceniłam między innymi podkład Stay All Day (szkoda, że nie ma jasnych kolorów, które nadawałby się do uzywania zimą) i kredki do ust, które są bardzo trwałe. 

Dziś pokażę jak wygląda na ustach matowy błyszczyk XXXl 05. 
Urzekł mnie jego odcień, jest po prostu piękny. 


05 Velvet Rose to spokojny kolor różu, w którym poczuje się dobrze większość kobiet. Kolor nie jest nachalny, będzie dobrze wyglądał w pracy jak i na co dzień. Podkreśla urodę, ożywia twarz, podbija kolor brązowych oczu. 




To ma być matowe wykończenie?
Niestety nie mogę się zgodzić. Wiele marek przekonało mnie, że można wyprodukować kosmetyk, który jest suchy na ustach i naprawdę matowy.
Na zdjęciach doskonale widać, że błyszczyk ma połysk, odbija światło. Jest też mokry na ustach, nie zastyga, nie wsiąka w usta jak inne matowe błyszczyki.

Formuła jest lekka, mazista, sunie po ustach jak masełko. Podkreśla nawet najmniejsze suche skórki, więc muszę go sobie darować w te gorsze dni ;)

Produkt jest trudny w noszeniu, często zbiera się w załamaniach ust. Czasem wygląda jak zwarzony. Jeśli już zdecyduję się go użyć, to przed nałożeniem, delikatnie przypudrowuję usta, wtedy trzyma się trochę dłużej :)

Kolor ma cudowny, pachnie wanilią i słodko smakuje. Narzekam na trwałość, dlatego więcej kolorów z tej serii się u mnie nie pojawi.






sobota, 22 sierpnia 2015

Essence Blush UP! Róż do policzków w letnim, koralowym kolorze.


Róż z Essence kupiłam wiosną. Służy mi przez całe lato! Idealnie komponuje się z opalenizną.

Jeden róż! 3 efekty :)

Kosmetyk jest w przezroczystym, prostym opakowaniu. Jest ze mną od trzech miesięcy, nie widać na nim śladów użytkowania. Wieczko nadal szczelnie się zamyka, na pewno nie otworzy się w torebce. Obecnie, oprócz szminki, nie noszę innych kolorowych kosmetyków. Na co dzień do pracy noszę, średniej wielkości listonoszkę. Nie lubię latem nosić wielkich toreb, a to wiąże się z ograniczeniem bagażu kolorówkowego ;) Generalnie róż w torebce nie jest mi potrzebny, ale mam koleżanki, które takie kosmetyki muszą mieć ze sobą na co dzień i nie wyobrażają sobie opakowań, które rozpadają się po tygodniu lub tak się niszczą, że wstyd to wyjąć i np. skorzystać z lusterka ;)





Róż składa się z dwóch kolorów. Z lewej strony mamy róż w odcieniu pomarańczowym, z prawej różowy.


Zdjęcie poniżej przedstawia, jak wypadają na skórze, gdy robiłam zdjęcia, skóra nie była opalona.





Tak wygląda róż po zmieszaniu dwóch kolorów.




Kolor na policzku można budować. Same decydujemy, czy chcemy efekt bardziej różowy, czy bardziej brzoskwiniowy.




Róż ma tendencję do twardnienia, tzn na wierzchu robi się tłusta warstwa, skamieniała co osłabia pigmentację kosmetyku. Wystarczy to zdrapać, chociażby patyczkiem do uszu. Taka sytuacja zdarza się również z cieniami do powiek. 

Łatwo go rozetrzeć do delikatnej mgiełki. Kolor w opakowaniu jest dość neonowy i może kojarzyć się z kosmetykiem dla małych dziewczynek, jednak na twarzy kolor wychodzi spokojniejszy.
Wykończenie satynowe.

Polubiłam i chętnie z niego korzytam. Doskonale komponuje się w rozświetlaczem z Golden Rose oraz bronzerem marki Inglot. Na trwałość nie mogę narzekać. Widzę go na policzkach do wieczora, trochę gubi intensywność, ale nie robią się prześwity.


niedziela, 29 marca 2015

Konturówki do ust Essence. 06 Satin Mauve i 07 Cute Pink.



Czy dobra kredka do ust musi kosztować dużo? Wcale nie. 
Kiedyś kredki do ust z niskiej półki absolutnie mnie nie przyciągały. Dziś jest zupełnie inaczej. Miałam kilka drogich kredek, które nie podbiły mojego serca. Znalazłam dobre konturówki w marce Golden Rose i Essence i na razie się ich trzymam :)



06 Satin Mauve jest chłodnym odcieniem. To coś pomiędzy brudnym różem a nude. Kolor jest twarzowy, spokojny, widzę w nim sine tony. Świetnie współgra ze znaną pomadą Rimmel Airy Fairy. Tworzy doskonałą bazę pod kolory beżowe i lekko różowe. Wyrysowany nią kontur jest subtelny i pasuje do większości odcieni nude. 









07 Cute Pink to przyjemny i niekrzyczący róż. Idealny pod ciemniejsze, różowe odcienie pomadek.









Kredki są nie za miękkie i nie za twarde, dla mnie w sam raz aby pokryć usta czy wyrysować nimi ładny kształt. Zapewniają dobre krycie i trwałość do 3 godzin. Oba odcienie są bardzo uniwersalne i warte uwagi :)



piątek, 23 stycznia 2015

❅ Bordowy ulubieniec na zimę ❅ Essence 169 a hint of love




Lakier kupiłam przed świętami Bożego Narodzenia. Szukałam bordowej czerwieni z shimmerem. Nie znalazłam nic ciekawego z Catrice, Kobo ani Maybelline. Wpadła mi w oko kremowa czerwień z Rimmel ale ostatecznie kupiłam lakier Essence:)








Pierwszy raz skusiłam się na Essence, po zmianie kształtu buteleczki. Wcześniej były mniejsze i miały inne pędzelki.





Odcień: bordowa czerwień z shimmerem, w zależności od światła ma niebieskawe tony. Na zdjęciach wyszedł mi jaśniejszy niż jest na żywo. Wyjątkowo trudno go pokazać na zdjęciach. 
Pojemność: 8 ml
Krycie: na paznokciach mam dwie warstwy, są wystarczające 
Pędzelek: trochę za szeroki, nie nadaje się aby precyzyjnie wyprowadzić lakier na paznokciach u stóp. Płaski, szeroki i z gęstym włosiem. 



Do wyschnięcia potrzebuje około 15- 20 minut, cały manicure zajmuje mi 20 minut przy malowaniu 2 warstw. Świeżo po malowaniu ma przepiękny połysk, nie potrzeba warstwy nabłyszczającej. Po około 2 dniach robi się matowy, wystarczy, że użyję nabłyszczacza i kolejne 2 dni mogę cieszyć się kolorem. Końcówki ścierają się po około 5 dniach noszenia.

Lakier na zdjęciach prześwituje na końcówkach, na żywo tego nie widać.



niedziela, 14 września 2014

Jagodowe usta na początek jesieni- Essence 09 Wear Berries!

Kalendarzowa jesień zacznie się dopiero za tydzień ale ja już od początku września jestem w jesiennym nastroju ;) Dziś przedstawię moją nową pomadkę z Essence w odcieniu delikatnego fioletu. 




09 Wear Berries przypomina mi kolor jagodowych lodów ;) Moim zdaniem jest to ładny i całkiem spokojny odcień fioletu. Fiolety na ustach są trudne w noszeniu, większość testerów, które macałam w drogerii Natura wydawały mi się zbyt nasycone i zbyt sine na dłoni. Poruszałam się wsród testerów różnych marek, sprawdzałam wszelkie dostępne fiolety w tej drogerii i najbardziej spodobała mi się właśnie pomadka Essence 09. Zapłaciłam za nią zaledwie 10 zł, miałam ochotę wrzucić do koszyka jeszcze 2 koralowe odcienie ale odpuściłam, pomadek mam sporo i staram się już nie kupować kolejnych :)



Pomadka jest lekko nawilżająca, pigmentacja słaba, przynajmniej ten kolor po jednej warstwie wychodzi transparentny. Trzeba nałożyć przynajmniej 2 warstwy, żeby uzyskać efekt jak na zdjęciu.

Konsystencja i wykończenie bardzo przypomina mi pomadki Wibo Eliksir.



  • Nawilżająca
  • Średnio kryjąca
  • Z połyskiem. 





piątek, 3 stycznia 2014

Eyeliner w pisaku Essence


Lubię do kresek produkty w pisaku, są dla mnie wygodne i precyzyjne tylko trafić na dobry nie jest łatwo. Miałam kiedyś swojego ulubieńca z L'oreal ale przestał być produkowany, od długiego już czasu szukam pisadła, który ma czarny kolor i nie robi prześwitów. Jak dotąd kupuję same buble, Elf do niczego, Catrice też się nie popisał i teraz bubel nr 3, Essence!

Koleżanka polecała mi Max Factor, co myślicie? 
Jestem sceptycznie nastawiona i przekonana, że umoczę te 30 zł na kolejnego bubla :(






Essence więcej nie kupię, ładną kreskę namalowałam nim może ze 3 razy na samym początku jak był nowy. Zadowolona jestem tylko z końcówki, niby sztywna i twarda ale prowadzi precyzyjna kreskę.

Tusz jest bardzo słaby, daleko mu do koloru czarnego, słaba pigmentacja, tworzy prześwity.
W sumie można poprawić 2 lub 3 razy kreskę ale niestety po kilku warstwach potrafi pękać i odchodzić od powieki, dramat.









Najczęściej maluję kreski klasycznym eyelinerem od Wibo. Jestem z niego zadowolona ale będę szukała dalej dobrego, czarnego eyelinera w pisaku...



poniedziałek, 3 czerwca 2013

Essence Stay All Day długotrwały podkład do twarzy

Będę go polecała bo nie znam żadnego innego tak dobrze kryjącego i rozświetlającego podkładu w cenie do 15 zł. Absolutnie najlepszy!




Mam dwa kolory, najjaśniejszy i najciemniejszy.



Podkładu używałam zimą i latem, pojechał ze mną rok temu do Turcji, sprawdził się podczas upałów, nie spływał mi z twarzy nie tworzył prześwitów. Nie zapycha, ładnie pachnie, jest gęsty i dobrze kryjący, rozświetla! Po nałożeniu tego podkładu nie potrzebuję korektora, nie prześwitują niedoskonałości, zaczerwienienia czy popękane naczynka. Producent poleca nakładać pod oczy bo niby podkład ma właściwości korektora i zakrywa zasinienia, sprawdzałam, rzeczywiście tak jest chociaż jestem zdania, że jak pod okiem jest zle to lepiej sięgnąć po lekki korektor i nie nakładać tam podkładu, szkoda skóry. Ten jasny wygląda na beż ale ma żółte tony, na pewno nie będzie dobry dla zimnych typów urody, z kolei ten ciemny, to już na maksa ciemny kolor, ale taką opaleniznę miałam rok temu.

tu mam najciemniejszy odcień na twarzy 

40 soft honey jest idealnie w kolorze mojej opalenizny 




Bardzo ubolewam nad małym wyborem odcieni, jest ich tylko 4 i wszystkie ciemne. Najjaśniejszy jest dla mnie zimą zbyt żółty i o 2 tony za ciemny. Za to najciemniejszy idealnie leży mi na twarzy gdy jestem opalona, bo daje efekt właśnie opalonej skóry. Trudno mi się wpasować i przeważnie mieszam, zresztą ja baaaardzo często mieszam podkłady.

Powinna być zadowolona skóra sucha jak i tłusta dlatego, że nie jest to podkład ani matujący ani nawilżający, wydaje mi się że uniwersalny. Fajnie się rozprowadza mimo tego, że jest gęsty. Nakładam go gąbeczką do podkładu, wtedy daje ładne wykończenie. U mnie efekt na twarzy jest świetny, podkład dobrze leży na wysokich filtrach.
Ogromny plus za pompkę.


na dłoni roztarłam najjaśniejszy 10 soft beige 



wtorek, 13 listopada 2012

Czarne kredki do oczu w mojej kosmetyczce: Essence, Inglot, Goden Rose, Avon

Kreska namalowana kredką pomaga podkreślić spojrzenie, użyta wzdłuż linii rzęs optycznie je zagęszcza, stanowi też świetną bazę do makijażu smokey eyes.
Osobiście na co dzień wolę podkreślać oko kredkami w różnych kolorach dlatego, że dają subtelniejszy efekt niż eyelinery, roztarte wyglądają naturalniej. Eh i w eyelinery nie inwestuję odkąd mam Duraline z Inglota, tworzę je sama mieszając płyn z cieniami. 






 Essence ma w swojej ofercie sporo ładnych kolorów w przystępnych cenach. Kredki różnią się od siebie twardością, mam jeszcze turkusową i jest dużo miększa niż ta czarna. Używam jej rzadko, raczej jako bazę pod inne cienie lub na linię wodą w wieczorowym makijażu. Kredka nie rozmazuje się w ciągu dnia więc spokojnie mogę jej używać wzdłuż linii rzęs ale nie jest to przyjemne, mam miększe kredki którymi kreskę rysuję dużo szybciej bez "męczenia" powieki.




Z kredki Inglota nie jestem zadowolona, jest zbyt twarda. Kolor przypomina trochę szarawą czerń, która całkiem do mnie pasuje bo mocne czarne kreski mnie postarzają. Nie rozmazuje się w ciągu dnia, trwała ale nie polecam, trudno się nią pracuje.





Żelowa kredka od Avonu jest niczym węgiel :) Rozprowadza się jak masełko, jest trochę mokra i dopóki nie zaschnie doskonale się rozciera. Mimo tego że jest bardzo czarna i mięciutka ma swoje wady. Bardzo niewydajna, łatwo ją złamać i trudno temperować. Kreskę robi się błyskawicznie i jest bardzo trwała. Świetna kredka za niewielkie pieniądze.





Golden Rose od niedawna ma w swojej ofercie nowe kredki, bardzo miękkie. Lubię używać jej do smokey bo świetnie się rozciera, kreska zrobiona wzdłuż linii rzęs zostaje do wieczora w nienaruszonym stanie. Rozmazywanie w dużym stopniu zależy od budowy oka, raczej nie mam z tym problemu. Łatwo ją temperować i jest bardziej wydajna niż żelowa z Avon. 



Podsumowując:
Avon i Golden Rose zasługuje na oklaski. Obie kredki mają ładny kolor, są miękkie i nie sprawiają trudności przy rozcieraniu, mają bardzo mocną pigmentację i najważniejsze! Są trwałe.

niedziela, 9 września 2012

Jak truskawkowy koktajl Essence Fruity

Kolor i efekt na paznokciach wychodzi śliczny, słodki, uroczy i bardzo subtelny, idealny na dzień.
Nie krzyczy z daleka, bo to mleczny, delikatny z róż z zatopionymi drobinkami, które z daleka niewiele widać, kolor całkiem oczywisty ale te fuksjowe drobiny trochę go odróżniają od tej całej reszty różowych pastelków. 
Krycie jest dobre po 3 warstwach, na krótkich paznokciach raczej można będzie poprzestać na dwóch. Lubię lakiery, które kryją po 2 warstwach ale zniosę i 3 bez nerwów pod warunkiem że szybko wysycha :)
Polubiłam bo nie tracę dużo czasu przy malowaniu, mani zrobiłam w pół godz używając osuszacza z Palomy (to z przyzwyczajenia) lakier pozostawiony sam sobie dość szybko wysycha pod warunkiem że odczekamy chwilę po każdej warstwie. 

Pojemność: 10ml
Lakier jest z serii limitowanej, w galerii Natura dorwałam go za około 6zł, już nie pamiętam dokładnie. 
Oznaczenia na buteleczce nie widzę żadnego. 






niedziela, 24 czerwca 2012

Essence express dry drops krople przyspieszające wysychanie lakieru

Przyspieszacz wysychania lakieru stosuję prawie zawsze po pomalowaniu paznokci, nie lubię czekać.
Mam w swoich zbiorach wiele lakierów kupionych ze względu na odcień, takich schnących wolno, albo takich które niby są suche po paru minutach a rano okazuje się że jednak są odgniecenia...

Testowałam już wiele osuszaczy, różnych firm, najczęściej kupuję ten Palomy z pędzelkiem, ze względu na niską cenę i skuteczność, zdarza mi się również kupować w Inglocie, jestem z niego zadowolona ale kosztuje dużo więcej, nie jestem zwolenniczką kupowania drogich osuszaczy bo są nie wydajne.


Tym razem padło na Essence, do tej firmy mam mieszane uczucia i przeważnie sprawdzam recenzje w internecie zanim sięgnę po coś z tej firmy. Moim zdaniem Essence ma tyle samo perełek co bubli.
Kropelki kupiłam "odruchowo" w Naturze byłam po hennę do włosów dla mamy (zawsze tam jej kupuję), nie miałam żadnego osuszacza więc wzięłam co było.
Miałam wybór pomiędzy Sensique, Essence i Pierre Rene, z tych trzech nie miałam tylko Essence, a że lubię zmiany...



Na początku się przyznam że przyciągnął mnie opis z opakowania "osusza lakier w 60 sekund" taaa akurat! zbyt piękne by to było za taką cenę :)
Nie osusza lakieru do końca nawet po 10 min, mam tu na myśli lakiery bardzo wolno schnące, przyspiesza oczywiście ten proces ale na cuda nie liczyłam. 30 min czekania  jest konieczne.




Buteleczka jest szklana z zakraplaczem, którym bardzo precyzyjnie można nanieść na paznokieć nawet jedną kropelkę produktu, dzięki temu jest dość wydajny. Na jeden pazurek potrzebuję 2 kropelki. 

Nie ma zapachu, nie zmienia trwałości lakieru, nie przedłuża jego trwałości ani nie powoduje że odpryskuje szybciej. Tłuścioch! Spływa z paznokci i są tłuste całe skórki, palce i  jest to dla mnie trochę irytujące (przeważnie z mokrym lakierem siedzę przy komputerze).



Można go stosować na świeży i nawet bardzo mokry lakier, w działaniu jest z nim różnie, zależy od lakieru, niektóre wysusza w 10 min, inne w pół godz. Na pewno jeszcze do niego wrócę, jak dla mnie lepszy od tego z Sensique  choć moim  hitem jest w dalszym ciągu Inglot top coat Fast Drying (wystarczy pomalować powierzchnię paznokcia bez rozlewania na skórki, nic się nie tłuści, szybko wysycha, nadaje pięknego połysku).

Kropelki nie nadają połysku lakierom. A te 60 sekund można włożyć między bajki ;)
Pojemność: 8ml
Cena: 6zł. 

Jakie przyspieszacze stosujecie? 


sobota, 12 maja 2012

Essence Colour & Go C'est la vie!


Odcień tego lakieru jest bardzo przyjemny, delikatny. Jest to kolor koralowy z pomarańczowymi tonami przynajmniej w moim odczuciu. 


Kryje bardzo dobrze po dwóch warstwach, ma ładny połysk, konsystencja lakierów Essence mogłaby być trochę rzadsza ale całkiem dobrze mi się nimi maluje. 



Lakier rozprowadza się równomiernie, pierwsza warstwa nie robi dużych smug, szeroki i krótki pędzelek ułatwia aplikację.

Na serdecznym i małym palcu dołożyłam kwiatki.


Lubicie lakiery Essence?

wtorek, 3 kwietnia 2012

Essence puder Mosaic 01 Sunkissed Beauty

Puder ma już  około 2 lata, dalej nadaje się do użycia, mimo że na opakowaniu sugerują że przydatny 24 miesiące od otwarcia, nie stracił swoich właściwości, nie zmienił zapachu, nie wiem czy powinnam go dalej uzywać, zanim podejmę decyzję czy wyląduje w koszu napiszę recenzję. 


Zamknięty w standardowym opakowaniu charakterystycznym dla tej półki cenowej, nie popsuło się, dalej sztywno się zamyka i otwiera, nigdy nie otworzył mi się w torebce ani kosmetyczce.



Składa się z 5 ciepłych i delikatnych kolorów. Pomieszane dają delikatnie ocieplony wygląd cerze.



Jak widać na zdjęciach puder ma drobinki. Dla mnie na całą twarz się nie nadaje, nie lubię "dyskoteki" na twarzy w ciągu dnia, no chyba że impreza, makijaż wieczorowy, mozna się błyszczeć (jak psu jajca) :D :D


Zaczął mi odpadać... Nie spadł, zataczam w nim pędzel okrężnymi ruchami i po prostu odrywa się, odpada...
Może jego czas dobiegł końca... Sama nie wiem



Stosowałam go na policzki jak bronzer,róż, jak kto woli. Do konturowania też się nadaje. Efekt na policzkach jest ładny, rozświetlony i przybrązowiony, kilka osób pytało jaki mam rozświetlacz :) 
Widać w słońcu drobinki brokatu, nie są nachalne, na szczęście nie spadają lub nie "wędrują" na inne partie twarzy. 




Ładnie się rozciera, nie robi plam, prześwitów bo pigmentacja nie jest mocna można stopniowo budować nim kolor.
Cena: no właśnie nie pamiętam coś w granicach 14zł.



Efekt na policzkach lubię, zarówno gdy jestem opalona czy też blada, pamiętam na wakacjach byłam mocno opalona musiałam go sporo nakładać żeby było widać. 



Sprawdzałam czy jest w ofercie. Jest ale nieco odmieniony, chyba na lepsze. Matowy nie ma drobin, będzie też łatwiejszy do pomieszania. 

Czy polecam? 
Tak jako bronzer, do cery oliwkowej, żółtej o ciepłej tonacji. 
Produkt jest tani i całkiem dobrze się spisuje, w upalne dni traci na intensywności na kiepskim podkładzie, samodzielnie na twarzy nie przetrwa długo,  ale wiecie upały to ekstremalne warunki dla kosmetyków, mało co nie spływa :) W chłodne dni trzyma się do demakijażu. 




Macie nową wersję? Podzielcie się wrażeniami. 


Buziaki