niedziela, 8 maja 2016

Maskara Lovely ♒ Lash Extension ♒




Na moim blogu znajdziecie wiele recenzji maskar z Lovely i Wibo. Są to marki tanie, polskie i łatwo dla mnie dostępne. Testowałam wiele i większość się u mnie sprawdziła dlatego bardzo często do nich wracam. Tusz do rzęs wymieniam średnio co 2- 3 miesiące.
Lubiłam z Lovely Pump Up, Maximizer i False Lashes. Najnowszy mój zakup to Lash Extension, który okazał się dla mnie bublem.





Szczoteczka jest silikonowa, wypełniona krótkimi igiełkami ustawionymi w rzędzie. Trzeba ją dobrze ustawić do rzęs aby zrobić jakikolwiek efekt. Zdecydowanie za rzadkie ma to "silikonowe włosie" i przez to koszmarnie skleja rzęsy w pajęcze nóżki.
Tuż po otwarciu, szczoteczka była bardzo mocno oblepiona rzadką maskarą. Wycieranie nadmiaru tuszu w chusteczkę było koniecznością. Zakrzywione szczoteczki z reguły ułatwiają malowanie i dają efekt podkręconych rzęs, niestety, Lash Extension rzęs nie podkręca.







Efekt jest bardzo mizerny i zaliczam tę maskarę to najgorszych z jakimi miałam do czynienia do tej pory. Dostrzegam w nim tylko jedną zaletę, jest bardzo czarny!
Od samego początku niewygodnie mi się korzysta z tej szczoteczki. Po paru godzinach fatalnie się kruszy. Osypane drobinki bardzo trudno ściąga się z twarzy, rozmazują się w tempie expresowym.

Mówię nie maskarom, które nie wydłużają i się kruszą.